A Nanasy? [Browar PINTA]

If You Like Pina Colada to powinieneś spróbować piwa A Nanasy? z Browaru PINTA.

A Nanasy? [Browar PINTA]

Nie jestem osobą pijącą często drinki. Nawet za czasów studiów nie przepadałem za kolorowymi szklankami. Kilka razy w życiu piłem Piña Coladę i akurat ten drink przypadł mi do gustu. Może to wszystko dzięki słodyczy oraz połączeniu kokosa z ananasem? Browar PINTA postanowił przenieść smak popularnego wakacyjnego drinka na podłoże piwowarstwa. Piłem już jedno piwo bazujące na podobnym przepisie, była to Piña Colada Milkshake IPA z Kuźni Piwowarów. Jan  Olbracht dobrze to uwarzył, chociaż nie znalazłem za wielu podobieństw do oryginału. Zabrakło mi tam ananasa oraz kokosa, które nie są łatwymi dodatkami. Ananas wprowadza często dziwne nuty, a kokos bez odpowiedniego filtrowania może odstraszyć pływającymi drobinkami znajdującymi się w butelce. Jak będzie dziś?

STYL: Piña Colada Ale
EKSTRAKT: 16,5 Plato
ALKOHOL: 7,1 %
SŁODY: jęczmienny pilzneński, słód owsiany, płatki owsiane błyskawiczne
CHMIEL: Willamette, Palisade
DODATKI: laktoza, sok z ananasa, tostowane chipsy kokosowe macerowane w rumie
DROŻDŻE: US-05
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 14.10.2019

Browar PINTA ma u mnie dozgonny szacunek za podawanie pełnego składu. Styl określony jest jako Piña Colada Ale, a ekstrakt początkowy wynosi ponad 16 Plato. Całość ma też pokaźne 7,1% alkoholu. W zasypie znalazły się płatki owsiane oraz słód owsiany, ciekawe jak wpłyną one na ciało? Całą robotę ma tu wykonać świeżo tłoczony sok z ananasa i tostowane chipsy kokosowe macerowane w rumie.

Grafika na etykiecie jest kwadratowa, a moim pierwszym skojarzeniem były bloki z gier na Pegasusa. Oczywiście jest to ananas, poznałem go po liściach. Po lewej stronie widzę słomkę, znajduje się ona zapewne w szkle napełnionym Piña Coladą. Podoba mi się jasna kolorystyka i wyraźne nawiązanie do smaku. Nie trzeba się wczytywać w styl, aby wiedzieć co nas czeka po wypełnieniu  szkła. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze “Na Jurze” w Zawierciu.

A Nanasy? [Browar PINTA]

KOLOR
Piwo ma żółtą barwę, staje się ciemniejsze wraz z wypełnianiem się szkła. Teraz jest już lekko pomarańczowe. Piana nie należy do tych zbyt obfitych, szybko zredukowała się do obręczy przy krańcach szkła.

AROMAT
Po pierwszym zaciągnięciu powiem jedno: na razie nie przypomina mi to Piña Colady. Czuję tu ananasa, na początku wydawał mi się nieco zepsuty. Z czasem jednak przypomina mi on aromat soku ananasowego. Poza tym jest tu sporo słodyczy. A kokos? Może trochę, ale niewiele. Ananas zdominował drugi dodatek. Zamiast kokosa czuję tu chyba bardziej niewielką dozę rumu.

SMAK
Zaczynam. W smaku nie ma ani grama słodyczy, przynajmniej na początku. Niestety w pierwszych chwilach nie dzieje się tu zbyt wiele. Dopiero w trzecim łyku poczułem nieco ananasa. Na finiszu pojawiło się lekkie rozgrzewanie, w stylu hmm, może to opiekane płatki? Mi nie przypominają one kokosa, a bardziej płatki dębowe. Nagazowanie jest tu praktycznie na poziomie zerowym, nie pomaga to piwu. Po kilku następnych łykach sytuacja nie ulega poprawie. Dalej jest niewyraźny ananas, do tego dość wytrawny klimat i brak kokosa. Piña Colada smakuje zdecydowanie lepiej. Na plus dobre ukrycie alkoholu i ten owocowy posmak. Poza tym czuję tu nieco nut kompotu. Nie wiem co mogło je dać? Sok z ananasa? Pod koniec mam wrażenie, że zamiast niego w piwie wylądował kompot z czerwonych owoców. Zaskoczeń ciąg dalszy, pojawił się też kokos. Na dnie butelki zalegało sporo osadu, może były tam właśnie drobinki kokosa?

A Nanasy? [Browar PINTA]
OCENA :  3,50 / 5,00

Porównanie do Piña Colady jedynie na etykiecie. W  smaku jest lekko i mało wyraźnie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o