Kwas Theta [Browar Pinta]

Dziś postanowiłem spróbować kolejnej edycji kwasu z browaru Pinta, Kwas Theta. Nie przepadam za Sour’ami, ale o tym słyszałem tyle pozytywnych opinii, że postanowiłem go spróbować.

Piwo Kwas Theta Browar Pinta

Na początku trochę o tym jak powstało to piwo. Podstawą piwa jest solidny, czekoladowo-palony RIS. Część brzeczki została zakwaszona blendem bakterii kwasu mlekowego. W następnym etapie dodano 1000 litrów świeżo tłoczonego soku z polskich, kwaśnych wiśni. Ostatni etap do dodanie dzikich drożdży  Brettanomyces. Cały proces trwał około 7 miesięcy. Będzie to pierwszy Sour’owy Stout jakiego będę pił. Ukłon w strone Pinty, za ciekawą koncepcję i jej wprowadzenie w życie. Przed otworzeniem butelki pomyślałem, że jeśli to piwo nie przekona mnie do Sour’ów to chyba żadnemu już się nie uda. Piwo zostało uwarzone w kontraktowym browarze „na Jurze”.

Standardowa etykieta. Połączenie czarni i czerwieni. Mi kojarzy się to z połączeniem wiśni i Ris’a. Butelka 330 ml, pewnie dlatego, że sporo osób chce spróbować tego piwa. Czas otworzyć butelkę.

Piwo ma ciemny kolor. Wydaje się on być czarny, ale pod światło widoczne są brązowe, lekko czerwone przebłyski. Piana ma beżowy kolor, szybko opada i redukuje się do krążka oblepiającego szkło.

Kwas Theta Browar Pinta kolor

Czas na głęboki wdech i…na pierwszym planie mam kwaśne wiśnie.  Potem do nozdrzy dochodzi zapach alkoholu, który mocno rozgrzewa. Całość jest bardzo wytrawna i pachnie bardziej jak wino lub likier wiśniowy, niż piwo. W tle pojawia się też lekka słodka nuta czekolady. Aromat bardzo mocno rozgrzewa. Jest bardzo intensywny i wiśniowy.

W pierwszym łuku mamy bardzo mocne uderzenie wiśniowego smaku. W tle pojawia się fajny, lekki, czekoladowy posmak. Początek przypomina mi smak czekoladowego cukierka z nadzieniem wiśniowo-alkoholowym. Oprócz tego, wyczuwam też nuty kawowe, lekko palone. No, ale i tak jest to wiśnia pełną parą. Lekko słodki finisz sprawia, że piwo bardzo mi smakuje. Wysycenie jest prawie równe zeru. Piwo jest dosyć gęste, ale bardzo pijalne. Kwaśny charakter podbija jego pijalność. Te 330 ml bardzo szybko znika ze szkła. Smak, który czułem na początku utrzymał się do ostatniej kropli. Goryczka jest ledwo wyczuwalna. Myślę, że gdybym nalał komuś ten Kwas do kieliszka i dał wypić z zamkniętymi oczami, to mógł by mi nie uwierzyć, że pije piwo.

Styl: Wild Sour Cherry RIS
Ekstrakt: 24,7% wag.
Alkohol: 10,2%
Słody: jęczmienny, Weyermann, pale ale, palony jęczmień, Thomas Fawcett:  crystel, red crystal, pale chocolate, chocolate
Chmiel: Admiral, East Kent Golding, Fuggles
Drożdże: Safale US-05, Safsprint American Whiskey, blend bakterii kwasu mlekowego: L. plantarum, L. delbrueckii, L. brevis; blend dzikich drożdży Brettanomyces: The Yeast Bay „Amalgamation”.
IBU: ?
Data spożycia/warka: 20.12.2017
Ocena: 9/10

Cytując klasyk Cherry, Cherry Lady. Wiśnia i jeszcze raz kwaśna wiśnia. W kontrze mamy lekką palność, która mogła być ciut większa. Zauroczył mnie nietypowy smak tego piwa i jego orzeźwiający potencjał. Daję 9 i czekam na Kwas Jota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *