Five A.M [Verdant / Collective Arts]

Podobno Five A.M. to jedna z lepszych DIPA uwarzonych przez Verdant. Da się uwarzyć coś jeszcze lepszego niż wcześniejsze wypusty?

Five A.M [Verdant / Collective Arts]

Dawno nie było tu żadnej Imperial IPA z Verdant, browaru będącego numerem jeden w Europie. Jeśli chodzi o New England. Przeglądałem kilka stron brytyjskich blogerów piwnych i piwo Five A.M zdobyło określenie najlepszego DIPA z Verdant. Szczerze, nieco się zdziwiłem, bo jeśli przypomnę sobie jak smakowało rewelacyjne Putty, owocowe Keep Left albo sok tropikalny o nazwie Don’t Tell Gus? Jeśli piwo im dorówna to będę zadowolony. Raczej tak będzie, bo Verdant dostarcza. Browar trzyma wysoki poziom, a puszki znikają ze sklepu zaraz po premierze. Piwo zostało uwarzone z browarem Collective Arts. Pamiętam ten kanadyjski browar z ciekawego Brut IPA Lower Than Zero uwarzonego z innym brytyjskim browarem, Cloudwater.

STYL: Imperial IPA
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 8%
SŁODY: Golden Promise, ExtrPale Ale, Carapils, Flaked Wheat, Oats, Vienna, Dextrose
CHMIEL: Simcoe, Citra, Mosaic, Nelson Sauvin
DODATKI: ?
DROŻDŻE: London Ale III
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 18.03.2019

Przeglądanie składu zacząłem od chmielu. O tak, w piwie wylądował Nelson Sauvin. Niedawno użyłem go w domowym piwie i chmiel jest rewelacyjny. Przynajmniej jeśli chodzi o mój gust. Poza nim browar sięgnął też po Simcoe, Citrę i Mosaic. W zasypie widzę sporo jasnych słodów. Całość fermentowała na niezawodnych drożdżach London Ale III.

Etykieta to nic specjalnego. Verdant wydaje miesięcznie około czterech-pięciu premier i czasami brakuje im chyba pomysłów. Grafika nawiązuje do wiersza Allen Ginsberg o nazwie Five A.M. Jest ciemno, widzę tu jakiś budynek, nic specjalnego. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 440 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze Verdant w Falmouth.

Five A.M [Verdant / Collective Arts]

KOLOR
Jaśniutko i żółto. Na początku piwo jest bardzo jasne i nieprzejrzyste. Pięknie to wygląda, idealnie prezentuje się na zdjęciu. Piana nie jest za obfita, norma u Verdant.

AROMAT
I to jest aromat. Piękny soczysty zapach owoców, chyba drugi raz użyłem słowa piękny? Czuję tu mango i białe winogrona. Aromat owoców jest bardzo wyraźny i soczysty. Pod tym względem browar nie daje ciała. Owoce są słodkie i orzeźwiające. Teraz doszły też nuty pomarańczy. Zapowiada się pięknie 😉

SMAK
Już po pierwszym łyku mogę stwierdzić, że będzie dobrze. Masa, naprawdę masa słodkich owoców w stylu mango oraz brzoskwini. Ten drugi owoc czuć bardziej na finiszu, naprawdę mam wrażenie picia soku z brzoskwini. Finisz nie jest goryczkowy, ale na szczęście nie ma w nim tyle słodkich nut co w ostatnim TIPA z Cloudwater. Owoce są tu dużo bardziej orzeźwiające, efekt wgryzania się w miąższ zaliczony. Ciało to kolejny plus, nie jest gęste, ale fajnie spływa po przełyku. Z czasem pojawiają się tu też białe winogrona tworzą one fajne combo z mango i owocami pestkowymi. Na języku czuję czasami niewielką szorstkość. Najlepsza DIPA z Verdant? Ciężko to powiedzieć, ale kolejny raz browar z Falmouth serwuje potężną owocową bombę. Świeże, słodkie, owocowe, orzeźwiające. Każdy kolejny łyk smakuje tak samo, nic tu nie ulatuje. Te winogrona na finiszu zaczynają mieć coraz większego znaczenie. Kurcze. Jest naprawę dobrze. Owoce pełną gębą, dawno żadne piwo nie zrobiło na mnie takiego wrażenia.

Five A.M [Verdant / Collective Arts]
OCENA : 4,75 / 5,00

Złoto, dla mnie Five A.M. to wzorcowe tropikalne Imperial IPA. Nie mogę się doczekać kolejnych wypustów Verdant.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o