Come on Roasters [Browar Maltgarden]

Taka porcja kawy przebudzi każdego, pora na piwo Come on Roasters z Browaru Maltgarden.

Come on Roasters [Browar Maltgarden]

Polska stoi seriami, szczególnie w ostatnim czasie. Było Collab PL, teraz wróciło Hazy Disco, pierwsze z brzegu Gelato. Jeśli mam wymienić jedną serię, za którą tęsknię najbardziej to będzie to I’m Your Barista. Mam bardzo dobre wspomnienia dotyczące mocnych kaw serwowanych przez Maltgarden i zaprzyjaźnionych baristów. Z ogromnej liczby dodatków pasujących do ciemnych piw, to właśnie kawa sprawdza się tu najlepiej. Dlaczego? Jej ciemne nuty są idealnie dopasowane do profilu piw typu Imperial Stout. Sam dopiero od niedawna poznaję świat kawy, ale dostrzegam już ogrom jego różnorodnych smaków. Seria Bartista miała to do siebie, że każde piwo uwarzone było z dodatkiem kawy wnoszącej oryginalne nuty, nie tylko typową czekoladę oraz orzechy. Dziś czeka mnie podobna wyprawa w świat pełen świeżo wypalanych ziaren.

STYL: Imperial Stout
EKSTRAKT: 30,0 Plato
ALKOHOL: 11,8 %
SŁODY: jęczmienny, żytni, płatki owsiane,
CHMIEL: ?
DODATKI: kawa (3%), kakao
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 25.05.2023

Do tej pory seria Bartista warzona była z użyciem kawy dostarczanej przez CoffeeDesk. Tym razem browar poszedł krok dalej. Kawa do piwa Come on Roasters została specjalnie wypalona właśnie pod to piwa. Zabiegiem wypalania zajęli się Rafał Kaniewski oraz Kuba Krawczy z JAVA Coffee Roasters. Wybór padł na afrykańską odmianę o nazwie Burundi Nzove. W jej smaku można wyczuć nutę wiśni i gorzkiej czekolady, wraz z aromatem lawendy i limonki. Brzmi ciekawie, ale najbardziej cieszy mnie inna rzecz. Otóż dodatek świeżo wypalonej kawy powinien przenieść piwa na jeszcze wyższy poziom.

Z wyglądu całość przypomina mi nieco Dessert Vibes, pamiętacie tamtą etykietę? Kolorystyka jest tu niemal identyczna, może dziś jest więcej czerni? Dwóch tak podobnych etykiet jeszcze nie widziałem. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w Bytów Browar Kaszubski.

Come on Roasters [Browar Maltgarden]

KOLOR
Ciemne, można powiedzieć czarne, afroamerykańskie. Pełne i gęste. Szkoda tylko braku piany.

AROMAT
Kawa, kawa i jeszcze raz kawa. A czego innego można się było spodziewać? Czuję tu nuty owoców, lekko słodkich. Całości sprawia jednak wytrawne wrażenie.

SMAK
Ale to jest dobre. Do jasnej cholery, piwo pokazuje swój potężny charakter już na samym początku. Jest tu lekka owocowa nuta, na razie trwa ona kilka sekund. Towarzyszy jej nieco słodyczy. Całość, podobnie jak aromat, ma nieco wytrawny charakter. Na finiszu nie ma goryczki, lekki orzech, kakao, ziemia. Ciało jest potężne, mocy smaku towarzyszy gęstość na naprawdę wyraźnym poziomie. Kolejny przechylenie szkła przyniosło ten sam efekt. Początkowa słodycz i narastającą wytrawna nuta. Tak więc fani obu tych klimatów znajdą tu coś dla siebie. Ten owoc to chyba truskawka? Ciężko go zidentyfikować, szybko znika. Piwo jest dobre, mocne, z wyraźnym gorzkim akcentem. Wszystko w stylu palonych ziaren. Ciemne przez cały czas, czuję tu wyraźnie palone ziarna. Jakby kilka z nich pływało w moim szkle. Ten finisz przeniósł mnie w zupełnie inny świat. Słodka i gorzka strona są od siebie bardzo oddalone. Nie wiem, czy piłem coś aż tak przeciwnego zawartego w jednej butelce.

Come on Roasters [Browar Maltgarden]
OCENA : 4,25 / 5,00

Każdy barista i piwowar może być zadowolony z kawowego efektu końcowego. Warto sprawdzić na własnym podniebieniu.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments