Mobius [Browar Absztyfikant]

Browar Absztyfikant zaciekawił mnie swoja nazwą i kilkoma nietypowymi stylami. Dziś zdecydowałem się na Mobius.

piwo Mobius - Browar Absztyfikant

Na starcie zaznaczę, że Browar Absztyfikant jest bliski memu sercu, gdyż „wywodzi” się on ze społeczności wykopu. Za browarem stoi Łukasz Szynkiewicz, który z domowego browarnika przeszedł na zawodowstwo. Pierwsze piwo z etykietą browaru pojawiło się w sklepach na początku tego roku. Teraz w asortymencie jest już kilka butelek i zbierają one dobre recenzje. W lokalnych sklepach ciężko było znaleźć coś z Absztyfikanta, jednak z ostatnia dostawą wpadło właśnie to piwo i wybór mógł być jeden – biorę.

Wszystkie etykiety browaru są do siebie bardzo podobne. Nie ma na nich żadnej grafiki, znaczy jest, ale to bardziej typografia i kilka figur geometrycznych. Całość wpasowuje się w logo browaru, które jest bardzo mądrze zaprojektowane. Etykieta Mobiusa wygląda prosto, napis i sporo małych kwadratów w tle. Kolorystyka też jest minimalistyczna. Kompozycja jest jednak spójna i zaprojektowana ze smakiem. Piwo zostało uwarzone w Browarze Czarna Owca i jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów. Tyle z gadanie, czas przelać trunek do szkła.

piwo Mobius - Browar Absztyfikant

Czy w kolorze będzie mango? Jeśli miałbym je przyrównać do owocu to kolor przypomina mi grejpfruta, który podchodzi lekko pod pomarańczę. Piwo nie jest do końca przejrzyste, bardziej zmętnione.Patrząc na pianę widzę jak szybko się ona redukuje, a i tak była nie za obfita. Standardowo, biały kolor.

Biorę pierwszy wdech i aromat jest raczej mało intensywny, wręcz ubogi. Przy drugim wdechu czuję cytrusy i trochę mango oraz kolendry, do tego sól. Może przez nią ta słaba intensywność? Chociaż nie, obiłem niedawno inhalacje z soli i był konkret. Aromat jest po prostu słaby, no ale nie samym aromatem żyje człowiek. Sprawdźmy jak smakuje.

Biorę pierwszego łyka i o cholera, ale to jest słone. Miłośnicy klasycznych słodowych piw od razu wysiadają. Przy przełykaniu na języku nie czuć gazu, piwo jest dosyć mętne. Razem ze słonym smakiem jest dosyć … charakterystyczne. Kolejna porcja soli zaczyna lekko szczypać w język. Staram się wyczuć mango, ale jest jego jak na lekarstwo. Zastanawiam się do czego porównać smak i wydaje mi się, że najlepsze porównanie to oranżada cytrynowa w saszetce. Kiedy zamiast wsypać ją do szklanki i zalać wodą, próbujesz jej prosto z opakowania. Przy każdym kolejnym łyku wykręca mnie coraz bardziej. Nie znaczy to, że piwo nie jest wcale pijalne, jest kwaśne. Niestety, oprócz tej kwaskowatości mało się tutaj dziej, każde „uderzenie” trwa kilka sekund a potem jest pusta i lekki słony posmak. Ta cała cytryna też smakuje trochę chemicznie, wypije do końca, ale raczej nie wrócę.

STYL: Amchur Mango Gose
EKSTRAKT: 12,0% wag.
ALKOHOL: 4.8%
SŁODY: jęczmienny, pilzneński
CHMIEL: Marynka
DODATKI: sól, ziarna kolendry, bakterie lactobacillus plantarum
DROŻDŻE: Safale US-05
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 17.07.2017
OCENA: 4/10

Piwo kompletnie nie trafiło w moje gusta. Gose nie jest moim ulubionym stylem, ale kilka piw z tego stylu mi smakowało. Tym razem była tylko trochę sztuczna cytryna. Nie wiem, może to jakaś wadliwa partia? Albo ja nie dorosłem jeszcze do Gose? Jeśli lubisz słony smak powinieneś spróbować tego piwa. Ja daję mu 4, ale i tak z chęcią spróbuję innych piw z Absztyfikanta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *