Seahorse [Browar Birbant]

Niektóre piwa po prostu trzeba kupić, dlatego sięgnąłem po Seahorse z Browaru Birbant.

Seahorse [Browar Birbant]

Ostatnio pisałem o tym jak bardzo cieszy mnie fakt, że Browar Birbant poszedł w puszki. Jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że browar ten wydaje w nich imperialną wersje New England. Trzecim i najbardziej cieszącym mnie faktem jest ich poziom. W mojej ostatniej recenzji dobrze oceniłem DIPA o nazwie Moon Jelly. Była to bodajże druga puszka z mocno nachmielonej serii. Kilka tygodni temu na Facebooku browaru pojawiła się informacja o kolejnej puszce. Czy trzecia DIPA podtrzyma wysoki poziom serii? Nie jest łatwo, ale póki co Birbant zasługuje na miano mojego “New England’owego odkrycia 2020”. Pora sprawdzić, czy rzeczywiście zasługują ta to wyróżnienie?

STYL: Double Juicy IPA
EKSTRAKT: 19,1 Plato
ALKOHOL: 7,6 %
SŁODY: jęczmienny: pilzneński, pszenica, płatki owsiane, płatki pszenne
CHMIEL: Enigma, Sabro, Citra, Galaxy
DODATKI: ?
DROŻDŻE: WLP-300, WLP-066
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 29.09.2021

Browar postanowił tym razem połączyć chmiele Enigma oraz Sabro. Chyba Sabro był obecny w każdym piwie z tej serii? Nie jestem jego wielkim fanem w piwach typu Single Hop, w parach sprawdza się dużo lepiej. Na Enigmę zawsze można liczyć. W piwie powinny się znaleźć nuty winogron oraz kokosa. Browar informuje też o mocnych kombinacjach przy zasypie. Efektem powinno być jedwabiście gładkie ciało.

Jak na morską serię przystało i tym razem na etykiecie widać przedstawiciela mórz i oceanów. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze Zarzecze w Pietrzykowicach.

Seahorse [Browar Birbant]

KOLOR
Nie jest to wygląd w stylu New England. Zamglenie jest raczej nikłe, a kolor nieco ciemniejszy. Cieszy obfita piana.

AROMAT
W zapachu czuję przede wszystkim kokosa. Ananas jest tu zdecydowanie na drugim planie. Aromat nie jest mocno owocowym, wydaje się być nieco ciężki. Przez całość przebija się alkohol. Średni początek.

SMAK
Oj, alkohol pojawił się już na samym początku. Nie poczułem tu żadnych owoców, a procentowy wygrzew. W drugim podejściu jest już nieco lepiej, ananas zagościł na moim podniebieniu, jednak alkohol ponownie popsuł mi te miłe odczucia. To tyle jeśli chodzi o soczystość, nie ma jej tu wcale. Niestety, piwo zawodzi. Ciumkam sobie dalej, ale smak nie ulega znacznej poprawie. Pojawiły się owoce, ok, nie są one jednak zbyt wyraźne. Ani słodkie, ani gorzkie, nijako. Z czasem te rozgrzewanie zmieniło się w gorzką nutę. Może żywica, a może grejpfrut? Wszystko bez wyrazu. Jeśli chodzi o naszych owocowych bohaterów, to zdecydowanie czuć kokosa, Sabro wygrało. Pod koniec wróciło alkoholowe rozgrzewanie, nie o takim finiszu marzyłem.

Seahorse [Browar Birbant]
OCENA : 3,50 / 5,00

Zdecydowanie najsłabsza puszka z całej serii. Nijako z dużym rozgrzewaniem, to nie New England.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments