RIS In Peace – Spring [AleBrowar]

Lato za pasem, więc póki mamy jeszcze wiosnę sprawdzę jak wyszła wiosenna wersja RIS In Peace – Spring z AleBrowar.

RIS In Peace - Spring z AleBrowar

O koncepcji na piwo pisałem już przy okazji recenzji zimowej wersji RIS’a. W skrócie: AleBrowar uwarzy cztery RIS’y nawiązujące do konkretnej pory roku. W wersji wiosennej w składzie piwa znalazł się kwiat czarnego bzu. To on ma być składnikiem wyróżniającym ów trunek spośród pozostałych. Patrząc na skład i porównując go z pierwszą wersją widać, że bazą jest to samo piwo. Te same słody, chmiele, ekstrakt. Jedyną różnicą są dodatki. Bez znany jest przede wszystkim ze swoich właściwości leczniczych, więc pierwszym skojarzeniem są raczej chłodne miesiące. Obecnie za oknem widzimy częściej więcej niż 20 kresek na termometrze, ale pamiętajmy, że wiosna zaczyna się w marcu i przez dłuższy okres pogoda nas raczej nie rozpieszczała. Ja fanem bzu nie jestem, ale użycie tego dodatku w wersji Spring uważam za uzasadnione. Obawiam się tylko, czy nie wyjdzie z tego zbyt duży ulep.

Etykiety obu wersji różnią się od siebie jedynie kolorem. Nie będę się więc długo o niej rozpisywał, gdyż pisałem o niej przy okazji wcześniejszej wersji i w artykule top 15 polskich etykiet. W moje gusta trafiała bardziej wersja z niebieskim tłem, obecne żółte do mnie nie przemawia. Poza kolorem jest bardzo dobrze, dbałość o szczegóły, ciekawa kreska, etykieta ma swój klimat. A jak będzie z piwem? Idę po otwieracz .

RIS In Peace - Spring z AleBrowar

Piwo ma ciemny kolor (nie jest to czerń) z brązowymi przebłyskami przy samym szkle. Piana na beżowy kolor, znika dosyć szybko jak na RISa. Pozostaje po niej jedynie mały kożuch. Przy przelewaniu nie wydawało się być zbyt gęste.

W aromacie czuję głównie ciemne słody z lekko słodkim finiszem. Na nieszczęście jest też sporo alkoholu, dosyć mocno rozgrzewa on mój nos. Nie tego potrzebowałem w ten ciepły wiosenny wieczór. W tym wypadku alkohol należy na szczęście do grupy szlachetnych, więc poza podniesioną temperaturą jest całkiem przyjemnie.

W smaku na początku czuję palone, ciemne nuty. Nie są one zbyt intensywne. Zaraz po nich wchodzi … chyba jest to bez? Nie wiem, nie piłem nigdy herbaty z bzem, ani soku z bzu. Smak ten jest słodki, trochę kwiatowo-kwaśny i właśnie ta kombinacja psuje całość. W kolejnym łyku dochodzi czekolada, jest ona jednak szybko dominowana przez bez. Goryczka jest na niskim poziomie, ale jest i niweluje ten bez. Jest więc miło widziana. Ciało jest wodniste, a jak na Stouta, to nawet za wodniste. Biorąc jednak pod uwagę Spring w nazwie, zabieg ten był zapewne zamierzony, więc nie będę się go czepiał. Kto by chciał pić ulep na wiosnę? Z czasem przeszkadzający bez zaczyna się układać i smak ulega znacznej poprawie. Czuję w nim coś podobnego do leków na gardło. Tak, piłem przecież syropy z bzem, to dokładnie takie same odczucia. Znaczy piwo > syrop, bez dwóch zdań.

STYL: Russian Imperial Stout
EKSTRAKT: 24% wag.
ALKOHOL: 9,8 %
SŁODY: jęczmienne i pszeniczne – Pale Ale, Wheat Malt, pilzneński, CaraPils, Roasted Barley, Chocolate Wheat Malt, płatki owsiane
CHMIEL: Cascade, Tomahawk, Willamette
DODATKI: kwiat czarnego bzu
DROŻDŻE: S-04
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 22.12.2017
OCENA: 7/10

Piwo jest przyjemne i słodkie, nie przesłodzone. Bez nie jest idealnym dodatkiem do RISa, ale tutaj spisał się poprawnie. Przy 24 BLG piwo jest ciut za wodniste, daję więc 7 i czekam na wersję letnią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *