There’s Always Tomorrow [Verdant / Commonwealth Brewing]

Zawsze będzie jakieś jutro i zawsze cenię dobre DIPA. Dziś sprawdzę formę piwa There’s Allways Tomorrow z Verdant oraz Commonwealth Brewing.

There's Always Tomorrow [Verdant / Commonwealth Brewing]

O tak. Dawno nie było tu Imperial IPA z Verdant. Ostatnio miałem problem z dostawą, ale udało mi się go rozwiązać. Druga sprawa to wypusty na jakie zdecydował się browar. Jeszcze rok temu w sklepie pojawiały się wyłącznie piwa w stylu Pale Ale, IPA oraz DIPA. Teraz browar poszerzył swój horyzont i warzyw piwa w takich stylach jak Wheat Beer, Imperial Stout czy Black IPA. Tak więc DIPA jest mniej. Druga sprawa to powtórki. Verdant ma bogate portfolio i stara się co jakiś czas powtarzać lepsze warki. Nie wstawiam powtórnych degustacji na bloga, pojawiają się tu jedynie nowe wypusty. Prywatnie często sięgam po piwa, o których mianem dobre zdanie. Ostatnio powtórzyłem rewelacyjne Even Sharks Need Water oraz Putty. Tym razem wszystko sklepie pojawił się nowy wypust o nazwie There’s Always Tomorrow. Imperial IPA ze sporą dawką chmielu? Wchodzę w to.

STYL: Double IPA
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 8,0 %
SŁODY: Golden Promise, Extra Pale, Wheat, Flaked Wheat, Oats, Dextrose
CHMIEL: Mosaic, Citra, Azacca, Ekuanot, Vic Secret
DODATKI: ?
DROŻDŻE: London Ale III
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.07.2019

Piwo było puszkowane na początku lipca. Będę je pił dwa miesiące po dacie rozlewu, jak zniesie próbę czasu? Puszka powinna sobie poradzić lepiej niż butelka. Pora sprawdzić skład. Zacznę od najważniejszego, czyli chmielu. Browar, a właściwie browary, bo piwo zostało uwarzone we współpracy z amerykańskim browarem Commonweal Brewing, poszedł na całość i sięgnął po różne odmiany. Z klasyki widzę tu Mosaic, Citra, do tego Azacca, Ekuanot oraz Vic Secret, za którym nie przepadam. Browary obiecują tropiki i soczystość, zobaczymy.

Na etykiecie widzę fazy księżyca. Wschodzi on, by za chwilę zajść. Wraz z jego zachodem pojawia się nowy dzień, piękne nawiązanie do nazwy. Nie wygląda to zbyt rewelacyjnie, ale nie mam się też do czego przyczepić. Browar dostaje standardowo plus za podanie pełnego składu. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 440 mililitrów i zostało uwarzone w browarze Verdant  w Falmouth.

There's Always Tomorrow [Verdant / Commonwealth Brewing]

KOLOR
Piękne zamglenie i żółciutka barwa. Tak powinno wyglądać idealne New England. Gęste jak budyń. Piana jest dosyć obfita jednak szybko opada.

AROMAT
Zapach nie jest zbyt intensywny, jednak czas od puszkowania zrobił swoje. Mimo to jest dobrze, niejedno piwo może pozazdrościć tych tropików, które tu czuję. Jest mango, są morele, to tego nieco nut korzennych oraz żywicznych. Prawdziwy miszmasz. Jest dobrze, ale na świeżo było zapewne dużo lepsze.

SMAK
I wszystko jasne. Na szczęście w smaku jest już dużo lepiej. Tona, naprawdę tona tropikalnych owoców. Na pierwszym planie jest moje ulubione mango oraz morele. Owoce są bardziej słodkie niż świeże. Na szczęście nie przesłodzone, a bardziej idealnie dojrzałe. Finisz nie jest wcale goryczkowy, owoce po prostu zanikają. Zostawiają po sobie lekką żywiczną nutę. Ciało jest idealne. Gładkie, pełne, owocowe i bardzo nisko nasycone. Verdant nadal dostarcza. O alkoholu nic tu nie napiszę, gdyż piwo jest gładkie niczym pupa niemowlaka. Smak na pewno nieco uleciała. Odczucia są mocne, ale czuję jeszcze pewną rezerwę. Po pewnym czasie pojawiła się też niewielka zielona nuta. Ma ona drzewny klimat. To tak z minusów. Poza tym jest dobrze. Tropiki, super ciało, ale czuć już lekkie utlenienie. Smak jest intensywny do ostatniej kropli.

There’s Always Tomorrow [Verdant / Commonwealth Brewing]
OCENA : 4,25 / 5,00

Gładkie, pełne, owocowe, ale na pewno nie jest to najlepsza Imperial IPA w tym roku.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o