Alaskan Smoked Porter 2012 [Alaskan Brewing Co]

Klasyka w najlepszym wydaniu, czyli piwo Alaskan Smoked Porter 2012 z Alaskan Brewing Co.

Alaskan Smoked Porter 2012 [Alaskan Brewing Co]

Ile to już ja się nasłuchałem o piwach z serii Alaskan? Już na samym początku swojej przygody z kraftem chodziły słuchy o wyjątkowości tej amerykańskiego (chodzi mi o kontynent) browaru. Wiadomo, na początku każdy się jara stanami, a później utwierdza się jeszcze bardziej w przekonaniu, że cały ten hype nie jest wyssany z palca, gdyż topowe IPKi z USA są mega. Lata mijały i zawsze miałem Alaskana  z tyłu głowy. Kilka miesięcy temu brat przywiózł dwie butelki i zostawił mi rocznik 2012.  Rzut okiem na kalendarz, piwo ma już siedem lat. Fajnie, bo lubię leżakowane piwa, ale przy tak niskim woltażu zacząłem się nieco obawiać o jego formę.

STYL: Smoked Porter
EKSTRAKT: 17,0
ALKOHOL: 6,5 %
SŁODY: malted barley
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: 45
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 26.12.2026

Piwo reprezentuje styl Smoked Porter, podobno ten styl jest tradycją pochodzącą z Alaski. Można go spróbować na świeżo lub leżakować dalej. Nie podano tu zasypu, ale na pewno były tu słody wędzone. Ogólnie użyto tu pięciu rodzajów słodu i dwóch odmian chmielu. Skład pozostaje jednak tajemnicą. Piwo zostało uwarzone pierwszy raz w 1988 roku i od tamtej pory zdobyło multum wyróżnień. Alaskan Porter jest jednym z najczęściej nagradzanych piw na Great American Beer Festival. Może kluczem do sukcesu jest woda? Pochodzi ona z wielkiego pola lodowego Juneau. Polecam obczaić tą miejscówkę w google.

Lubię duże butle. Etykieta Alaskana oddaje klimat Alaski. Widzę tu renifery schodzące nocą z jakiejś górki. W tle widać niebo, a właściwie półmrok. Od razu zrobiło mi się zimno na widok tego obrazu. Może całość nie powala graficznie, ale ma konkretny klimat. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 660 mililitrów i zostało uwarzone w Alaskan Brewing Co z Jueau w Alasce.

Alaskan Smoked Porter 2012 [Alaskan Brewing Co]

KOLOR
Rasowy Porter. Klasyka. Na tym mógłbym właściwie skończyć. W szkle widzę piękną czerń oraz skromną czapę beżowej piany.

AROMAT
Na pierwszym planie czuję tu zdecydowanie wędzonkę. Fajnie przetrwała ona próbę czasu. Jest ona wspierana przez nuty ciemnej czekolady oraz kawy. Połączenie daje radę. Nie jest to może imperialny aromat, ale wysoko oceniam jego jakość. Bardzo subtelnie.

SMAK
Pisałem o niewielkich brakach w intensywności, w smaku nic takiego nie doświadczyłem. Od początku czuć tu dominacje nut wędzonych, wypełniają one całe moje podniebienie. Na finiszu do głosu dochodzi paloność. Fani kawy będą zadowoleni, to właśnie ona dominuje na finiszu. Ciało nie jest już zbyt gęste, podobno ten element stracił najbardziej w porównaniu ze świeżą warką. Nie jest to jednak woda, dalej trzyma poziom. Motyw wędzony cały czas daje o sobie znać, kurcze, to połączenie z kawą dało naprawdę fajny efekt. Smak jest intensywny, ale nie przytłacza. Ot taki Porter do obiadu. Później pojawiały się też jakieś czarne owoce. Nie było ich zbyt dużo, ale na pewno się pojawiły. I karmel, on też się pojawił. Ogólnie dobra wędzonka idealnie połączona z nutą paloną. Każdym z dwóch elementów ma swoje pięć minut.

Alaskan Smoked Porter 2013 [Alaskan Brewing Co]
OCENA : 4,00 / 5,00

Porządne ciemne piwo z odpowiednią dawką nut wędzonych. Nabrałem ochoty na spróbowanie świeżej wersji.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o