Night Wolf Extreme Peated [Browar Szpunt]

Drugie spotkanie z Browarem Szpunt i ich nocnym wilkiem. Tym razem będzie to wersja Extreme Peated.

piwo Night Wolf Peated Extreme - Browar Szpunt

O samym piwie nie będę się za dużo rozpisywał. Jest to ekstremalnie wędzona wersja Night Wolfa. Ciekawe, czy będzie to tylko facelifting, czy może kompletna rewolucja w porównaniu do pierwowzoru? Patrząc na skład piwa widzę niewielkie zmiany: zamiast chmielu Magnum jest Iunga, a w miejsce słodów black i pale ale są carafa III, special i pszeniczny. Brakuje też płatków pszenicy. Na koniec najważniejsza informacja, w wersji extreme aż 83% zasypu stanowi słód wędzony torfem. Sporo, właśnie to przekonało mnie do spróbowania tego piwa. Nie jestem aż tak wielkim fanem wędzonki, ale mimo, że Night Wolf trzymał wysoki poziom, brakowało mi w nim czegoś. Może tym czymś jest właśnie wędzonka? Właśnie tak pomyślałem patrząc na butelkę w sklepie. Zapinamy więc pasy i jazda.

kolor piwa Night Wolf Peated Extreme - Browar Szpunt

Piwo jest czarne niczym świeżo wylany na drogę asfalt. Przy samym szkle widać jednak trochę ciemnobrązowych przebłysków. Beżowa piana komponuje się z kolorem piwa, jednak szybko znika ze szkła. Czy z piwem będzie podobnie? Widząc jakie jest oleiste, nabrałem na nie jeszcze większej ochoty. Auto prezentuje się wizualnie całkiem nieźle, czas wejść do środka.

W aromacie jest bardzo mocne uderzenie wędzonki. Przy lusterku wisi kilka zapachów, wszystkie jednakowe. Trzeba chyba otworzyć szybę i zaciągnąć trochę świeżego powietrza… ale po co? Zapach mnie urzekł. Wędzonka ma bardzo mocną słodką podbudowę. Są też przepalone kable i wypadałoby sprawdzić instalacje, ale nie tym razem. Jest też czarna czekolada. Dobra, przekręcam kluczyk i ruszam.

Pierwsze wrażenia z jazdy? Jest słodko. W smaku jest też trochę słodyczy, nie gra u ona pierwszych skrzypiec, ale pałęta się gdzieś na tylnych siedzeniach, może nawet bardziej w bagażniku? Poza tym jest d u ż o wędzonki, zasyp zrobił swoje. W kabinie dalej czuć spalone kable, wszystko jednak działa, więc nie ma co się przejmować. W aucie na pewno jest też apteczka, a w niej bandaże. Czuję to w smaku. Mimo wszystkich tych specyficznych smaków, pijalność jest na bardzo wysokim poziomie. Przyjemność z jazdy jest ogromna. Auto pochłania następne kilometry, a mi wcale się nie chce z niego wysiadać. Silnik rozpala się do czerwoności, tak jak każdy łyk piwa mocno mnie rozgrzewa. Jest to bardzo miłe uczucie, porównać je można do ogrzewanych siedzeń. Na początku grzeją one słabo, a kiedy już poczujesz ciepło i je wyłączysz, ciepło zostaje z tobą jeszcze na kilka długich minut. Właśnie minąłem linię mety, chyba umówię się na jeszcze jedną jazdę.

STYL: Whisky Stout
EKSTRAKT: 16,0% wag.
ALKOHOL: 6.3%
SŁODY: jęczmienny, whisky, carafa III, special, pszeniczny, czekoladowy
CHMIEL: Iunga
DODATKI: Płatki owsiane
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 09.07.2017
OCENA: 9/10

W tym piwie znalazłem to, co lubię najbardziej w Whisky Stout. Jest czekolada, wędzonka, palone kable, słodycz i lekkie rozgrzewanie. Do tego bardzo duża pijalność. Daję 9, bardzo dobra robota. Ten wyścig należy bez wątpienia do wersji Extreme. Jeszcze w tej cenie? Panie, biorę to auto od razu. Aż się dziwie, że sprzedawca w sklepie nie płakał, jak to piwo sprzedawał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *