Sting [Browar Osowa Góra]

Dziś wybrałem piwo ze stylu za którym za bardzo nie przepadam. Piwo zebrało raczej pozytywne opinie, więc postanowiłem dodać też swoja. W nazwie jest zanany piosenkarz, czyli Sting z Browaru Osowa Góra.

Sting Browar Osowa Góra

Browar mieści się w Bydgoszczy i został założony przez domowych piwowarów. W swoim repertuarze posiada 14 piw i większość z nich została powtórzona z kosmetycznymi zmianami w recepturze. Wszystko oczywiście na lepsze. Tak przynajmniej sadzą browarnicy. Osobiście nie miałem jeszcze styczności z tym browarem. Słysząc jednak, że został on założony z pasji do piwa jestem pozytywnie nastawiony do Stinga.

Piwo dostępne jest w butelkach o pojemności 330 mililitrów. Nie są to jednak zwykłe butelka a popularne „bączki” czy też „granaty”. Już słyszę osiedlowego buma wyzywającego mnie, że znowu butelka bezzwrotna. Zresztą taka informacje jest wygrawerowana (wytłoczona?) na szyjce butelki. Pomysł na etykietę jest dosyć prosty, ale stylowy. Nie za dużo, nie za mało, minimalizm jest teraz w modzie. Jest logo browaru i duże ST. Do tej recenzji powinienem zapodać jakiś numer Stinga, ale podpadł u mnie swoimi płatnymi stażami więc sobie podaruję. Dodam jeszcze, że alkoholu jest 10%.  To jest już cięższe brzmienie.

kolor piwa Sting Browar Osowa Góra

Piwo ma miedziany kolor, wchodzący w czerwień. Trochę jak rubin. Jest lekko zamglone. Na powierzchni jest trochę piany, jednak nie jest jej zbyt dużo.

W aromacie czuję trochę słodkich landrynek, jest cukierkowo. Musze też powiedzieć, że alkohol mocno grzeje w nos. Aromat jest dosyć intensywny.

Biorę pierwszego łyka i … mmmm, ale to piwo jest dobre. W smaku jest kompletnie inaczej niż w aromacie. Teraz na pierwszym planie jest gorzki karmel. Taki lekko przepalony. Wiem bo taki mi czasami wychodził na patelni gdy zbyt długo podgrzewałem cukier. W kolejnym łyku czuję lekkie orzeźwienie, świeże owoce a zaraz po nich wchodzi mocna goryczka. Goryczka utrzymuje się dosyć długo. Czuję też, że piwo jest pełne i powoli spływa po moim gardle. Można się nim delektować. Jest bardzo pijalne. A wszystko za sprawą idealnego balansu między słodyczą  a gorzkim smakiem. Intensywność goryczki jest dla mnie idealna. Nasycenie jest bliskie zeru. Kilka razy zdarzyło mi się mocnej poczuć alkohol, ale nie był on zbyt uciążliwy.

STYL: American Barley Wine
EKSTRAKT: 26% wag.
ALKOHOL: 10,2%
SŁODY: Pale Ale, Żytnie, Pszeniczny, Crystal, Caraaroma,
CHMIEL: Chikook, Cascade, Simcoe.
DROŻDŻE: US-05
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.08.2017
OCENA: 8/10

Jeden z lepszych Barley Wine jakie do tej pory piłem. Smak jest bardzo intensywny. Idealny balans między słodyczą a goryczką. Są alkoholowe momenty, ale nie psują końcowej oceny. Od siebie daję 8. Czy warto je jeszcze leżakować? Myślę, że tak. Parametry są ok, ale jest też trochę alkoholu. Ciekawe jak to piwo będzie smakowało piwo za jakiś 2-3 lata? Ja się już raczej nie przekonam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *