Never Seen [AleBrowar / Browar Monsters]

Jeden kwas i dwa browary, sprawdzam formę piwa Never Seen z AleBrowar oraz Browaru Monsters.

Never Seen [AleBrowar / Browar Monsters]

Właśnie takie piwa mogę przekonać do kwasów. Na rynku pojawia się coraz więcej butelek z Juicy Sour na etykiecie. Muszę przyznać, że owe połączenie mnie urzekło. Sprawdzałem już Juicidal Tart NEIPA z Browaru Funky Fluid i utwierdziło mnie one tylko w przekonaniu, że oba elementy idą w parze. Podczas swojej ostatniej wizyty w sklepie zauważyłem Never Seen i długo się nie zastanawiałem. O zafascynowaniu nowym stylem pisałem już wyżej. Drugą rzeczą, która przyciągnęła mnie do butelki był Browar Monsters. Często słucham ich podcastów na kanale Alchemia (polecam). Dodatkowo Janek Gadomski jest chyba jednym z najbardziej utytułowanych piwowarów domowych ostatnich lat. Chociaż ja mam z nim złe skojarzenia, jeśli był sędzia konkursu w którym startowało moje piwo, zawsze odpadałem w eliminacjach 🙂 Nie miałem jeszcze przyjemności spróbować browaru solo, ale dziś będzie okazja sprawdzić ich formę w kooperacji.

STYL: Juicy Sour
EKSTRAKT: 12,0 Plato
ALKOHOL: 3,5 %
SŁODY: jęczmienny, pszeniczny, płatki owsiane, laktoza
CHMIEL: Chinook
DODATKI: pulpy owocowe: marakuja (2%), mango (3,5%), guawa (3,5%)
DROŻDŻE: London Fog
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 08.04.2020

Jak dziś będzie? Na pewno lekko, kwas ma jedynie 3,5% alkoholu. Poza tym wylądowało tu sporo owoców, a konkretnie: Gujawa, Marakuja oraz Mango. Aby całość nie była zbyt kwaśna dodano też laktozę. Podstawą zasypu jest słód pilzneński, wspierany przez pszenicę oraz owies. Piwo było zakwaszane w kotle szczepami L. Helveticus i L. Delbrueck. Całość fermentowała na drożdżach przeznaczonych głównie do piw w stylu New England. Autor mówi tu o dosyć mocnym kwaśnym motywie wynikającym z silnego zakwaszenia. Mimo sporej ilości cukrów resztkowych piwo ma być soczyste, a nie zamulające.

Etykiety z AleBrowaru mają swój styl. Bardzo łatwo rozpoznać je na sklepowej półce. Dziś widzę tu fajny szkic krakena. Podoba mi się świeża kolorystyka bijąca z etykiety. Czcionka oraz informacje o produkcie też na plus. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w AleBrowarze w Lęborku.

Never Seen [AleBrowar / Browar Monsters]

KOLOR
Piwo jest bardzo jasne, można rzec, żółte. Chociaż profesjonalniej brzmi jasne. Całość przypomina mi sok z marakui. Piana nie jest zbyt duża, szybko znika z mojego pola widzenia.

AROMAT
Jest kwas, czuć to już od samego początku. Na zapleczu przesiadują wszystkie owoce opisane na etykiecie. Który z nich jest najlepiej zaznaczony? Chyba marakuja. Ale ręki sobie uciąć nie dał. Aromat nie jest zbyt intensywny, ale bardzo świeży.

SMAK
Po pierwszym łyku wiem jedno, suwak smaku będzie tu przesunięty zdecydowanie w kwaśną stronę. Na początku czuję tu głównie kwas. Na szczęście nie jest on zbyt nachalny, orzeźwia i po pewnym czasie znika. Finisz to niewielkie owocowe muśnięcie. Trwa ono chwilę i znika razem z kwasem. W drugim podejściu jest podobnie. Chyba szybkości znudzę się tym piwem, a tu proszę. Pod koniec pojawia się soczystość. Nie wgniata ona w fotel jak w przypadku NEIPA, ale czuję tu wyraźne owoce. Są one dość słodkie, może nawet nieco landrynkowe? Kurcze, przypomina mi to miśki Haribo. Te owoce są niezłe, pięknie gaszą kwas, który jest naprawdę intensywny. Tak, z czasem kwas przybiera na sile… nie, bardziej na intensywności. Mimo to całość sprawia bardzo lekkie wrażenie. Kwas utrzymuje się podczas przetrzymywania piwa w buzi, po przełknięciu są owoce i zaraz smak znika. Ciekawa koncepcja, fajne wykonanie.

Never Seen [AleBrowar / Browar Monsters]
OCENA :  3,75 / 5,00

Sporo tu tego Sour, do tego soczystość, która jest może ciut za niska? Ogólnie na plus.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o