Bad Dudes [Long Live Beerworks]

Czy stara IPA może zachwycić? Sprawdzę to pijąc Bad Dudes z amerykańskiego browaru Long Live Beerworks.

Bad Dudes [Long Live Beerworks]

Czasami uda mi się wyłapać piwną perełkę zza Oceanu. Tym razem w moje ręce wpadła puszka z Long Live Beerworks. Do tej pory nie słyszałem o tym browarze, który zbiera dużo dobrych opinii specjalizując się w piwach typu Hazy IPA. Jeśli udało im się przebić w USA, muszą robić to dobrze. Założycielem browaru jest Armando DeDona, który warzy piwa już od 16 lat. Wszystko zaczęło się od Brewkitu, jednak jego zdolności do majsterkowania sprawiły, że szybko zaczął składać własny mini-browar. Oprócz praktyki zdobył też wiedzę teoretyczną studiując kierunki związane z piwowarstwem w UK. Browar Long Live Beerworks mieści się w Providence w stanie Rhode Island. To właśnie tam znajduje się pub, w którym można spróbować ich wyrobów prosto z kranu. Z tego co browar powstał na początku 2016 roku. Licznik na Untappd pokazuje ponad 350 piw, więc ekipa nie próżnuje. Rzut oko pokazuje duże zróżnicowanie stylów. Są tu piwa typu Imperial Stout, Sour, IPA czy Berliner Weisse. Jestem bardzo ciekawy dzisiejsze degustacji.

STYL: Imperial IPA
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 8,5 %
SŁODY: ?
CHMIEL: Galaxy, Strata, Ekuanot, Citra
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.04.2020

Zacznę od końca, data nie napawa mnie optymizmem. Piwo było puszkowane równo trzy miesiące temu, najlepszy czas ma już dawno za sobą. Jednak jestem ciekaw, czy utrzyma wysoką formę? Na pewno nie będzie tragicznie. Co do chmielu, widzę tu cztery odmiany. Galaxy i Citra to mocny duet, oba gatunki dobrze się uzupełniają. Jest też Strata, w końcu mamy 2020 rok. Całość dopełnia Ekuanot, który pamiętam miło z rewelacyjnego NW DIPA Ekuanot z brytyjskiego Cloudwater. Piwo zostało uwarzone we współpracy ze znajomymi z Rhode Island, browarem Buttonwoods Brewery.

Grafika z etykiety przenosi mnie w świat młodości, kiedy do całymi dniami grałem w Pegasusa. Te klockowate elementy nawiązują ewidentnie do klimatu lat 90. Wyraźna kolorystyka, zero informacji na temat składu. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 440 mililitrów i zostało uwarzone w Long Live Beerworks w Providence.

Bad Dudes [Long Live Beerworks]

KOLOR
Piwo jest nieco płaskie ciemne, ale szczerze, oczekiwałem większego brązu. Piana jest potężna, gruby kożuch zdobi szkło.

AROMAT
Tu nie mogę napisać nic pozytywnego. W pierwszym podejściu do szkła nie poczułem praktycznie nic. Po opadnięciu piany i konkretnym zamieszaniu szkłem pojawiło się nieco cytrusów w akompaniamencie tropików. Nie jest tragicznie, po prostu lekkie owoce.

SMAK
Kręcę nieco głową i biorę pierwszego łyka. Zaraz po nabraniu piwa do ust poczułem wyraźne i gęste ciało. Od razu czuć, że to imperialna wersja, lubię takie początki. Piwo jest nadal soczyste, nadal pełne owoców, to naprawdę ma już ponad 3 miesiące? Jedyną oznaką przemijającego czasu jest finisz, owoce się rozmywają. Nie ma mowy o utlenieniu, goryczce, łodydze czy karmelu. Dużo tu melona, gruszki, poza tym papaja, mango, a w tle pojawiają się też nuty kwiatów. Miks owoców dał bardzo soczysty i gładki efekt, na pierwszym planie rządzą białe i lekkie nuty. Mimo tak wyraźnego ciała nie ma tu żadnej słodyczy. Lubię tego typu soczki, owocowy drink bez zbędnego cukru. Ależ to musiało być dobre na świeżo, skoro po trzech miesiącach jest nadal takie dobre. Wyrazistość, której inne piwa mogą mu pozazdrościć.

Bad Dudes [Long Live Beerworks]
OCENA : 4,50 / 5,00

Przemijający czas nie musi wcale wyrządzić wielkich szkód. Double IPA z amerykańskiego Long Live Beerworks jest tego najlepszym przykładem.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments