Smoked Pflaume [Foreign Extra Stout]

Mój Foreign Extra Stout, który miał być RISem, czekał w piwnicy pół roku na swoją degustację. Jak wypadło moje pierwsze podejście do mocniejszego piwa?

piwo domowe Smoked Pflaume [Foreign Extra Stout]
Na początku planowałem uwarzyć piwo w stylu Imperial Stout, ale jego parametry 19 BLG pozostawiły wiele do życzenia. Aha, na etykiecie jest 20, późno ją projektowałem 😉 W efekcie piwo najlepiej pasowało do stylu Foreign Extra Stout (m.in. przez dodatek cukru Dark Muscovado). Jest też element wędzony, czyli słód whisky. Ciemne i mocne piwa powinny mieć dłuższy okres leżakowania, jednak ja nie mogłem się powstrzymać i pierwszą butelkę otworzyłem już po 2 miesiącach. Piwo było fatalne, nieułożone, smaki się ze sobą gryzły, alkohol był za mocno wyczuwalny. Teraz będę wiedział, że czas to najlepszy przyjaciel piwa. Chociaż znając siebie przy następnej cięższej produkcji zrobię podobnie.

piwo domowe Smoked Pflaume [Foreign Extra Stout]

Piwo jest czarne w szkle, ale przy przelewaniu widać sporo brązowych przebłysków. Piana wygląda bardzo okazale. Ma beżowy kolor i jest gęsta. Utrzymuje się przez kilka dobrych minut. Z pianą we własnych wyrobach problemów jeszcze nie miałem.

Aromat jest bardzo intensywny. Czuję w nim przede wszystkim wędzonkę oraz słodycz. W tle pojawia się lekko rozgrzewający alkohol. Może się jeszcze ułoży, dziś można go uznać, za zbyt intensywny, jeśli ktoś się będzie chciał przyczepić 😉 Przypomina on trochę rum. Fajny efekt, kurcze, zapowiada się naprawdę dobrze. Nuty palone są tu też wyczuwalne, ale słodycz je zdecydowanie zakrywa.

Najważniejsze, czyli smak. Biorę pierwszego łyka i … ale to piwo się genialnie ułożyło! W smaku jest połączenie wędzonki ze słodyczą. Na finiszu pojawia się goryczka i lekka paloność, ten ostatni element jest tu najsłabiej wyczuwalny. Nuty słodkie i wędzone powracają po jakimś czasie i wypełniają całe podniebienie. Rozgrzewanie pojawiło się dopiero w drugim łyku i dodaje piwu charakteru. Podobnie jak w aromacie czuję tutaj nuty rumu, cukier zrobił robotę. Najbardziej podoba mi się ciało, wprawdzie to 19, ale jest bardzo treściwa, piwo zdaje się być pełne. Czy śliwka coś dała? Może jest lekki posmak, ale ręki uciąć sobie nie dam. Gdy piłem je kilka miesięcy temu śliwka byłą dużo lepiej wyczuwalna. Tylko wtedy było beznadziejne, a teraz? Jest bardzo dobrze. Chociaż to piwo będzie mało komu smakowało 😉 nuty wędzone i torfowe smakują tylko nielicznym. Z czasem słodycz trochę znika, a na pierwszy plan wchodzi paloność, czuję też lekkie ściąganie na języku. Smak jest bardzo intensywny i utrzymuje się do samego końca.

OCENA: 9/10

Receptura na pewno do powtórzenia. Przy lekko zmodyfikowanym zasypie i większej ilości może wyjść z tego konkretny Imperial Stout. Więcej nut palonych nut, mocniejsza goryczka, to trzeba poprawić jeśli ma to być RIS. Na (wędzony) Foreign Extra Stout jest dobrze. To piwo będzie często gościło w moim szkle. Wysłałem też jedną butelkę do znajomego od piwnych wymian i wypowiedział się o nim pozytywnie. Spodobała mu się nieprzegięta wędzonka oraz fajna faktura jak na tak niskie BLG. Znaczy, że piwo nie jest złe. Teraz planuję kolejnego mocarza, ale z ekstraktem na poziomie 24-25. A Smoked Pflaume postaram się wysłać na jakiś konkurs, niech fachowcy ocenią jego wady i zalety.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *