Dlaczego piwnym blogerom już się nie chcę?

Nie tak dawno sporządziłem ranking piwnych blogerów liczony według lajków z Facebooka. Zacząłem później nieco wnikliwiej sprawdzać poszczególne pozycje i doszedłem do wniosku, że niektórym blogerom już się nie chcę.

Dlaczego piwnym blogerom już się nie chcę?

Topowe pozycje w rankingu zajęły blogi prowadzone już od kilku dobrych lat. Ja dzielę scenę na starą szkołę i nowe pokolenie. Kiedy stara szkoła zaczynała pisać o piwie kraftowym ją sączyłem jeszcze czarnego Specjala z puszki. Informacji o piwie kraftowym można było szukać ze świecą w ręku. Blogów było jeszcze mniej. Należy zauważyć równoległy rozwój piwowarstwa domowego. Obie te dziedziny się nakręcały i powstały pierwsze blogi. O czym można pisać na blogu o tematyce piwnej? Oczywiście o piwach. Większość autorów starej szkoły zaczynała właśnie od recenzji. Jest to raczej zrozumiała kolej rzeczy, pijesz piwo i chcesz się podzielić swoją opinią na jego temat. Teraz jest nieco inaczej, a wiele osób myśli dalej starym tokiem. Jeśli w 2020 roku prowadzisz piwnego bloga, który opiera się wyłącznie na recenzjach to daleko nie zajedziesz.

Dlaczego piwnym blogerom już się nie chcę?

Poważnie, kto czyta teraz recenzje piwa na blogach? Ty? Czy tylko przelatujesz oczami tekst i patrzysz na końcową ocenę? Czasami nie ma w sumie o czym czytać. Nie każdy urodził się z piórem w ręku, ale czy napisanie więcej niż 4 zdań o piwie jest czymś trudnym? Mam wrażenie, że większość osób nie zna nawet wytycznych stylu opisując dane piwo. Pils jest za gorzki, a pszenica za mętna. Dobra, każdy od czegoś zaczyna, ale jeśli już o czymś piszesz to można się nieco wysilić i wygooglować opis danego stylu w internecie i porównać go z tym co masz w szkle. Tak więc młode pokolenie straciło dla mnie rzetelność. Nie jarają mnie opisy w którym większość treści stanowią ikony. Wiem, że blogosfera przeniosła się teraz na instagrama i trzeba przykuć uwagę zdjęciem, ale czy wplatanie w tło nóg lub biustu czyni z Ciebie naprawdę znawcę piwa? Mi to wygląda bardziej na wołanie o atencję. Większość osób kupujących kraft to mężczyźni i zapewne lubią oni popatrzeć na kobiecie wdzięki, ale wykorzystywanie wyłącznie tych atrybutów donikąd nie prowadzi. Chociaż te profile z owym contentem mają po kilka tysięcy obserwujących, więc sam nie wiem …

Dlaczego piwnym blogerom już się nie chcę?

I tu przechodzę do następnego punktu. Ktoś prosił mnie o zestawienie najpopularniejszych piwnych profili według Instagrama. Niestety, dla mnie nie wiadomo do końca, jakim kryterium kierować się przy wyborze profilu piwnego instagramera. Na insta rządzi fotka, bez niej można zapomnieć o dużej liczbie polubień. I tak ludzie skupiają się głównie na stworzeniu dobrego zdjęcia, pomijając często opis. Zamiast tego widać masę tagów i ikonki kciuka, buźki oraz gwiazdki zastępujące opis. Czego ja się z tego dowiem? Że jak pomaluję sobie twarz to będzie mi lepiej smakowało? Nie dotyczy to każdego. Są profile łączące dobrą fotografię z fachowym opisem. Ludzie wiedzą o co chodzi i można z nimi fajnie porozmawiać. Sporo jest tu jednak chłamu, ale jeśli spojrzymy na insta dotyczy to chyba również każdej innej dziedziny? Userom zależy bardziej na licznie polubień pod wpisem, niż na jego przekazie. Czyżby chodziło o zasięg i darmowe piwo?

Dlaczego piwnym blogerom już się nie chcę?

Kolejną sprawą są te opłacane degustacje. Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno Tomek Kopyra bierze kilkaset złotych za recenzję piwa na swoim kanale. I co? I dobrze, zarabia, ma spory zasięg i na pewno ma sporą wiedzę. Piwa browaru, który wypada dobrze w jego videorecenzji szybko znikają ze sklepowej półki. Tak więc mając swój browar z chęcią wysłałbym Tomkowi kilka butelek dobrego piwa, aby on je pochwalił i sprzedaż nabrała tempa. Tylko co zrobić jeśli piwo nie jest do końca idealne? A może bardziej, jest słabe? Chyba część browarów podobnie odpowiedziała na to pytanie i zamiast utylizować swoje produkty wysyła je blogerom. I tu bardziej tym z instagrama, bo w połączeniu z mało wnikliwą analizą i dobrym zdjęciem mogą za darmo wypromować swój produkt. Niektórzy blogerzy czują się chyba zobowiązani, bo gdy czytam ich opisy jak to dobre jest piwo mające 3,2 na Untappd to nie mam innego wytłumaczenia. Napisanie prawdy obrazi browar i nie będzie już darmowego piwka? Które swoją drogą też będzie pewnie kiepskie, ale co tam. Za darmo, to za darmo, trzeba napisać, że “jest pijalne, może nie w stylu, ale szybko znika ze szkła”. Ktoś traci swój czas na zrobienie kilku zdjęć, obrobienie ich, napisanie tekstu, odpowiadanie na komentarze i uważa, że fajnie, bo piwo jest za darmo? Nie wiem, ja cenię swój czas prywatny. Stracić go na wypicie kilku słabych piw? Polska scena jest przesycona dobrymi pozycjami, ciężko jest ich wszystkich spróbować. Życie jest zbyt krótkie, żeby pić kiepskie piwo.

JAK ROBIĆ TO DOBRZE

I jak w tym wszystkim odnajduje się stara szkoła? Ogólnie to większość topowych blogerów uczyniło ze swojego hobby sposób na zarabianie pieniędzy. Tomasz Kopyra kręci hajs, nie wiem jak Docent, Michał Kopik ma swój browar i sędziuje na różnych zawodach, Jurek jest częścią Brokreacji a podobnych historii jest więcej. Blogerzy zapraszani są na festiwale, gdzie prowadzą wykłady, browary często tworzą z nimi piwa (Chmielobrody i Dwóch Braci, Chmielokracja i Rzeka  Piwa, itp, itd). Przeglądam więc te blogi i coraz mniej tu piwnych recenzji. Jeśli już są to pojawiają się bardzo rzadko. Nie piszę tu o wszystkich, ale o większości. Robią teraz inne rzeczy, opisywanie piwa stało się dla nich nudne? Widzę relacje z imprez, wywiady, własne felietony i właśnie taki content interesuje odbiorców. Recenzję piwa to mogę teraz przeczytać na Untappd albo Polskim Krafcie. Zresztą, już pewnie dwóch innych blogerów dawno opisało to piwo. Profil starej blogerskiej szkoły się zmienił, zauważyli oni, że samymi recenzjami nie przyciągną uwagi szerszej publiczności. Poza tym u każdego następuje pewien przestój. Jeśli piwo kraftowe jest tylko hobby, to z czasem ciężko zmusić się do regularnego postowania. Szczególnie kiedy widać słaby odzew na profilu. Człowiek się stara, a pod wpisem nic się nie dziele. Może dlatego, że wrzucasz kolejną piwną recenzje?

A dlaczego ja piszę głównie recenzje? Bo nie zależy mi za bardzo na zdobycie większego grona odbiorców 🙂 Współpraca z browarami? Raz dostałem piwo w prezencie i po szczerym opisie nie dostałem już więcej butelek. Od zawsze interesowały mnie social media i zachowanie ludzi w internecie. Częściej siedzę na Google Analitics i sprawdzam frazy, liczbę wejść, czas spędzony na poszczególnych artykułach. Od zawsze lubiłem statystyki i ten blog prowadzę też po to, aby obserwować w co ludzi klikają i dlaczego? Na festiwalach też jestem bardziej incognito, nie chodzę po stoiskach z tekstem o własnym blogu. To nie mój styl. Jeśli jesteś w tych średnio 175 osobach, które dziennie odwiedzają mojego bloga, to dzięki 😉 Będę dalej tworzył recenzje, ale wraz z wydłużaniem się mojego stażu czuję coraz częściej potrzebę wypowiedzenia się na tematy związane z kraftem.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o