Trapeze [Browar Raduga]

Na dziś wybrałem kolejne piwo z Browaru Raduga z mocno owocowym akcentem. Tym razem głównym bohaterem będzie marakuja.

Trapeze - Browar Raduga

Mam spore oczekiwania co do tego piwa. Browar Raduga potrafi robić dobre piwa o owocowym profilu, RISy zresztą też im dobrze wychodzą, ale to nie temat na dziś. Nie jest to pierwsze ich piwo o pszenicznym charakterze z dodatkiem egzotycznych owoców. Dotychczas było gładko i bardzo smacznie. Trapeze jest też dosyć wysoko oceniane na portalu Polski Kraft, swego czasu było nawet piwem tygodnia. Największy wpływ na wybór piwa miała jednak … ciekawość. Marakuja nie jest moim ulubionym owocem, kojarzy mi się on głównie ze smakiem owocowej pasty do zębów. Nie przypominam sobie też, aby jakiekolwiek piwo z dodatkiem marakui mi smakowało. Jeśli ktoś może to zmienić, to tylko ekipa z Radugi.

Kapsel Browar Raduga
Firmowy kapsel Browaru Raduga

Na etykiecie rządzi cyrkowy klimat. Jest tu postać smutnego clowna trzymającego w rękach polówki owocu marakui, w tle widać żyrafę i słonia na rowerze. Ciekawe co na to obrońcy zwierząt? Trochę intuicji (w końcu mamy Browar Raduga) i szybko okazało się, że nazwa piwa nawiązuje do filmu o identycznym tytule. Trapeze to amerykański dramat z lat 50′. W filmie rządzą oczywiście cyrkowe klimaty, stąd taki pomysł na etykietę. Obejrzałem zwiastun i nie było tam motywu żonglerki marakują, więc te owoce to zdecydowanie pomysł Browaru. Na butelce zauważyłem firmowy kapsel, który zastąpił czarnego golasa. Szanuję, chociaż ich nie zbieram. Piwo zostało wyprodukowane w Browarze Zapanbrat i jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów. Akrobatycznym krokiem udam się do kuchni po otwieracz i zaczynam degustację.

kolor piwa Trapeze - Browar Raduga

Już przy przelewaniu do szkła widać, że nic przez nie nie widać. Piwo jest nieprzejrzyste, ale nie jest gęste. Może lekko mętne, sprawdzę to bardziej podczas picia. Kolor to coś pomiędzy pomarańczowym a żółtym z większym wskazaniem na ten drugi. Piwo stało kilka minut na kuchennym blacie i przy słabym oświetleniu wyglądało jak lampka. Wtedy zdawało mi się całkowicie żółte. Piana raczej średnio wygląda, ma ona biały kolor i szybko opada.

W aromacie jest hmm, no własnie. Czuję aromat intensywny i zarazem łagodny. Na pierwszym planie jest oczywiście marakuja. Przechodzi ona w aromat charakterystyczny dla piw pszenicznych, z lekko palącym finiszem. Przejście jest bardzo płynne i mam problem, aby określić, czy to jeszcze marakuja, czy już pszeniczniak? Trafili tutaj w punkt, jestem pod wrażeniem.

Biorę pierwszego łyka i nie spodziewałem się aż tak kwaśnego smaku, aromat tego nie zapowiadał. Piwo jest z jednej strony trochę mdłe, a z drugiej bardzo orzeźwiające. Marakuja daje kopa, czuję jakbym się wgryzał w jej miąższ, pszenica wszystko gładzi i uspokaja. Piwo jest oczywiście gładkie, aksamitne, pijalne, itp, itd. Kupki smakowe szukają słodyczy, ale jest im ciężko. Biorę kolejnego łyka i ten sam rezultat, kwaśny-słodki 1:0. Nasycenie też jest trafione w punkt, ani za niskie, ani za wysokie. Całość przypomina mi trochę sok zwany Multiwitamina, który zawsze miał 1 litr w gratisie. Tamten sok był raczej kiepski, piwo jest dobre, ale klimat jest momentami podobny. Wspólną cechą obu produktów jest kompletny brak goryczki. Piwo idzie bardziej w kierunku Sourów, kwasu jest z czasem coraz więcej. Dominuje on również pszeniczny charakter piwa, przez co nie jest ono mdłe. Ja nie jestem fanem kwaśnych wynalazków i przy ostatnich łykach nieźle mi nawykręcało buzię.

STYL: Passion Fruit Wheat
EKSTRAKT: 12,0% wag.
ALKOHOL: 4.6%
SŁODY: pszeniczny, jęczmienny
CHMIEL: Magnum
DODATKI: sok z marakui
DROŻDŻE: ?
IBU: 10
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 17.092017 / Z1
OCENA: 8/10

Bardzo wyraziste piwo, smak jest intensywny i orzeźwiający. Kwas na pierwszym planie, w finiszu lekko złagodzony przez pszenicę. Dobra, pierwsze piwo z marakują, które mi smakowało. Wysoka 8 i czekam na piwo z agrestem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *