WWA [Browar Bazyliszek]

Piwo WWA ma w sobie i whisky i drewno, czego więcej można chcieć?

piwo WWA [Browar Bazyliszek]Nazwa jest trafiona. WWA to z jednej strony rozwinięcie nazwy stylu Whisky Wooden Ale, a z drugiej slangowe określenie stolicy skąd pochodzi Browar Bazyliszek. Piłem już jedno piwo z tego browaru, Sen o Warszawie i było nieco sztuczne. Tym razem Bazyliszek obiecuje trof i beczkę. Nie każdy przepada za piwami wędzonymi, mi wędzonka wcale nie przeszkadza. Zauważyłem, że (przynajmniej u mnie) dużo zależy od ciała. Im gęściej tym lepiej. Patrzę na ekstrakt, widzę tam 18, szału nie ma. Chociaż na Ale jest i tak dobrze. Skoro już jestem przy składzie, to wygląda on tak:

STYL: Whisky Wooden Ale
EKSTRAKT: 18,0% wag.
ALKOHOL: 7,2%
SŁODY: jasny, pszeniczny monachijski, pilzneński, czekoladowy, żytni, melanidynowy, ekstrakt słodowy
CHMIEL: Perle, Fuggle, Simcoe, Motueka
DODATKI: płatki dębowe Sherry
DROŻDŻE: Northwest Ale
IBU: 35
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 25.01.2019

Za Wooden w piwie odpowiadać mają zapewne płatki dębowe Sherry. Jestem ciekaw, czy oprócz drewnianych nut wniosą one też posmak wiśni? Jej połączenie z wędzonką uważam już za strzał w dziesiątkę. Moją uwagę przykuły też chmiele, każdy z innego zakątka świata. Niemiecki Perle, Feggle z Anglii, Simcoe z USA oraz Mouteka z Nowej Zelandii.

Etykieta jest prosta, może nawet za prosta. Widać na niej czarną wołgę mknąca ulicami Warszawy. W tle widzę Pałac Kultury z dużą czerwoną gwiazdą. Witamy w czasach komunizmu. Na plus na pewno fakt, że na kontretykiecie znalazłem pełny skład piwa. Piwo zostało uwarzone w browarze Zodiak i jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów.

piwo WWA [Browar Bazyliszek]

Piwo WWA ma kolor ciemnego brązu, chociaż w szkle wygląda na czerwone.Piana jest dosyć obfita, w szkle widzę ponad 1 centymetr gęstej, beżowej, drobnopęcherzykowej piany. Po kilku minutach redukuje się ona do niewielkiego kożucha.

Biorę pierwszy wdech i jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Aromat jest intensywny, czuje w nim wędzone słody oraz słodycz. W tle przebija się zapach wiśni. W aromacie jest też trochę czekolady oraz palone nuty, są one jednak już słabiej wyczuwalne. Zapomniałem wspomnieć o alkoholu, bo go tu nie ma.

W smaku na pierwszym planie czuję wiśnie, zaraz po niej wchodzi spora goryczka. Nie jest to goryczka charakterystyczna dla piw w stylu IPA, jest bardziej palona, ziemista. Oprócz tego jest torf, apteka. Piwo WWA jest dosyć cierpkie, jak na razie nie czuję tu żadnej słodyczy. Co do ciała, to nie jest ono zbyt gęste. Piwo jest dosyć wysoko nasycone, na języku czuć bąbelki gazu. Jest ok, ale bez bąbelków byłoby zapewne jeszcze lepiej. Z czasem nuty torfowe przybierają jeszcze bardziej na znaczeniu, ale i tak daleko jej do poziomu piwa Biohazard z browaru Hopkins. Co do efektu beczki to płatki spisały się bardzo dobrze. Cały czas czuję lekki posmak drewna, trochę tanin. Z każdym kolejnym łykiem jest jego coraz więcej. Ciekawa jest też wiśnia, która cały czas pałęta się w tle. Do tego czekolada. W smaku też nie czuję alkoholu.

WWA [Browar Bazyliszek]
OCENA: 8/10

W piwie rządzi wiśnia, torf i gorzki palony smak z beczką na finiszu. Szkoda zbyt dużej ilości bąbelków oraz średniego ciała. Daję 8.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *