Portermass i Portermass Mead BA [Browar PINTA]

Portermass i Portermass Mead BA to dwa nowe piwa z Browaru PINTA. Jak wypadnie podstawka i wersja leżakowana w beczce?

Portermass i Portermass Mead BA [Browar PINTA]

PINTA umie w Portery. Kurcze, też wkurza Was jak ktoś bez powodu przyczepia się o to w jaki sposób to słowo jest odmieniane? Na blogach i piwnych grupach słowo Porter było odmienione chyba w każdej możliwej formie. Święto Porteru, Święto Portera, dla mnie obie formy są poprawne. To nie tak rażący błąd jak nazwanie IPA Indian Pale Ale … Wrócę jednak do myśli początkowej. Tak, Browar PINTA potrafi w piwa typu Porter (tak najłatwiej wybrnąć z sytuacji, kiedy nie wiadomo jak się dane słowo poprawnie odmienia). Jednym z najlepszych piw w tym stylu jest dla mnie Imperator Bałtycki. Tym razem browar zdecydował się na wydanie Portera w dwóch wersjach. Jedna leżakowała w beczce po miodzie i wywołała przy okazji niezłą burzę, a druga to podstawka. Pierwszy raz zdecydowałem się na recenzję dwóch piw jednocześnie. Zmiany w składzie i opakowaniu są tak niewielkie, że bez sensu pisać dwa oddzielne teksty.

STYL: Porter Bałtycki
EKSTRAKT: 27,5 Plato
ALKOHOL: 11,5 %
SŁODY: jęczmienne Monachijski typ 1, Wiedeński, jęczmienny diastatyczny, Caramunich® III, Caraaroma®, Carafa® Special I
CHMIEL: Aramis, Columbus
DODATKI: ?
DROŻDŻE: Saflager W-34/70
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 06.03.2022

I to jest właśnie Imperial Porter, prawie 30 Plato na liczniku. Nie widzę tu palonego jęczmienia, całą czarną robotę ma tu wykonać słód Carafa. Bardzo jestem ciekawe jak wypadnie francuski chmiel Aramis. Chociaż, czy Porter może pokazać jego właściwości? Lepsza była by IPA. Porównałem zasyp tego piwa z Imperatorem i jest on bardzo podobny. Dużo więcej różnic jest  w rodzajach chmielu. Wersja Portermass Mead BA leżakowała w beczkach po miodzie pitnym typu “trójniak”. W składzie dodatkowo znajduje się miód. Wyszła z tego niezła afera. Finalnie okazało się, że ciężko dostać beczki po miodzie i browar załatwił kilka beczek po bourbonie, następnie zalał je miodem. Część miodu została na beczce i po zalaniu nią piwem mogła trafić do butelek. Miód jest alergenem stąd też konieczność wymienienia jego w składzie.

Etykieta nie powala. Wydaje mi się, że nie było na nią pomysłu. Browar PINTA wydaje spor piw, wystarczy spojrzeć na Pinty miesiąca. Mam wrażenie, że niektóre z nich są robione na siłę, aby było. W piwie i tak najważniejsza jest zawartość. Widzę tu jakiś czerwony księżyc? Kulę ognia? Widok piwa fermentującego na dzikich drożdżach? Cholera wie. Punkt za podanie pełnego składu. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów i zostało uwarzone w browarze “Na Jurze” w Zawierciu.

Portermass

Portermass [Browar PINTA]

KOLOR
Tu nie ma niespodzianek. Piwo ma barwę ciemnego brązu, gdy już jest go dużo w szkle jest praktycznie czarne. Piana nie jest zbyt duża, szybko zredukowała się do obręczy przy samym szkle.

AROMAT
Piwo nie osiągnęło chyba jeszcze wyższej temperatury, ale i tak czuję tu nuty charakterystyczne dla Portera. Na pierwszym planie przywitała mnie ciemna kawa zbożowa. W tle pałęta się sporo ciemnych nut. Jest też trochę chleba oraz czarnych owoców. Do tego słodycz. Jak widzicie dzieje się tu sporo. Na początku wydawało mi się, że jest tu też alkohol, ale go nie ma.

SMAK
Pierwszy łyk nie zawodzi. Zaraz po nabraniu piwa do ust czuję tu sporo słodszych nut, są więc czarne owoce oraz słodycz. Po chwili schodzą one na drugi plan i pojawia się kawa zbożowa, która z czasem przechodzi w fajny gorzki finisz. Tak właśnie powinien smakować Porter. Nie jednoliniowo i płasko, piwo powinno posiadać głębie. Kolejny plus to ciało. Nie jest to może wielki ulep, ale i tak daje radę. Przy przełykaniu zaznacza ono swoją obecność na języku. Smak jest bardzo intensywny, nie muszę tu za wiele ciamkać, aby wyczuć nuty smakowe. Piwo od razu serwuje je na tacy. Alkohol jest tu dobrze ukryty, nie wyczuwam go wcale. Z czasem pojawia się coraz więcej nut ciemnych owoców. Lubię ten motyw w Porterach, więc jestem zadowolony. Po przełknięciu w ustach pozostaje długi posmak nut kawy zbożowej połączonej z palonymi nutami. Zastanawiam się, czy piwo nie jest zbyt ciężkie, ale jednak nie. Porter jest rzeczywiście masywny, ale piłem już konkretniejsze piwa. Na pewno nie jest to piwo do wypicia szybko na raz, dedykowane jest raczej wolnej  degustacji. Krucze, wersja z miodem może być zbyt ciężka.

Portermass [Browar PINTA]
OCENA : 4,00 / 5,00

Portermass Mead BA

Portermass Mead BA [Browar PINTA]

KOLOR
Tu piany nie ma wcale. Może to wpływ etykiety, ale piwo wydaje się być dużo bardziej zawiesiste.

AROMAT
Czuć beczkę i to wyraźnie. Piwo jest zdecydowanie bardziej agresywne. W nos uderza nuta wanilii oraz miodu. Zapach jest też bardziej słodki, niż w przypadku podstawy. Czuję też spore rozgrzewanie, może tej wersji trzeba było dać jeszcze kilka tygodni w piwnicy?

SMAK
Na początku jest kawowo. Czuję tu ten sam motyw kawy zbożowej, który jest mi znany z podstawy. Zaraz po przełknięciu pojawia się nuta miodu. Nie jestem specem w gatunkach, ale przypomina mi on miód gryczany. Następnie oba elementy łączą się w jedno. Powstaje coś w stylu kawy słodzonej miodem. Brzmi to może średnio, ale w piwie wyszło dobrze. Miód wnosi oczywiście sporo słodkich motywów, ale piwo nie jest przesłodzone. Przynajmniej jak na moje standardy. Z czasem miód zaczyna przejmować kontrolę, dodatkowo rozgrzewa na finiszu. Ciało jest chyba ciut gęstsze, niż w podstawie. Oba piwa znacznie się od siebie różnią, beczka miała duży wpływ na Portera. Nie ma tu żadnych nut palonych, a kawa zbożowa odeszła na dalszy plan. Jest ok, ale mi bardziej smakowała wcześniejsza wersja.

Portermass Mead BA [Browar PINTA]
OCENA : 3,75 / 5,00

PINTA potwierdziła tezę, że potrafią w piwa typu Porter. Jest moc, jest smak. Podstawa dała radę. Wersja leżakowana w beczce wypadłą już gorzej. Chociaż żaden ze mnie fan miodu.

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o