Kentucky Breakfast Stout [Founders Brewing Company]

KBS to jedno z piw jakie miałem na swojej liście „muszę wypić”. Osobom, które chociaż trochę interesują się piwami nie trzeba go przedstawiać. Top 20 najlepszych piw na świecie. Nie przedłużam, zapraszam na recenzję piwa Kentucky Breakfast Stout.

piwo Kentucky Breakfast Stout Founders Brewing Company

KBS to Imperialny Stout wyprodukowany przez amerykański browar Founders Brewing Company. Wydawane jest raz do roku. Na popularnym portalu ratebber.com zajmuje ono obecnie bardzo wysokie, 16 miejsce, wśród wszystkich piw. Będzie to zatem najwyżej notowane piwo jakie do tej pory piłem. Internaszjonal level. Piwo było aromatyzowane czekoladą i kawą. Następnie trafiło na rok do dębowych beczek po Bourbonie. Potem zostało rozlane do butelek i przesłane prosto do Polski. No dobra, te ostatnie zdanie nie jest do końca prawdziwe. Musiałem się nieźle napocić, żeby dostać butelkę KBS. Tak sobie myślę, że najwięcej pomogło mi … szczęście. Piwo jest raczej niedostępne w Polsce, a jeśli już to zazwyczaj z zawyżoną ceną. Sklepy zagraniczne są ok, ale koszty wysyłki przekraczają cenę piwa. Na szczęście dzięki grupowemu zamówieniu na jepiwce (pozdro dla elity polskiego kraftu) udało mi się dostać upragnioną butelkę. Tak dobrego piwa aż szkoda pić w pojedynkę. Zamierzałem je wypić razem z bratem, ale mu też udało się odstać jedną butelkę, więc nie chciałem dłużej czekać.

Etykieta jest stylowa. W kolorystyce dominuje brąz i beż. Logo producenta i duże litery. Warto wspomnieć też o butelce. Małe szklane cudo, może nie na miarę Adriatrico, ale robi wrażenie. Szczególnie podoba mi się wytoczona nazwa browaru. Etykieta schodzi bardzo łatwo. Część odpadała już podczas wyjmowania piwa z lodówki. Kapsel też już spadł, czas na degustacje.

kolor Kentucky Breakfast Stout Founders Brewing Company

Piwo ma ciemny kolor. Prawie czarny. Beżowa piana jest dosyć pokaźna.  Fakt, piwo nalewałem agresywnie, ale i tak długo się utrzymuje. Zostaje po niej ładny lacing na szkle.

Aromat jest bardzo intensywny i złożony. Na początku czuję sporo gorzkiej czekolady. Po chwili pojawiają się słodsze nuty kawy oraz pralin. To nie pierwsze piwo, gdzie w aromacie pojawia się gorzki zapach i słodka kontra, ale pierwsze, gdzie oba aromaty są aż tak intensywne. Dobrze się ze sobą łączą.

W smaku piwo jest jeszcze intensywniejsze. Pierwszy łyk to bardzo mocny zastrzyk gorzkiego smaku. Czarna gorzka czekolada z lekko palącym finiszem. Konkretnie, aż się rozglądam za czymś słodkim. Biorę drugiego łyka i teraz na finiszu mam długą waniliowa nutę. Bez gry na pół gwizdka, mocne uderzenie wanilii. Jest też trochę alkoholu. No ale na etykiecie jest ponad 11%, a alkohol jest naprawdę minimalnie wyczuwalny. Minimalnie i szlachetnie. Piwo grzeje w przełyk. Goryczka jest wysoka,  przy kolejnych łykach czuję za każdym razem mocną czarną kawę. Już wiem skąd to śniadanie w nazwie, piwo stawia na nogi. Przez chwilę czuję też trochę marcepana. Świetnie piwo. Nie ma zbyt dużo ciała, ale nie jest za wodniste. Tutaj też jest trafione w punkt.

STYL: Imperial Stout
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 11.9%
SŁODY: ?
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: 70
DATA SPOŻYCIA/WARKA: ?
OCENA: 10/10

Trochę się obawiałem o to piwo. Jest konkret. Na pierwszym planie zdecydowanie gorzka czekolada. To ona nadaje ton temu piwu. Oprócz niej jest wanilia, marcepan oraz szlachetny alkohol. Piwo jest intensywne, świeże i nie przereklamowane. Pierwsze moje podejście do światowego top50 wyszło bardzo dobrze. Daję mu 10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *