La Papaya [Browar Hopito]

Szukacie dobrze nachmielonego IPA? To sprawdźcie piwo La Papaya z Browar Hopito.

La Papaya [Browar Hopito]

Browar Hopito debiutuje dziś na moim blogu. Nieoficjalnie miałem już przyjemność pić ich piwa. Jako fan mango piłem już kilak razy Jungle Smoothie i zrobiło na mnie dobre wrażenie. Poza tym browar kojarzy mi się z akcjami promocyjnymi skierowanym do piwnych influencerów. Nie tak dawno w internecie było głośno o akcji “Ilustracja przy piwku Hopito”. Podoba mi się fakt, że browar puszkuje swoje piwa. Od zawsze byłem zwolennikiem aluminium, szczególnie jeśli chodzi o jasne piwa. A właśnie one sprawiły, że o Hopito zrobiło się głośno. W sumie jeśli ktoś ma w nazwie chmiel, to chyba jest zobligowany do tworzenia konkretnie nachmielonych bomb? Do tej pory nie miałem okazji zakupić puszek z ich logo, w ostatniej dostawie do olsztyńskiego Piwosznika znalazły się dwie świeżynki i postanowiłem sprawdzić formę. A może bardziej, sprawdzić hajp, gdyż Tomek Koprya i Rami pisali, że to już światowy poziom.

STYL: IPA
EKSTRAKT: 15,0 Plato
ALKOHOL: 6,0 %
SŁODY: Jęczmienny, pszeniczny, płatki owsiane, płatki pszenne
CHMIEL: Nelson Sauvin, Waimea, Motueka
DODATKI: ?
DROŻDŻE: WLP067 Costal Haze Ale
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 06.05.2021

Z dwójki zdecydowałem na La Papaya. Co przekonało mnie do piwa? Oczywiście chmiel, a konkretnie odmiany pochodzące z Nowej Zelandii. Na pierwszym froncie Nelson Sauvin, którego nie trzeba chyba przedstawiać? Będzie on wspierany przez duet Waimea oraz Motueka. Ta kombinacja dała fajny efekt w piwie Tu Meke z Verdant. Browar obiecuje konkretne nachmielenie, oby nie przełożyło się to na duży hop burn.

Etykieta jest bardzo kolorowa, składa się z dużej ilości małych elementów. Dbałość o detale robi wrażenie. Jest marynarz plujący wodą, zielony kaktus i papaja, która … przypomina mi nie tylko papaję. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone dla AM CRAFT Sp. z o. o.

La Papaya [Browar Hopito]

KOLOR
Bardzo jasna barwa, w końcu puszka. Widzę też wysokie wysycenie. Dużo bąbelków lecących do góry.

AROMAT
Lekkie winogrono, od razu czuć chmiel Nelson Sauvin. W tle trochę melona, żółte owoce. Zapach jestem wyraźny, ale nie słodki. Owoce są świeże, nie ma mowy o przejrzałem klimacie. Trochę nut limonki. Na razie na plus.

SMAK
Biorę pierwszego łyka i intensywność przeszła na smak. Sporo owoców, po paru sekundach nieco się wycofały. Zacząłem się nieco obawiać, a tu proszę. Finisz to wyraźny i świeży tropikalny aftertaste. Winogrona są obecne, poza tym coś w stylu gruszki. Na finiszu nie ma goryczki, żadnej wyraźniej kontry. Owoce po prosty znikają. Ciało nie jest za pełne, ale co tam. Owocowy miks niweluje te braki. Piwo jest dosyć soczyste, lubię ten efekt. To własnie po nim można poznać dobre New England. Szkoła, że posmak owoców nie jest aż tak długi. Tylko do tego mogę się przyczepić. Poza tym same plusy. Aha, wlałem piwo na dwie raty. Za pierwszym razem nie było hop burn. Po wlaniu całości czułem lekkie pieczenie, ale było ono mniejsze, niż przy piwach z serii Hazy Disco.

La Papaya [Browar Hopito]
OCENA : 4,00 / 5,00

Owoce są na swoim miejscu, nie ma tu nieprzyjemnych nut. Mi zabrakło nieco wyraźniejszego finiszu.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments