Imperial Doughnut Break [Evil Twin Brewing]

Lubicie słodycz? Taką bardzo dużą? Będzie. Nie wierzycie? To co powiecie na piwo Imperial Doughnut Break z browaru Evil Twin Brewing?

piwo Imperial Doughnut Break

Zdecydowałem się kiedyś na zakup piwa z zagranicy. Piw jest dużo, ceny jeszcze większe, musiałem trochę pogłówkować. Jedno wiedziałem na pewno, w paczce musi się znaleźć piwo Imperial Doughnut Break. Dlaczego? Uwielbiam pączki. Na każdej przerwie w LO, na każdej przerwie na studiach jadłem pączka. Dobra, może nie na każdej, ale na studiach zdarzało się jeść również w trakcie zajęć. Pączki tradycyjne, z dżemem, z budyniem, z lukrem, z twarogiem, z posypką, to były czasy. Teraz nie jem pączków tak często, ale raz na jakiś czas lubię sobie nimi osłodzić dzień. Gdy dowiedziałem się, że Evil Twin Brewing uwarzył piwo, które smakuje jak pączki, musiałem jego spróbować. Później dopiero doczytałem, że piwo jest w top 50 imperialnych porterów na ratebeer.com. „Pączkowy” efekt osiągnięto oczywiście przy użyciu aromatów. Jestem jednak tak bardzo ciekawy jak to wyszło, że nie przywiązuje do tego zbyt dużej wagi.

Etykieta kręci się wokół pączków, stanowią one słodkie tło. Poza tym na etykiecie umieszczone są jedynie nazwa browaru oraz piwa. Jest też opis, który zapewnia wzrost poziomu cukru i hołduje pączki hasłem – Forza Doughnuts. Piwo Imperial Doughnut Break jest dostępne w butelkach o pojemności 650 mililitrów i zostało uwarzone w południowej Karolinie w USA.

piwo Imperial Doughnut Break

Piwo ma czarny kolor, jest gęste jak lukier i nieprzejrzyste. W szkle widać kompletny brak piany, nawet przy agresywnym nalewaniu. Chociaż nie, pojawiło się lekkie muśnięcie przy samym szkle. Chociaż z tą czernią też do końca się nie zgadza. Piwo jest w kolorze brązowe, jak pączek.

W aromacie jest sporo wanilii. Oprócz niej w nos uderza spora słodycz, podobna do lukru. Nastawiam się więc na klasycznego pączka z lukrem. Pewnie dla tego na etykiecie widnieje napis „Glazed”. Tak, jest słodko i intensywnie. Na finiszu czuję leciutkie muśnięcie palonych nut. Przyjemnie się to wącha.

Po pierwszym łyku mam rzeczywiście wrażenie, że ugryzłem dobrego pączka i zapiło go kawą. W smaku rządzą bowiem słodycz, lukier oraz kawa. Na finiszu jest coś zawiesistego, podobnego do prawdziwego lukry z pączka. Więc cała ta „pączkowa” otoczka nie jest jedynie wymysłem browaru. Goryczka jest tutaj na bardzo niskim poziomie, podobnie jak nagazowanie. To piwo to bez dwóch zdań #teamsłodyczka. Jest bardzo gęste i pełne. Z czasem staje się jeszcze słodsze, a palona kawa odchodzi w zapomnienie. Teraz czuję głownie wanilię z lukrem. Słodkość do sześciany, powoli robi się tego za dużo. Na szczęście alkohol lekko rozgrzewa całość, przez co się nie zasłodziłem. Pod koniec znowu wyczułem trochę kawy, ale takiej z 4 łyżkami cukru.

STYL: Imperial Porter
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 11.5%
SŁODY: ?
CHMIEL: ?
DODATKI: kawa, naturalny aromat.
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: ?
OCENA: 9/10

Lubię słodkie piwa, ale piwo Imperial Doughnut Break to już konkret. Nie zdziwię się jeśli ktoś, kto nie lubi słodyczy, nie da rady wypić całej butelki. Jest w nim lukier, wanilia oraz słodka kawa. Całość jest gęsta i intensywna. Daję mu 9.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *