Mr. Hard’s Rocks Sweet Dreams [Pracownia Piwa]

Pierwsze moje podejście do piw z Pracowni Piwa. Jako debiutant wystąpi Mr. Hard’s Rocks Sweet Dreams.

Mr. Hard’s Rocks Sweet Dreams - Pracownia Piwa

Pracownia Piwa to krajowy browar założony w 2013 roku przez piwowarów domowych. Uwarzyli już ponad 120 piw, więc jest to całkiem pokaźna liczba. Ja dziś spróbuję ich Imperial Milk Stout’a. Parametry potwierdzają tylko imperialny charakter piwa, ma ono bowiem 25 BLG i 9 % alkoholu. Tą butelkę kupiłem już jakiś czas temu, postała już więc kilka miesięcy w mojej piwnicy. Po ostatnich słabych mlecznych Stout’ach wiążę z nią spore nadzieję.

Na etykiecie widać postać stojącą na księżycu, jest ona ubrana w strój ludowy. Sądząc po województwie z którego pochodzi browar jest to strój małopolski. No ale ręki uciąć sobie nie dam. Etykieta ma przeźroczyste tło, bazę stanowi kolor biały. Oprócz niego mamy tutaj trzy inne kolory, wypełniają one całą etykietę. Widziałem też inne piwa z Pracowni i wszystkie etykiety bazują na tych trzech kolorach, ciekawie to wygląda. Bardzo łatwo rozpoznacie je na półce. W składzie piwa z ciekawszych dodatków jest kakao i pomarańcza. Proszę, pomarańczowego Stout’a jeszcze nie piłem. Piwo zostało uwarzone w Pracowni Piwa i jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów. Pora sprawdzić, czy to piwo rzeczywiście Rock’s.

Mr. Hard’s Rocks Sweet Dreams - Pracownia Piwa

Piwo jest praktycznie czarne, już dawno nie widziałem tak ciemnego piwa. Przy przelewaniu widać było jak bardzo jest oleiste. Czarny kolor i olej, lubię to. Piany nie widać wcale, przy agresywnym nalewaniu pojawiły się nieliczne brązowe bąbelki, ale bardzo szybko zniknęły.

W aromacie jest zadziwiająco ubogo, do tego … hmm, właściwie to ciężko określić aromat. Daleko mu do typowego zapachu mlecznego Stout’a. Wezmę jeszcze jeden wdech. Wyczuwam dziwne nuty, coś jak przyprawy, zaraz po nich pojawia się paloność. Po kilku podejściach zaczyna mi to przypominać kawę, ale z estragonem lub czymś podobnym. Kawa z konkretnym ziołowym finiszem, przyznam się, że średnio to widzę.

Po pierwszym łyku mam podobne wrażenia. W smaku jest słodka kawa, a zaraz za nią pojawiają się przyprawy. Może to jest jednak kolendra? Ciężko mi znaleźć odpowiednik, na pewno smak jest dziwny. Nagazowanie jest bardzo niskie, prawie zerowe, piwo jest jednak pełne, czuć to przy każdym kolejnym łyku. Muszę przyznać, że ten nietypowy smak zaczyna mi się podobać. Staje się on podobny do pomarańczy i świetnie łączy się z gorzka czekoladą. Całość jest świeża i bardzo pijalna. Alkohol jest genialnie ukryty, rozgrzewa lekko po każdym łyku, dodając nutę pikanterii. Słodycz jest, ale na niskim poziomie, pałęta się gdzieś w tle. Im dłużej się je pije, tym lepiej zaczyna smakować. Delikatne pomarańczowe orzeźwienie i konkretna gorzka czekolada, wow. Piwo powinno być przypisane do stylu Orange Stout.

STYL: Imperial Milk Stout
EKSTRAKT: 25% wag.
ALKOHOL: 9.0%
SŁODY:  jęczmienny, karmelowy, czekoladowy, palony jęczmień
CHMIEL: Tomahawk
DODATKI: płatki owsiane, laktoza, kawa, ziarna kakaowca, zest z pomarańczy
DROŻDŻE: ?
IBU: 55
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.04.2019
OCENA: 9/10

Gorzka czekolada to norma, ale nie spodziewałem się pomarańczy w Stoucie. Piwo rozkręca się powoli, ale jak już wejdzie na właściwy tor, zaczyna czarować swoim smakiem. Mnie urzekło, daję więc 9.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *