Miłosław Sosonowe APA [Browar Fortuna]

Na dziś wybrałem piwo z  Browaru Fortuna. Nie jest to topowy browar, ale ma w swoim asortymencie kilka ciekawych pozycji.  Zobaczymy, czy trafi do nich Sosnowe Amerykańskie Pale Ale.

Miłosław Sosnowe APA - Browar Fortuna

Na jednym końcu są piwa karaftowe, szyte na miarę. Po drugiej stronie mamy koncerniaki lane na potęgę. Gdzieś po środku tej drogi znajdują się browary takie jak Fortuna. Z jednej strony ich produkty są dostępne w większości sklepów na terenie naszego kraju, a browary próbują swoich sił w piwach nowofalowych, jednak ich piwa mają sporo wad, często są nijakie. Do tej grupy należą m.in. Browar Lwówek, Kormoran, Fortuna. Moim zdaniem takie piwa też są potrzebne. Nie żebym pochwalał średnie produkty, zresztą, wpadki zdarzają się też w browarach kraftowych. Dzięki takim browarom w osiedlowych sklepach widzę alternatywy na bezpłciowych lagerów. Może dzięki nim ktoś się zainteresuje dobrymi piwami? Nie każdy zaczyna swoją przygodę z kraftem od Artezana. A i przeskok z lagera na mocno nachmielonego IPA jest dla przeciętnego popijacza piwa zbyt bolesny. Profil smakowy piw z wyżej wymienionej grupy trafi szybciej w ich gusta. A stąd już bliżej do kraftowego świata. Podobnie z ceną. Piwa regionalne nie nadwyrężają aż tak portfela jak crafty.

Miłosław warzy śmiało
Kapsel „Miłosław warzy śmiało”

Browar Fortuna ma w swojej ofercie piwa pod różnymi szyldami. Jest „Komes” z rewelacyjnym Porterem i takimi wpadkami jak Belgian IPA. Jest seria smakowych piw „Fortuna” oraz seria piw „Miłosław”. Ta ostatnia seria nawiązuje swoją nazwą do miasta, w którym został założony browar. Piwo, które trzymam w ręku, należy do jeszcze jednej podgrupy „Miłosław warzy śmiało”. W tej serii browar prezentuje bardziej odważne style piwne. Jak na razie były to trzy piwa: Sosnowe APA, Klonowy Milk Stout oraz Dymione Brown Ale. Odważnie ma być również pod względem designu. Za grafikę na etykietach odpowiada Karol Banach.

Całość wygląda jednak podobnie jak w pozostałych Miłosławach. Różnica są minimalne. Grafika przypadła mi do gustu, widać stylowy design, jednak mogłaby być większa. Podobają mi się żywe kolory, które widzę na etykiecie. Na kontretykeicie widzę informację o „śmiałym” składniku. W tym wypadku są to pędy sosny. Oby nie wyszedł z tego choinkowy posmak. Liczę na żywicę. Jak jestem już przy składzie, to muszę pochwalić browar za podanie wszystkich składników. Teraz wiem jakich słodów użyto i czym chmielono piwo. Są amerykańskie chmiele, więc zapowiada się dobrze. Na razie więcej plusów niż minusów. Zobaczymy jak będzie po otwarciu butelki.

kolor piwa Miłosław Sosnowe APA

Po przelaniu piwa do szkła wydaje się być lekko zamglone. Widać też ładny bursztynowy kolor. W szkle tworzy się spora, biała i gęsta niczym wełna piana. Utrzymuje się ona dosyć długo. Prezentacja na plus.

W aromacie czuję trochę amerykańskich chmieli. Żeby je poczuć trzeba się naprawdę mocno zaciągnąć. Oprócz tego jest też lekka żywica. Czuje też jakiś dziwny chemiczny zapach.

A smak? Przechylam szkło i na początku czuję cytrusy. Może nie jakoś mega intensywnie, ale właśnie one grają tutaj pierwsze skrzypce. Na samym końcu pojawia się goryczka. Nie jest ona mocna, chociaż dla zwykłego zjadacza chleba może być zbyt duża. Co do nasycenia, to jest ono odpowiednie. Mogło by być ciut wyższe, ale to szczegół. Piwo jest bardzo pijalne, opcja jak znalazł na lato. Myślałem, że będzie zbyt wodniste, ale za bardzo mi to nie przeszkadzało. Sosnowych nut nie byłem w stanie wyczuć, oczywiście jest trochę żywicy, ale chyba nie to miały wnieść pędy sosny. Alkoholu też nie wyczułem, co jest akurat plusem w tym przepadku.

STYL: Sosnowe American Pale Ale
EKSTRAKT: 12% wag.
ALKOHOL: 4.2%
SŁODY: Pilzneński, Monachijski, Karmelowy, Pszeniczny
CHMIEL: Simcoe, Cascade, Chinook, Citra, Herkules
DODATKI: Pędy sosny
DROŻDŻE: US-05
IBU: 37
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 03.02.2018
OCENA: 6/10

Każdy kolejny łyk fajnie mnie orzeźwiał. Nie jest to może najlepsze piwo pod tym względem, ale patrząc na jego cenę i dostępność to można je śmiało polecić. Świeże, orzeźwiające, lekkie cytrusy i goryczka na finiszu. To tak w skrócie. APA dostaje ode mnie 6. Na pewno APA z Miłosława bije na głowę tę z Żywca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *