Powder Man [Browar Birbant]

Dzień IPA minął, ale ja dalej zostanę w tym klimacie. Dziś sprawdzę jak smakuje piwo Powder Man z Browaru Birbant.

Piwo Powder Man [Browar Birbant]

Piwo Powder Man wpisuje się w trend New England IPA. Ma być mętnie, soczyście i owocowo.  Chociaż jak tak patrzę na polską scenę kraftową to ostatnio pojawiło się sporo piw w stylu American Wheat, (nazwa kwaśnego owocu) Wheat czy Sour. Może to przez aktualną porę roku? Mi piwa w stylu NEPIA bardzo smakują. Z tych z naszego podwórka, najlepiej oceniam Misty z Browaru Trzech Kumpli. Jak na jej tle wypadnie Powder Man?

Browar Birbant nie użył szyszek chmielu, ani granulatu. Piwo Powder Man zostało uwarzone z pudrem lupulinowym. Stąd też nawiązanie do nazwy piwa (ang. puder = powder). Świeże szyszki chmielowe poddawane są obróbce ciekłym azotem, w wyniku czego powstaje puder. Takie informacje znalazłem w internecie. Nie piłem jeszcze piwa z dodatkiem chmielu w takiej postaci i jestem ciekawe, czy ma to spory wpływ na smak, czy jest to tylko chwyt marketingowy.

Birbant nie zdradził kim inspirowana była etykieta. Patrząc na pozostałe etykiety, które są często inspirowane postaciami z filmów, mogę przypuszczać, że tym razem inspiracją był Hulk. Etykieta wygląda bardzo dobrze. Nic w tym dziwnego, za jej wygląd odpowiedzialna jest agencja FLOV, której kilka projektów znalazło się w moim rankingu 15 najlepszych etykiet w polskim krafcie. Piwo Powder Man jest dostępne w butelce o pojemności 500 mililitrów.

Piwo Powder Man [Browar Birbant]

Piwo ma pomarańczowy kolor i jest mętne, nie jakoś mocno, ale nie widać przez nie wyraźnie drugiej strony pokoju. Biała piana jest dosyć obfita, utrzymuje się ona dosyć długo, ładnie oblepia szkło.  Rasowa IPA.

W aromacie rządzą cytrusy. Ich zapach uderzył mocno w moje nozdrza, bez głębszego zaciągnięcia. Są pomarańcze, brzoskwinie i trochę nafty. Aromat jest lekko szczypiący. Całość jest raczej słodka.

W pierwszym łyku nie ma wielkiego wow, z cytrusów wyczułem jedynie mango, które nie jest zbyt intensywne. Nie ma też śladów goryczki, ale to dopiero pierwszy łyk. Drugi łyk i jest już lepiej, owoce zaczynają być soczyste i świeże. Czuję brzoskwinię i trochę grejpfruta, trochę, czyli goryczka jest dalej na niskim poziomie. Piwo jest pełne, to nie żadna woda spływająca szybko po gardle, czuć jego ciało. Nagazowanie średnie. Piwo jest pijalne, ale czy bardzo? Raczej średnio. Nie jest to killer, gdzie zaraz chcesz wziąć następny łyk. Jeśli chodzi o smak, to średnio jest tutaj ze wszystkim. Chyba najlżejsze Vermont IPA jakie do tej pory piłem. Z czasem w smaku pojawia się lekki kwas na finiszu, a tropikalne cytrusy są coraz mniej wyczuwalne.

STYL: Vermont Cryo IPA
EKSTRAKT: 15.5% wag.
ALKOHOL: 6.5%
SŁODY:  jęczmienne: Pale Ale, pszenica
CHMIEL: Mosaic, Simcoe, Zeus, Cita Cryo, Simcoe Cryo
DODATKI: płatki owsiane
DROŻDŻE: S-04
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 10.12.2017
OCENA: 7/10

Szanuję za chęć stosowania nowych rozwiązań, ale piwo Powder Man nie wgniotło mnie w fotel. Porządna Vermont IPA, którą oceniam na 7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *