Tea APA Grand Prix [Browar PINTA]

Jesteście ciekawi jak wygląda połączenie piwa z herbatą? Zapraszam na reckę piwa Tea APA Grand Prix z Browaru PINTA.

piwo Tea APA Grand Prix Browar PINTA

Tea APA jest kolejnym piwem z serii Grand Prix. Zostało ono uwarzone według receptury Marcina Kamińskiego, zwycięzcy Warszawskiego Konkursu Piw Domowych – edycja jesień 2016. Co do herbaty to mam o niej lepsze zdanie niż o kawie i pij ją zdecydowanie częściej. Ostatnio w moim kubku gości głównie zielona, chociaż białą też nie pogardzę. I jak tak sobie patrzę na skład, to już wiem, że będzie nieźle. Na potrzeby piwa sprowadzono bowiem 20 kg herbaty Earl Grey Sirocco Gentle Blue prosto z Indii. Połączenie herbaty z amerykańskimi chmielami powinno wyjść całkiem nieźle. Aż dziwi mnie, dlaczego na rynku nie ma więcej piw tego typu.

Etykieta jest raczej minimalistyczna. Widzę na niej zielony liść herbaty pnący się z rośliny ułożonej ze słowa Warszawa. Logo browaru PINTA wygląda jak zawieszka od herbacianej torebki, pomysłowo. Na jednym z boków widać loga konkursu, festiwalu i PSPD. Prosty i czytelny przekaz. Piwo zostało uwarzone w browarze Zarzecze i jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów. Dziś herbaty nie będzie, będzie piwo. Aha, dziś testuję nowe szkło. Zakupiłem je już dosyć dawno temu, ale nie było okazji go wypróbować.

piwo Tea APA Grand Prix Browar PINTA

W szkle widać piękny bursztynowy kolor, bardzo ładna barwa. Piwo jest nieprzejrzyste, na dole lekko prześwituje, ale trzeba się trochę wytężyć. Piana to też poezja. Ma ona biały kolor i jest bardzo obfita. Utrzymuje się ona bardzo długo, a opadając obficie oblepia szkło. Jest gęsta jak piana podczas kąpieli z dużą ilością płynu. Mam nadzieję, że nie dodali go do piwa. A może to przez szkło? Zresztą sami zobaczcie jak bajecznie to piwo się pieni.

W aromacie dominują amerykańskie chmiele. Jest może lekki herbaciany finisz, ale może to autosugestia. Niepotrzebnie czytałem o tym piwie wcześniej. W drugim wdechu jest już trochę lepiej. Jest już więcej tego Earl Greya, ale przez wszystko i tak przebija się chmiel Citra. Zapach jest bardzo świeży i zachęca do spróbowania piwa. Nie będę więc zwlekał.

W smaku jest na pewno bardzo orzeźwiające. Równowaga między herbatą a chmielem jest teraz bardziej wyczuwalna, żaden z dwóch składników nie przeważa. Piwo jest bardzo pijalne, nasycenie jest średnie, w kierunku niskiego. W buzi czuję świeże cytrusy i trochę skórki od pomarańczy, która przechodzi w herbacianą goryczkę. Nie jest to typowa piwna goryczka, przypomina mi ona bardziej gorzką herbatę. Między cytrusami przewija się słodycz, nie potrafię do końca określić co mi ona przypomina, może słodką pomarańczę? Znika ona bardzo szybko, ale w ciekawy sposób wzbogaca profil smakowy piwa. Nie no, goryczka ewidentnie ziołowo-herbaciana. Wszystko tu do siebie pasuje, herbata udanie skomponowała się z Amercian Pale Ale.

STYL: Tea American Pale Ale
EKSTRAKT: 13,1% wag.
ALKOHOL: 5.0%
SŁODY: jęczmiennye Weyermann: pilzneński, Carabelge, Caramunich Typ I
CHMIEL: Galena, Centennial, Citra
DODATKI: laktoza, herbata earl Grey Sirocco Gentle Blue
DROŻDŻE: Danstar Notthingam, Safale S-04
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 03.01.2018
OCENA: 7/10

Przyjemnie piwo, które przypadnie do gustu osobom nie przepadającym za goryczką. Może jednak bardziej osobom lubiącym lekką goryczkę, bo trochę jej tutaj jest. Smakiem przypomina bardziej herbacianą, ale jest wyczuwalna. Tea APA Grand Prix to bardzo udane połączenie piwa z herbatą. Nic nie urywa, ale mi bardzo smakowało. Daję 7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *