Quiet Charge [Verdant]

Quiet Charge z Verdant ma przenieść lekkie orzeźwienie i konkretną pijalność, czy aby na pewno?

Quiet Charge [Verdant]

To piwo zostało uwarzone wbrew zasadzie pogoni za coraz “większymi” piwami. Lubię usiąść sobie wygodnie na fotelu, chociaż częściej siedzę na podłodze i odpalić dobre Imperial IPA. Moc tropików, konkretne ciało, sporo alkoholu, chyba każdy lubi takie IPA? Browary idą na rękę konsumentom i starają się dodać coraz więcej chmielu na zimno. Nikt nie jara się już Single Hop, więc najlepiej spakować w puszkę przynajmniej pięć odmian chmielu. Więcej, mocniej. Czasami jednak są dni kiedy cieszyć potrafi najzwyklejszy w świecie Pils. Czasami piwo nie musi być głównym tematem wieczoru, a jedynie dodatkiem. Nie patrzymy wtedy na zasyp, rodzaje chmielu i inne elementy, a skupiamy się jedynie na dobrym smaku. Właśnie taka myśl przyświecała browarowi Verdant podczas warzenia Quiet Charge.

STYL: Pale Ale
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 4,5 %
SŁODY: Golden Promise, Carapils,, Caragold, Oats, Flaked wheat
CHMIEL: Citra, Amarillo
DODATKI: ?
DROŻDŻE: London Ale III
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.05.2019

Piwo powinno być lekkim soczkiem o zawartości alkoholu na poziomie 4.5%. Zasyp pokrywa się z wieloma innymi piwami Verdant. Oprócz standardowych słodów widzę tu Carapils oraz Caragold. Tropiki powinien tu wnieść duet Citra oraz Amarillo, a całość fermentowała na niezawodnych drożdżach London Ale III.

Wizualnie przypomina mi ono bardzo puszkę znakomitego Fruit, Car, Sight, Exhibition. Jasne tło i niewielkim okręgiem oraz nazwa piwa. Zasyp i chmiel są kompletnie inne, więc piwa nie są do siebie podobne. Na etykiecie znalazłem standardowo informacje na temat składu, za to plus. Żółty kolor z opakowania powinien pokrywać się z zwartością. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 440 mililitrów i zostało uwarzone w browarze Browarze Verdant w Falmouth.

Quiet Charge [Verdant]

KOLOR
Bez nowości, piwo jest jasne i ma żółty kolor. Tak jak dziewięćdziesiąt procent New England z UK. Gęste, nieprzejrzyste, wypełnione szkło prezentuje się bardzo okazale. Całość okraszona jest pokaźną białą pianą.

AROMAT
Cytrusy wiodą tu prym. W aromacie czuję coś podobnego do mandarynek, połączonych z cytryną. Zapach jest bardzo łagodny, cytryna nie szczypie w nos. Intensywność jest spora, jak na piwo w stylu Pale Ale. Piwo dostarcza tropikalne owoce, tak miało być.

SMAK
Pierwszy łyk nie przynosi mi praktycznie żadnych smakowych doznać. Czuję jedynie coś podobnego do lizania skórki cytrusa, lekką goryczkę oraz niewielką namiastkę tego co czeka mnie w środku. Całość jest naprawdę bardzo lekka i pijalna. Po pierwszych kilku minutach spędzonych z tą pozycją wydaje mi się, że aromat jest intensywniejszy od smaku. Być może za mało ogrzałem piwo? Na szczęście z każdą kolejną minutą owocowe motywy stają się coraz wyraźniejsze. Ogólnie nagazowanie jest bardzo niskie, a ciało jest dosyć pełne jak na Pale Ale. Pojawia się tu coraz więcej pestkowców, wyczuwam też nieco nut kwiatowych. Goryczka jest bardzo niska, cechuje ją duża “czystość”. Brzmi to dziwnie, ale takie są moje odczucia. Większe IBU zniszczyłoby to piwo, jednak jego poziom został tu idealnie dopasowany. Pod koniec jest tu sporo mandarynek, trochę cytryny, pestkowców, nut kwiatów. Piwo rozkręca się powoli i daje mi wejść w swój świat. Nice.

Quiet Charge [Verdant]
OCENA : 4,00 / 5,00

Takie Pale Ale to ja mogę pić. Owoce w aromacie i smaku, który rozwija się z każdą kolejną sekundą.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o