Porter Rum Barrel Aged [Browar Przystanek Tleń]

Kolejne piwo z jednego z moich ulubionych browarów. Dziś będzie to Porter Rum Barrel Aged.

Piwo : Porter Rum Barrel Aged [Browar Przystanek Tleń]

Piwo Porter Rum Barrel Aged to trzecie wcielenie Porteru z Przystanku Tleń. Najpierw była wersja podstawowa, a potem wersja Barrel Aged leżakowana  w beczce po żytnim whisky. O samym browarze pisałem już wcześniej, szanuję ich za podejście do piwowarstwa. Przystanek Tleń pokazuje, jakie piwa można warzyć będąc browarem restauracyjnym. Nie tylko Pilsa i Lagera, ale również Sour Cherry Wild Ale leżakowane w beczce po winie. Szach mat. Przedstawiciele wszystkich browarów restauracyjnych powinni brać u nich lekcje. Nie mówię tu o piwowarach. Ci zapewne z chęcią uwarzyli by coś podobnego, ale o szefach, którzy kręcą nosem na takie śmiałe pomysły. W Tleniu wiedzieli jak to zrobić. Browar zyskał ogromny szacunek, renomę oraz nowych klientów. Piwa z logiem browaru znikają bardzo szybko ze sklepowych półek. Mam nadzieję, że więcej restauracji/pensjonatów zdobędzie się na odwagę i zaufa piwowarom.

Wracam do piwa. Tym razem Porter został pojmany i zamknięty w beczkach po rumie z Jamajki. Beczki po rumie nie pojawiają się zbyt często w polskim piwowarstwie. Znacznie częściej spotykam whiskey, burbon czy wino. Jeśli chodzi o sam rum, to kiedyś za nim przepadałem. Nie będę się na ten temat rozpisywał 😉

Etykieta Porter Rum Barrel Aged jest bardzo podobna do wersji Porter Barrel Aged. Tym razem napis Porter ma barwy flagi Jamajki. Poza tym widać charakterystyczną sowę, znaną już z obu wcześniejszych wersji. Szkoda, że nie podano pełnego składu. Piwo zostało uwarzone w Browarze Przystanek Tleń i jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów.

STYL: Porter
EKSTRAKT: 19,0% wag.
ALKOHOL: 10.1%
SŁODY: jęczmienny
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.07.2018

Piwo : Porter Rum Barrel Aged [Browar Przystanek Tleń]

Kolor to ciemny brąz. Przy przelewaniu do szkła widać sporo przebłysków. Piwo nie jest zbyt gęste, a raczej wodniste. Piany nie ma wcale. Przy przelewaniu widziałem kilka bąbelków, ale szybko zniknęły.

W aromacie jest poezja. Aż ciężko mi wszystko wymienić. Wezmę jeszcze kilka wdechów. Zapach jest konkretny, przy zaciąganiu widzę w głowię beczkę rumu. Całość jest słodka, lekko rozgrzewająca, czekoladowa, są też śliwki. Jeśli to piwo będzie smakowało choć w połowie tak dobrze, jak w zapachu, to będzie hit.

Biorę pierwszego łyka i nie mogę uwierzyć. Piwo wyglądało jak woda, a w ustach czuję bardzo dużo ciała. W smaku jest bardzo dużo czekolady i gorzkiej kawy. Na finiszu pojawia się nuta beczki, podobna do oliwy. No, no, tym razem też się udało. Piwo jest pełne i pijalne za razem, jest gładkie, przez co aż chce się wziąć kolejnego łyka. Alkohol jest niewyczuwalny. Może po kilku łykach czuję lekkie rozgrzewanie, ale wcale mi ono nie przeszkadza. Razem z rozgrzewaniem pojawił się posmak śliwek. Jeśli chodzi o obcowanie z Porterami, to zawsze czekam na ten efekt. Jeśli się nie pojawia, to piwo jest dobre, jeśli się pojawia jest bardzo dobre. Piwo z czasem zmienia swój profil i zaczyna iść w kierunku słodyczy. Kurcze, mam wrażenie, jak bym zagryzał je cukierkiem z mieszanki wedlowskiej.  Nie wiem tylko którym? Pierrot? Szkoda, że nie mam jej pod ręką 😉 Teraz rządzi karmel, czekolada, może też wanilia?

OCENA: 10/10

Rewelacja, daję 10, tu się nie ma nad czym zastanawiać. Gęste, intensywne, jest beczka, jest rum, jest czekolada. Wielkie brawa dla piwowara.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *