Beeramisu [Browar Deer Bear]

Do szkła wjeżdża dziś słodki deserek o nazwie Beeramisu z Browaru Deer Bear.

Beeramisu [Browar Deer Bear]

Jestem leniem, i to w takim stopniu, że nie chcę mi się nawet pisać ręcznie nazwy piwa w opisie. Najczęściej kopiuję go z google. Po wpisaniu Beeramisu dowiedziałem się o deserze na bazie ciasta Tiramisu, w którego składzie jest piwo. Tak więc Deer Bear nie stworzył nic nowego, a przełożył jedynie popularny przepis kulinarny na piwo. A to przełożenie nie jest tak proste, jak by się mogło wydawać. I to przełożenie jest obecnie bardzo pożądane. Pastry Stout zadomowił się na dobre w piwnych trendach i prędko ich nie opuści. Wydaję mi się, że Deer Bear był jednym z prekursorów tego stylu na polskiej scenie kraftowej, w czasach kiedy nazwa Pastry Stout nie była jeszcze znana. Pierwszymi piwami stylizowanymi na Omnipollo był duet Cracker i Nutcracker. Później browar stworzył całą serię Candy Shop i tak słodkie koło toczy się do dziś.

STYL: Imperial Stout
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 12,0 %
SŁODY: jęczmienny
CHMIEL: ?
DODATKI: Wanilia, laktoza, kawa, naturalne aromaty
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: B01/0664

Podstawą jest tu oczywiście Imperialny Stout. Dla mnie Pastry musi mieć w podstawie RISa, inaczej jest to tylko Sweet Stout. Dalej widzę trzy dodatki będące zajmujące chyba całe podium popularności jeśli chodzi o słodkie Stouty. Wanilię, laktozę i kawę znaleźć można chyba w co drugim Imperialnym Stoucie. Nie razem, ale osobno. Skoro dodatki są tak popularne musi być ku temu jakiś powód. Następnie kolejny must have każdego Pastry, czyli naturalne aromat. To one wnoszą zapewne najwięcej smaku i aromatu. Całość leżakowała w beczce po Bourbonie.

Etykieta jest również wycackana. Wygląda ona rzeczywiście bardzo elegancko. Wszystko przez czarne tło, na którym widać niewielki połysk. Do tego szare litery i bardzo minimalistyczna grafika na froncie. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze Sady w Sadach.

Beeramisu [Browar Deer Bear]

KOLOR
Piwo jest brązowe, jest to brąz w ciemnej odsłonie. Chyba nawet się zrymowało? W szkle widzę oczywiście pełnią czerń, bez jakiejkolwiek piany.

AROMAT
W pierwszej chwili czuję tu wanilię, jest jej bardzo dużo. Wraz z nią w mój nos uderza masywna słodycz. Jakoś mnie to nie dziwi. Pod koniec przychodzi drewno i lekkie rozgrzewanie. Kolejne chwile spędzone ze szkłem przynoszą coraz więcej czekolady.

SMAK
Na pewno nie można odmówić mu intensywności. Jeszcze kilka sekund po przełknięciu piwa czułem jego smak oraz moc na swoim podniebieniu, konkret. Ale od początku. Pierwsze chwile to masa wanilii, zaraz po niej pojawia się rozgrzewanie, spływa ono po całym moim podniebieniu. Pomiędzy tymi dwoma elementami pojawia się też muśnięcie drewnianej beczki. Niestety, rozgrzewanie robi swoje. Wanilia jest naprawdę mocno zaznaczona, ale rozgrzewanie prawie jej dorównuje. Szkoda, temu piwu ewidentnie przyda się jeszcze kilka miesięcy na leżaku. Na szczęście nie jest też tragicznie. Poziom wanilii i czekolady jest wysokich lotów. Oczywiście pierwszy z nich zdecydowanie przewodzi, ale czekolada też ma tu swoje momenty. Nie jest to do końca Pastry, ale Imperial Stout w bardzo deserowym wydaniu. Ciało jest średnio gęste, zaznacza swoją obecność podczas przełykania.

Beeramisu [Browar Deer Bear]
OCENA : 3,75 / 5,00

Tak to jest jak podchodzi się do piwa z tak wielkim oczekiwaniem. Na razie rozgrzewanie przykrywa jeszcze niektóre jego zalety.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments