Potion #10 [Brokreacja]

Do dziesięciu razy sztuka, czyli świeża recenzja mocarnego piwa Potion #10 z Brokreacji.

Potion #10 [Brokreacja]

Może przegapiłem początek? Może nie piłem najlepszego według wielu numeru #2? I co z tego. Cieszę się, że Brokreacja zdecydowała się na kontynuację tej serii. Po tak dobrym początku nie było chyba innego wyjścia. Dal mnie wszystko co związane z Potion kojarz się głównie z tematem Pasty Stout, i może nie Stout, a ogólnie Pastry. Seria słynie z ogromnej ilości dodatków, nie będących często zbyt konwencjonalnymi. W Pastry Stoucie podstawą jest Imperial Stout, do tego lecą słodkie dodatki i piwo gotowe. Brokreacja nie musi się ograniczać do jednego stylu. Były już eksperymenty z Brown Ale przy okazji Potion #9, Red Ale było stylem Potion #3, czy choćby dziś. Daje to mi możliwość spróbowania Pastry w innym wydaniu.

STYL: Pistachio Coconut Maple Syrup Imperial Brown Porter Bourbon BA
EKSTRAKT: 25,0 Plato
ALKOHOL: 10,4 %
SŁODY: ?
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 04.02.2021

Podstawą piwa będzie tu Brown Porter. Nie piłem chyba nigdy piwa w tym stylu? Jeśli Porter, to tylko Imperial. To co wywołało największy uśmiech na mojej twarzy to pistacje. Sam często sięgam po ten drogi rarytas, i jestem ciekaw, jak spiszą się w piwie? Poza tym będą one dzielnie wspierane przez moje dwa ulubione dodatki. Z jeden strony będzie to kokos, idealne dopełnienie ciemnych i mocnych piw. Z drugiej syrop klonowy, który nigdy nie zawodzi. Już czuję tą potężną słodycz. Całość leżakowała przez kilka miesięcy w beczce po Bourbonie, taka wisienka na torcie.

Cała seria wygląda identycznie. Ciemne tło, mieniące się w słońcu napisy. Tym razem widzę tu piękne srebro. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze Marysia.

Potion #10 [Brokreacja]

KOLOR
Tak jak nazwa na to wskazywała, piwo ma barwę jasnego brązu. Z każdą kolejną kroplą robi się coraz ciemniejsze, aż osiąga czerń. Piana szybko redukuje się do obręczy przy krańcu szkła.

AROMAT
Na początku poczułem spora dawkę syropu klonowego, dominuje on pozostałe elementy. W tle pojawia się pistacja, nieco słona, nieco orzechowa. Staram się wyczuć kokosa, jego jest tu najmniej. Finisz to praliny, w stylu beczki po Bourbonie. Złożone, tak jak lubię.

SMAK
Dobra, piwo jest mega złożone. Czuć to już w pierwszym podejściu do szkła. Na początku przywitał mnie syrop klonowy, dużo syropu klonowego. Po kilku sekundach poczułem tu nieco orzechów, szkoda, że ten motyw nie trwał zbyt długo. Na finiszu pojawiły się nuty drewna, beczka zaliczona. Wszystkie te nuty pozostawiły podziel sobie długi i wyraźny posmak. Całość jest intensywna i słodka. Wow, level słodyczy jest tu naprawdę wysoki. A mimo to czuję, że jest lekko. Poważanie, jak na te parametry to piwo jest zadziwiająco gładkie. Wszystko tu do siebie pasuje. Na początku pisałem o syropie i pistacjach, teraz wszedł też kokos. Kurcze, piękny jest ten Imperialny słodziaczek. Ciało nie jest żadnym ulepem, dobrze, przy tej ilości słodyczy mogło by to nie skończy się sukcesem. Pod koniec smak się wyrównuje, wszystkie elementy idą tu łeb w łeb. Smak dalej daje z siebie 100%.

Potion #10 [Brokreacja]
OCENA : 4,50 / 5,00

Na pewno top trzy ze wszystkich Potionów jakie piłem. Może nawet złoto? Nie wiem, muszę wypić kolejne i sprawdzić 😉

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments