Saisonator [Browar Trzech Kumpli]

Dziś bardzo ciekawa propozycja z Browaru Trzech Kumpli. Ich Saisonator to Sasion, który całkowicie wyłamuje się z ram stylu.

Saisonator - Browar Trzech Kumpli

Saison to piwo lekkie, bardzo gładkie, z nie za wysoką zawartością alkoholu. Browar Trzech Kumpli postanowił uwarzyć piwo w wersji imperialnej. Co to oznacza? Piwo mocne, ze sporą ilością alkoholu. I jak to się ma do wytycznych stylu? Według założeń piwo powinno być więc lekkie w odbiorze i konkretne jednocześnie. Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym piwie, miałem sporo wątpliwości jak to wszystko wyjdzie w praniu. Czy da się połączyć dwa przeciwległe bieguny? Chwila zastanowienia, jeszcze raz spojrzałem kto się tego podjął i wierzyłem, że się uda. Jeśli próby uwarzenia tego piwa podjąłby się ktoś inny, mógłbym się bać. Do Trzech Kumpli mam jednak spory kredyt zaufania. Większość piw spod ich szyldu bardzo mi smakowała. Z tego właśnie powodu dosyć długo czekałem na to piwo, a jak już je zobaczyłem, nie czekałem długo z jego degustacją.

Etykieta wygląda ok, bez graficznych fajerwerków. Widzę na niej kolorowe sznurki, serpentyny? Nie wiem co to jest. Kojarzy mi się to trochę z mackami z Matrixa. chociaż tamte nie były kolorowe. Nazwa piwa Sasionator wygląda mi na połączenie słów Saison i Imperator. Jest więc lekkość i moc. Piwo zostało uwarzone w browarze Zapanbrat i jest dostępne w butelkach o pojemności 0,33 litra. A to wszystko ze względu na woltaż, który wynosi 12,2% alkoholu. Będzie konkret. Otwieracz poszedł w ruch, przelewam trunek do szkła.

kolor piwa Saisonator - Browar Trzech Kumpli

Piwo jest klarowne, widać przez nie drugą stronę świata. Ma ono bursztynowy kolor. Przy nalewaniu piwa do szkła powstałą biała piana, jednak bardzo szybko zredukowała się do małego kożucha. Jeszcze raz przyglądam się barwie i teraz podchodzi mi pod lekką czerwień.

Biorę teraz głęboki wdech i … aromat jest rzeczywiście imperialny. Wezmę jeszcze dwa i wrócę zaraz do pisania. Mmm mmm, jest dobrze. W aromacie czuję dużo owoców, na początku były to świeże winogrona (zielone i soczyste), później zaczęły dominować raczej czerwone owoce z minimalną słodyczą. Czuje też trochę drożdży. Piwo lekko grzeje, ale nie czuję na razie tych kilkunastu procent. Ba, nawet 6% alko bym temu piwu, jak na razie, nie dał.

W pierwszym łyku nasz imperialny „Sesą” od razu pokazuje swój charakter. Piwo mocno rozgrzewa… bez wyczuwalnego alkoholu. Czuję jak jego moc zaczyna uderzać mi do głowy (raczej zapowiada, że zaraz zacznie), ale w smaku nie ma żadnych nut alkoholu. Jest za to sporo czerwonych owoców i lekki posmak, coś jak pszenica, który łagodzi całość na finiszu. I tak przy każdym następnym łyku. Smak jest delikatny i subtelny, ale w głowie czuję te rosnące procenty. I tak sobie je popijam małymi łykami i czekam, aż mnie zetnie. Jak na Saison to ciała jest sporo, ale mówimy dziś o wersji Imperialnej, więc tak ma być. Nawet mimo tego ciała, piwo jest bardzo pijalne. Dodatkowo nasycenie też jest wysokie. Pijalność jest  też imperialne. Wiem ile jest tutaj procent, więc nie będę ryzykował, ale to piwo można spokojnie wypić na raz. Smakuje lekko i owocowo. Zapomniałem napisać o goryczce. Ona też jest wyczuwalna, raczej na finiszu. Wszystko przez to, że skupiłem się na alkoholu, który znalazłem na samym końcu butelki. Wtedy rozgrzewanie trochę wzrosło, aż sprawdziłem, czy grzejnik w pokoju  jest rzeczywiście zakręcony. To piwo to cichy zabójca, nie dajcie się zwieźć.

STYL: Imperial Saison
EKSTRAKT: 24,0% wag.
ALKOHOL: 12.2%
SŁODY: jęczmienny, pszeniczny
CHMIEL: zmienna mieszanka: Columbus, Palisade, Cascade US, Cascade PL, Equinox, Centennial
DODATKI: cukier
DROŻDŻE: ?
IBU: 70
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 12.04.2018
OCENA: 9/10

Operacja Imperial Saison zakończona sukcesem. Bardzo dobre piwo. Delikatne, subtelne, bardzo pijalne i ścina jak miecz samurajski. Brawa dla browaru, że poszedł tą drogą i za osiągnięty efekt. Zasłużona 9.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *