My Life In The Sunshine [DEYA / Other Half]

Piwo My Life In The Sunshine to efekt współpracy browarów DEYA oraz Other Half.

My Life In The Sunshine [DEYA / Other Half]

Narobiło się tych kolaboracji amerykańskiego browaru Other Half, oj narobiło. Chłopaki musieli zaliczyć niezłe tournee po Europie. Nie tak dawno piłem ich piwo There Was No Why uwarzone w estońskim browarem Pohjala, następnie była DIPA z There Was No Why Verdant, dziś DEYA, a czeka na mnie jeszcze jedna puszka, ale nie będę na razie o niej pisał. Jeszcze nie doszła. Other Half słynie z NEIPA, to piwa z dużą dawką chmielu są ich znakiem rozpoznawczym. Poza tym nikt by nie warzył tylu piw ze średnim browarem. Dziś sprawdzę jak wyszła ich współpraca z brytyjskim browarem DEYA. Co ciekawe, założyciel browaru stawiał swoje pierwsze kroki w piwowarstwie właśnie w Ameryce. To tam podejrzał jak powinno się warzyć oraz chmielić New England IPA. Zdobyta wiedza pozwoliła mu otworzyć własny browar i dosyć szybko wspiąć się na top brytyjskiej sceny. My Life In The Sunshine jest jedną z najlepiej ocenianych pozycji browaru. Zawodu na pewno nie będzie.

STYL: IPA
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 6,5 %
SŁODY: ?
CHMIEL: Citra, Idaho 7, Sabro
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 16.09.2019

Piwo to IPA, zapewne wersja impreialną dała by więcej radości, ale nie będę kręcił nosem. Browar zapewnia, że będzie owocowo i gładko, tak jak lubię. Jak wygląda sprawa z chmielem? Browary zdecydowały się na nachmielenie piwa następującymi odmianami: Citra, Idaho 7 oraz Sabro. Dwa ostatnie chmiele to chyba najlepsze z “nowych” odmian ostatnich miesięcy. A Citra? Citra jest chyba nieśmiertelna i pasuje każdemu.

Widać, że etykieta stylizowana jest na browar DEYA. Za jej projekt odpowiada Thom Hobson. Widzę tu wesołe pszczółki kręcące się przy kwiatach. Na pewno żyją one swoje życie w słońcu. Brak tu danych o składzie, chmielu, itp. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w browarze DEYA w Cheltenham.

My Life In The Sunshine [DEYA / Other Half]

KOLOR
Widać że piwo jest już lekko utlenione, w szkle nie ma już idealnie jasno żółtej barwy, dodatkowo piana jest aż nazbyt obfita. Przegaz?

AROMAT
Tu też nie jest za dobrze, ciężko doszukać się tu jakiejkolwiek owoców. Pierwszy wdech przynosi lekką goryczkę. Na szczęście w drugim podejściu pojawiło się nieco mandarynek i są one dosyć świeże. Zapach zaczyna się robić soczysty.

SMAK
Pierwszy łyk przyniósł mi sporą dawkę gazu, zaraz po nim jest nieco goryczki i już zacząłem się bać, gdy nagle … Weszły tu soczyste owoce w stylu mandarynek. Ten motyw zostawił po sobie długi posmak, który na końcu po prostu zniknął. Bez żadnej goryczki, bez pożegnania, do widzenia. W drugim łyku doszło nieco żółtych nut, jest fajniej, jedynym problemem jest krótka trwałość tych owoców. Jeśli biorę łyk jeden po drugim, to jest ok. Owocowy festiwal trwa w najlepsze. Szkoda, że ciało nie jest zbyt soczyste. Czasami lekko szczypie w język, ewidentnie jego najlepszy czas już przeminął. Po tym piwie widzę jak czas negatywnie wpływa na chmiel. Gdzieś tam majaczą owoce, momentami pojawia się soczystość, ale brakuje tu równego poziomu. Czasami leci on w dół. I tak jest to dobre piwo, ale mogło być jeszcze lepiej.

My Life In The Sunshine [DEYA / Other Half]
OCENA : 4,00 / 5,00

Żałuję, że nie dostałem go na świeżo. Obecnie jego poziom jest średni, ale i tak deklasuje większość polskich IPA.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments