Friday, George’s Darkness Begins [Verdant]

Friday, George’s Darkness Begins to pierwsze ciemne piwo z browaru Verdant jakie wpadło w moje ręce.

Friday, George’s Darkness Begins [Verdant]

Nie jest to pierwsze ciemne piwo jakie uwarzył Verdant. Czytałem już kilka wywiadów z chłopakami z Falmouth i warzyli już oni jakieś ciemne piwa typu Porter czy Stout. Były to ich początki, zanim zdecydowali się pójść drogą New England. Ogólnie dobrze trafili z trendem, eksperymenty z tym nowym stylem zaczęli kilka miesięcy przed momentem w którym NEIPA osiągnęła szczyt popularności. Kiedy mode trafiła do UK, Verdant miał już masę doświadczenia i mógł spokojnie przystąpić do warzenia owocowych bomb na duża skalę. W późniejszym wywiadzie wspomnieli też o chęci uwarzenia masywnego Imperial Stouta. I proszę, minęło kilka miesięcy i w moje ręce trafiło piwo Friday, George’s Darkness Begins. O puszkę nie było wcale łatwo. Browar zdecydował się na sprzedaż swojego piwa w limitowanej ilości. Każdy mógł nabyć maksymalnie dwie sztuki.

STYL: Imperial Stout
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 10,0%
SŁODY:  Best Ale, Extra Pale Ale, Brown Malt, Chocolate Malt, Roasted Barley, Black Malt, Dark Crystal, Extra Dark Crystal
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: Londona Ale III
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 24.09.2018

No i jest, pierwszy Imperial Stout. W zasypie widzę rekordowa ilość słodów, jak na Verdant. Jak na styl przystało, jest tu sporo ciemnych odmian. Browar szczycił się osiągnięciem słodkiego piwa, bez dodania laktozy. Całość fermentowała na niezawodnych drożdżach London Ale III. Wszystkie ich NEIPA fermentują na tych drożdżach, ciekawe jak spiszą się w przypadku ciemnego piwa?

Etykieta przedstawia ciemną postać siedzącą na ławce. W tle widać, a właściwie średnio widać, jeszcze ciemniejszą noc. W końcu ciemność się zaczyna. Poza tym design nawiązuje to pozostałych wypustów browaru. Podano pełny skład. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 330 mililitrów i zostało uwarzone w browarze Verdant w Falmouth.

Friday, George’s Darkness Begins [Verdant]

KOLOR
Piwo ma barwę ciemnego brązu, widać to przy przelewaniu do szkła. W nim jest już kompletnie czarne. Darkness Begins. Piana bez historii, jak na Stouta to raczej średnia. Brązowa. Ciało wydaje się być bardzo, bardzo gęste.

AROMAT
W nos uderza kawa, może nawet taka w zbożowej odmianie? W tle czuć duże pokłady słodycz z której po chwili wyłania się mleczna czekolada. Jedyny minus to brak intensywności. Trzeba się mocno zaciągać, aby coś tu wyczuć. Sporo piw Verdant ma tę wadę, na szczęście smak nadrabia braki aromatu.

SMAK
O tak, od samego początku czuję tu coś dla #teamsłodyczka. Sporów słodkiej czekolady, wraz z nią wchodzą nuty czerwonych owoców. Z każdym kolejnym łykiem pojawia się coraz więcej czerwonych pralin. To one przejmują tu kontrolę. Piwo jest masywne, ciało pełne. Czuć to podczas przełykania. Dawno nie piłem takiego ulepku. Nie ma tu za wiele nut palonych czy czarnych. Fani tego klimatu będą zawiedzeni. Z czasem słodycz robi się coraz wyraźniejsza. Jeszcze jedna wzmianka o ciele, jest kremowe. Fajnie zaznacza swoją obecnością w gardle. Alkohol jest tu dobrze ukryty, chociaż na końcu jest lekkie rozgrzewanie. Te pralniany o których pisałem wcześniej, teraz przeszły w wiśnie. I nareszcie pojawiła się gorzka czekolada, coś co łamie słodycz. Masywny słodki Stout, o tak.

Friday, George’s Darkness Begins [Verdant]
OCENA: 3,75 / 5,00

Pierwsze starcie z Imperial Stoutem oceniam na lekki plus. Jeśli jednak lubicie ciemne piwa w słodkim brytyjskim stylu, to jest to coś dla Was.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o