Bloom [Wander Beyond]

Wander Beyond warzy bardzo nietuzinkowe piwa, dziś postanowiłem sprawdzić ich Bloom.

Bloom [Wander Beyond]

Pod względem New England moim numerem jeden pozostaje Verdant. Chociaż brytyjskie browary warzą takie New England jakie lubię. Cloudwater albo Wylam też robią to dobrze. Oprócz tropików lubię też piwa z dodatkami. Kiedyś jarałem się Omnipollo, jednak z czasem ich piwa wydawały mi się nieco sztuczne. Wtedy do gry wkroczył Wander Beyond. Ich Octopod był jednym z ciekawszych (a zarazem dobrych) piw, które piłem w ubiegłym roku. O Coconut Carter też mogę się ciepło wypowiedzieć. Browar wyróżnia się zdecydowanie na brytyjskiej scenie. Nietypowe projekty i odjechane pomysły, które się przyjmują. Wystarczy spojrzeć na oceny ich piw.  Szkoda, że tak ciężko zdobyć puchę Wander’a. Dziś mi się jednak udało i nie mogę się doczekać finalnego efektu.

STYL: Imperial Black IPA
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 11.0%
SŁODY: ?
CHMIEL: El Dorado
DODATKI: ziarna kakaowca, wanilia, truskawki
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 13.11.2020

Black IPA wraca do łask, a tu jest jeszcze wersja imperialna. 11% robi wrażenie, przecież to już Triple IPA! Browar określa piwo bardziej jako fuzję Milkshake IPA z Black IPA. W piwie wylądowały bowiem wanilia i truskawki. Jestem bardzo ciekawy, jak sprawdza się one w tym stylu? Oprócz nich są tu też ziarna kakaowca, pasujące już bardziej do Black IPA. Jeśli chodzi o chmiel, to wybór padł na El Dorado.

Każde opakowanie piwa Wander Beyond robi na mnie ogromne wrażenie. Nie jest to typowa naklejka, jak w przypadku większości brytyjskich piw kraftowych. Tym razem pan szyszka chmielu znajduje się chyba pod wodą i próbuje zjeść meduzy, które mają kolor czekolady oraz truskawki. Szalony pomysł. Nie każdy lubi komiksowy klimat, mi przypadł on do gustu. Piwo jest dostępne w puszce o pojemności 440 mililitrów i zostało uwarzone w browarze Wander Beyond Brewing w Manchesterze.

Bloom [Wander Beyond]

KOLOR
Piwo wygląda jak porządna Black IPA. Nie jest czarne, a raczej brązowe i mocno zmętnione. Piana nie jest zbyt obfita i ma beżowy odcień.

AROMAT
O, ja. Piękny aromat truskawki z wanilią, do razu przypomina mi on lody truskawkowe. Piję chyba pierwsze piwo z dodatkiem tego owocu, zapach jest bardzo naturalny. Całości bliżej jednak do Milkshake IPA, niż do Black IPA. Jest słodko i owocowo, nie czuję tu żadnego chmielu. Zapach jest bardzo, bardzo intensywny. Aż mi się zachciało loda.

SMAK
W smaku też dominuje lodowa truskawka. Na języku czuję szorstkość na finiszu, podobne odczucia miałem podczas degustacji Milkshake IPA. Może to laktoza? Drugi łyk przynosi coraz więcej nut truskawki. Staram się doszukać tu nut goryczki, albo palonego słonecznika, ale na razie są one nieobecne. Chociaż na finiszu jest coś jakby jakaś goryczka? Dziwne to, ale kontruje słodycz. Piwo jest bardzo gładkie. Pamiętacie ile to ma procent? Bo ja już zapomniałem, są one rewelacyjnie ukryte. Teraz gorzka nuta stała się nieco wyraźniejsza, ale i tak nie ma ona szans z lodową truskawką. Pisałem to odnośnie aromatu, napiszę raz jeszcze, temu piwu bliżej do Milkshake IPA. Czarny wygląd, a dusza lodowa. Na moje to goryczka mogłaby być wyższa i lepszej jakości. Tu jakoś się rozłazi, jest nieco zielona. Mało tu tego Black IPA. Imperiala też nie ma za wiele. Smak jednak rekompensuje te rzeczy. Truskawka rządzi, słodka wanilia podbija jej odczucia i jest pięknie. Największym plusem jest jednak sposób w jaki browar ukrył procenty. Na ślepo powiedziałbym, że to Pale Ale.

Bloom [Wander Beyond]
SMAK : 4,00 / 5,00

Ocena zaniżona przez słabą goryczkę, chodzi mi o jej jakość. Poza tym truskawkowy lód zapakowany w butelkę.

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o