My Continuous Improvement #5 Black Forest [Cloudwater Brew Co]

Pora zakończyć rok w dobrym stylu, czyli recenzja piwa My Continuous Improvement #5 Black Forest z Cloudwater Brew Co.

My Continuous Improvement #5 Black Forest [Cloudwater Brew Co]

Brytyjski Cloudwater miał bardzo udany rok 2020. Z całego tego gówna jakie wydarzyło się w minionym roku, można wciągnąć parę plusów. Jednym z nich jest na pewno poziom piw ekipy z Manchesteru. Ich DIPA, przynajmniej moim zdaniem, przeskoczyły poziomem Verdant. A piwa typu Imperial Stout … bajka. Całą seria MCI zdobyła statut legendarnej. Nie wiem, czy jakaś inna brytyjska seria wywołała tyle szumu? Bardzo dobra podstawa, przemyślane dodatki. Cloudwater dobrze to poukładał. Po idealnym piwie z dodatkiem pomarańczy nie spodziewałem się już nic lepszego. A tu proszę. Browar postanowił zakończyć rok potężnym uderzeniem.

STYL: Imperial Stout
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 11,0 %
SŁODY: ?
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 24.11.2020

Piwo ma nawiązywać do słynnego ciasta o nazwie Black Forest. W Polsce znany jest on bardziej jako Tort Szwarcwaldzki. Jest to ciasto czekoladowe przekładane bitą śmietaną oraz wiśniami. Może nie będzie tu bitej śmietany, ale czekolada i wiśnie będą tu obecne. Oprócz nich znalazłem też wzmiankę o tonce oraz wanilii. Tonka, kiedyś należałem do jej zwolenników, obecnie jestem chyba neutralnie do niej nastawiony. Ufam jednak browarowi, skoro do tej por dodatki był dobierane idealnie? O imperialny klimat zadba 11% alkoholu.

Etykieta jest odblaskowa. Nie wiem, czy widać do dobrze na zdjęciu? Bardziej podobała mi się wersja z pomarańczą. Tutaj jest bardzo ciemne tło i srebrne ciapki. Napisy są bardzo niewyraźne, a tego MCI nie widać wcale. Średnio, ale zawartość powinna mi to wynagrodzić. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 440 mililitrów i zostało uwarzone w Cloudwater w Manchesterze.

My Continuous Improvement #5 Black Forest [Cloudwater Brew Co]

KOLOR
Ciemne, to co rzuca się w oczy to kompletny brak piany oraz potężna gęstość. Piwo leje się do szkła niczym olej do silnika.

AROMAT
Święta za mną, ale zapach idzie w tym kierunku. Wszystko za sprawą tonki, która wnosi tu nuty migdałów oraz wanilii. Wiśnia pojawia się w tle. Aromat jest intensywny, czuję do kilka dobrych centymetrów nad szkłem.

SMAK
Ale to piwo jest wiśniowe. Zaraz po nabraniu piwa do ust oraz po przełknięciu towarzyszy mi wyraźna wiśniowa nuta. Intensywność od samego startu. Nasza wisienka niesie ze sobą nieco tonki. Nie jest ona jednak tak wyraźna, jak w przypadku aromatu. Stanowi dobrą podbudowę dla wiśniowej ekstazy. Chociaż, tonka przygrywa też z czekoladą. Ciemność przybiera na sile, stara się iść łeb w łeb z wiśnią. Na początku było mocno i wyraźnie, ale teraz … jest jeszcze mocniej, Uwierzycie? Ciało jest oczywiście gęste, leje się po moim podniebieniu niczym syrop. Jadłem już kilka ciast o smaku wiśni w czekoladzie i to piwo oddaje idealnie ich klimat. Największym plusem jest świeżość. Cenię, kiedy ciemne piwa mają w sobie ten element. Wiśnie z czekoladą był już nie raz przekołatane na piwny grunt, Cloudwater pokazał jak wykonać to idealnie. Czerwone nuty są wyraźne, naturalne, lekko kwaśne. Wanilia i migdały dają słodycz, a ciemna czekolada dba o resztę. Kończę pisać, idę się delektować.

My Continuous Improvement #5 Black Forest [Cloudwater Brew Co]
OCENA : 4,75 / 5,00

Ciemne nuty poznają smak wiśni. Temu piwu nic nie brakuje, oby seria ciągnęła się w nieskończoność.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments