Lunapark [Browar Hopito]

Pora na wypad na karuzele, oby nie było nudno. Zapraszam na recenzję piwa Lunapark z Browaru Hopito.

Lunapark [Browar Hopito]

Są browary, które w składzie podają chmiel i tyle. Piwo ma nazwę IPA, po co wnikać? Są też browary, którą każdą zmianę chmielu przenoszą na nową nazwę piwa. Browar Hopito podąża drugą ścieżką. Nie żebym wbijał szpilę, wręcz przeciwnie. Owe rozwiązanie od dawna stosują browary z USA oraz UK, nie narzekają one na sprzedaż. Gdzieś słyszałem głosy, że jest to naciąganie klientów. Przecież to ten sam produkt w innym opakowaniu. Nie do końca, chmiel wnosi sporą różnicę. Ostatnio sporo osób chwaliło Hopito, ja jeszcze nie piłem piwa z ich browaru, które zrobiłoby na mnie ogromne wrażenie. Fakt, ich IPA są dobre, ale coś więcej? Nie moim zdaniem. Obecnie poziom poszedł znacznie w górę i przy tak dużej ilości New England’ów trzeba uwarzyć naprawdę rewelacyjne piwo, aby utkwiło one w pamięci.

STYL: DDH Oat Cream IPA
EKSTRAKT: 16,0 Plato
ALKOHOL: 6,2 %
SŁODY: jęczmienny, pszeniczny, płatki owsiane, płatki pszenne
CHMIEL: Lemon Dropp, Citra, Galaxy
DODATKI: laktoza
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 16.09.2021

Dlaczego zdecydowałem się na zakup Lunapark? Jak już wspomniałem wyżej Hopito nie dostarczyło jeszcze bangera, więc może teraz? Jeśli nie dam browarowi szansy, to się nie przekonam. Poza tym ciekawi mnie chmiel o nazwie Lemon Drop. Wcześniej nie zwracałem na niego uwagi, nie jest to zbyt popularna odmiana. Jak sama nazwa wskazuje powinien on dać cyrusy, zwrócę na to szczególną uwagę. Galaxy i Citra to dawka tropików, więc zaplecze na pewno da radę. W nazwie stylu znalazły się słowa Oat Cream, co wskazuje na jedwabiście gładkie ciało.

Etykieta utrzymana jest w klimacie wesołego miasteczka prostu z USA. Ogromny Rollercoaster, straszny klown oraz masa kolorowych przebierańców. Dużo i kolorowo, to znak rozpoznawczy etykiet Hopito. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze Błonie.

Lunapark [Browar Hopito]

KOLOR
Bardzo żółte, tak wyglądające New England to ja lubię. Totalne zamglenie ze sporą pianą.

AROMAT
Rzeczywiście, sporo to cytrusów. Może nie jest to tylko i wyłącznie cytryna, ale ten żółty owoc jest tu wyraźnie zaznaczony. Lekkie połączenie kwasu oraz słodyczy. W tle tropiki.

SMAK
Wrażenia z aromatu przeniosły się niemal w stu procentach na smak. Dominacja cytrusów, przez smak przewija się lekki cytrynowy kwas. Zaraz za nim pojawia się niewielka goryczka w stylu skórki od cytryny. Ogólnie jest tu miks kwasu oraz goryczki. Tropiki stanowią jedynie tło, są one zdecydowanie zdominowane przez cytrynę. Kilka słów na temat ciała, jest ono średnie, piwo gładko spływa po moim podniebieniu. Z czasem pojawiło się tu nieco grejpfruta oraz pomelo. Owoce dają z siebie więcej miąższu, bez goryczki. Soczystość nie jest mocnym punktem piwa, to samo dotyczy słodyczy. Smak ogólnie nieco wyhamował. Zrobiło się pusto. Cytrusy wyczuwalne są zaraz po nabraniu piwa do ust, później wszystko blednie pozostawiając po sobie klimat w stylu skórki cytrusów. Dobre, tyle.

Lunapark [Hopito]
OCENA : 3,75 /  5,00

Początek jest zachęcający, jednak pod koniec robi się nieco niemrawo. Karuzela z czasem się nudzi.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments