Night Fever [Browar Raduga]

Browar Raduga potrafi warzyć bardzo dobre Imperialne Stouty. Ja też to wiem, więc bez wahania sięgnąłem po ich Night Fever.

Night Fever - Browar Raduga piwo

Na potwierdzenie pierwszego zdania przypomnę o takich piwach z Browaru Raduga jak Potiomkin czy 2028 Space Odyssey. Zresztą, nie trzeba o nich przypominać, ponieważ było o nich dosyć głośno. Oba piwa zostały uwarzone w stylu Russian Imperial Stout. Night Fever to też Imperialny Stout, był on jednak leżakowany z kostkami dębu francuskiego zatopionymi w bourbonie. Przyznacie, brzmi to całkiem przyjemnie. Nie jest to wersja Barrel Aged a kostki nie wniosą do piwa tyle, ile daje beczka, jednak „coś” na pewno wniosą i za to należy się chwała piwowarom.

Nazwa piwa i etykieta nawiązują do jednego bardzo znanego filmu. Patrząc na nie w sklepie od razu pomyślałem o pewnej piosence. Etykieta idealnie oddaje klimat filmu. Kolorowe stroje, głośna muzyka, dyskotekowa kula, drinki z palemką, muscle car, AK-47 … a nie, to już GTA: Vice City. O samym filmie też za dużo nie będę pisał. Każdy widział Gorączkę Sobotniej Nocy z Travoltą, albo kojarzy chociaż spot reklamowy z tv. Tak patrzę jeszcze na etykietę, czerwone kurtyny w tle kojarzą mi się z zupełnie innym filmem. Na butelce mamy też kontretykietę, na której nie ma zbyt wielu informacji. Browar zmienił jednak koncepcję i nowe piwa uwarzone z posiadają już jedną, dłuższą etykietę. Wygląda to zdecydowanie lepiej. Piwo zostało uwarzone w PPUH Jamard i jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów.

Night Fever - Browar Raduga piwo

W szkle piwo ma czarny kolor. Piana jest spora, obfita, gęsta i ma brązowy kolor. Dosyć długo utrzymuje się na powierzchni, opada powoli i równomiernie, niczym Rysiek. Na szkle zostaje po niej fajny lacing. Nasycenie wydaje się być dosyć wysokie.

W aromacie czuję sporą dawkę wanilii. Klimatem to pasują mi tu bardziej lody waniliowe. Oprócz nich jest tu sporo kawy oraz czekolady, na finiszu pojawia się lekka słodycz. Jest też alkohol, który bardzo subtelnie i przyjemnie grzeje w nozdrza. Jest Stout’owo i Imperialnie. Aha, jest też wanilia, więc i Burbon’owo.

Pierwszy łyk i w smaku czuję głównie wanilię, z czasem przechodzi ona powoooli w gorzką czekoladę. Mmm, bardzo przyjemny czekoladowy finisz. Z czasem czekolada staje się słodsza. Jak dla mnie ciało jest zbyt wodniste, piwo nie oblepia mi gardła, a to w Imperialnych Stoutach lubię najbardziej. Mogę je sklasyfikować jako Summer Stout, gdyż pijalność jest bardzo wysoka. Po trzech-czterech łykach pojawiła się goryczka. Zobaczyła co się dzieje w klubie i zaczęła taniec z wanilią, to te dwa smaki grają tu pierwsze skrzypce. Fajnie się uzupełniają i jeden łagodnie przechodzi w drugi. Do nagazowania też mogę się przyczepić, że za wysokie, że nie Stout, ale za oknem jest gorąco i dziś mi to odpowiada. Bardzo przyjemnie się je pije. Alkohol jest dobrze ukryty, czuję lekkie rozgrzewanie w przełyku i tyle. Im bardziej piwo się ogrzewa, tym bardziej idzie ono smakowo w kierunku kawy.

STYL: Bourbon Imperial Stout
EKSTRAKT: 20% wag.
ALKOHOL: 8,5 %
SŁODY: jęczmienny
CHMIEL: Magnum
DODATKI: płatki owsiane, jęczmień palony
DROŻDŻE: US-05
IBU: 65
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 30.102017 / A1
OCENA: 8/10

Piwo jest dobre, nawet bardzo, ale bez fajerwerków. Kostki to jednak nie beczka. Daję wysoką 8.  W aromacie jest sporo wanilii, w smaku dochodzi jeszcze czekolada i kawa, więc ocena musi być wysoka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *