Joint of Skulls – Toffee English Porter [AleBrowar / Lervig]

Jedziemy z premierami z Alebrowaru, na start piwo Joint of Skulls – Toffee Englisch Porter uwarzone do spółki z Lervig.

Joint of Skulls - Toffee English Porter  [AleBrowar / Lervig]

AleBrowar przygotował potrójną premierę. Przez następne dni sprawdzę trzy piwa uwarzone właśnie na tą okazję. Browar po raz kolejny zorganizował premierę w kilku miejscach w Polsce, oficjalnie event ma się rozpocząć w piątek trzynastego o godzinie 18:00. Na szczęście większość sklepów dostała butelki już wcześniej, tak właśnie było w przypadku olsztyńskiego Piwosznika. Ja swoje odebrałem już w czwartek, mogłem więc spokojnie schłodzić swoje butle i odpalić je w przeddzień premiery. Na początku zastanawiałem się w jaki sposób opisać piwa. Postanowiłem zrobić to pojedynczo. Jakoś opcja zrobienia tego w jednym wpisie do końca mnie nie przekonała.

STYL: Toffee English Porter
EKSTRAKT: 18,0 Plato
ALKOHOL: 6,4 %
SŁODY: Pilzneński, monachijski ciemny, karmelowy, czekoladowy, owsiany. CaraPils, płatki owsiane
CHMIEL: Willamette
DODATKI: laktoza
DROŻDŻE: S-04
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 11.11.2020

Na pierwszy ogień idzie piwo uwarzone w cenionym browarem Lervig. Browar ma na swoim koncie kilka bardzo dobrych produkcji, ja piłem m.in. rewelacyjne Bourbon Barrel Aged Barley Wine oraz Sippin’ Into Darkness Barrel Aged. Współpraca z AleBrowarem nie jest pierwszą polska kooperacja Norwegów. Pamiętacie Chcesz Ciasteczko? Lervig jest znaną marką, stąd też z całego trio wybrałem właśnie piwo w stylu Toffee English Porter. Porter angielski, nic nowego, ale jak dodano tu toffi? Browar zdecydował się na słody wprowadzające nuty toffi oraz na aromaty. Już słyszę to kręcenie nosem, proszę się rozejść, w 2020 roku nie są one niczym złym.

Etykiety trzech piw wyglądają identycznie. Różnią się jedynie kolorem i nazwą stylu. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w AleBrowarze w Lęborku.

Joint of Skulls - Toffee English Porter  [AleBrowar / Lervig]

KOLOR
Przy zdjęciu kapsla usłyszałem spore syknięcie, bałem się o przegazowanie, ale nic z tych rzeczy. Do szkła leje się już brązowa ciecz, może bardziej pasuje tu słowo karmelowy. Palony karmel, o, to miałem na myśli. Piana nie jest zbyt obfita, ale jest.

AROMAT
Rzeczywiście, jest tu karmel w stylu toffi. Najbardziej obawiałem się o dominację słodyczy i ulep. W aromacie nic takiego nie ma miejsca. Jest karmelowo, ale bez dodatku cukru. Coś w stylu twardych karmelowych cukierków. Zapach jest dosyć intensywny, a zarazem łagodny. Nie ma się za bardzo do czego przyczepić.

SMAK
Piwu brakuje ciała, to będzie na pewno punkt do którego sporo osób się przyczepi. Całość jest wodnista, ale to lekki Porter, żaden Imperial, więc nie oczekiwałem tu ulepu. Karmel jest tu wszechobecny, na szczęście nie jest on jednowymiarowy. Na początku przypomina on cukierki, jednak z każdą kolejną sekundą bliżej mu do palonego karmelu. Finisz nie jest słodki, a nawet taki gorzkawy? Nie czuję tu sztuczności, odczucia smakowe są naturalne, a przy tym wyraźne. Oprócz naszego głównego gościa za dużo się tu nie dzieje. Ot taki lekki Porter z karmelową duszą. Na siłę mogę się tu doszukać nieco nut chlebowych, tych palonych nie ma tu wcale. Są za to jakieś owoce, ciężko mi je sklasyfikować, coś jak truskawka? Nie ma tego dużo, ale czuć je wyraźnie kilkadziesiąt sekund po przełknięciu piwa. Sesyjna pozycja.

Joint of Skulls – Toffee English Porter [AleBrowar / Lervig]
OCENA :  3,75 / 5,00

Dobra pozycja, która nie ma większych wad, a zarazem nic nie urywa. Jak lubisz toffi, to zapraszam.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o