Herr Batta [Tea New England Pale Ale]

Wiecie, że lubię piwo z herbatą? Uwielbiam je tak bardzo, że postanowiłem je samemu uwarzyć. Dziś sprawdzę jak wyszło.

piwo z herbatą

Przepis na piwo z herbatą znajdziecie w sekcji piwo domowe. Nie będę się rozpisywał ponownie nad tym, jak je warzyłem. Najważniejsze były dodatki, czyli prawie 100 gram czarnej herbaty Earl Grey. Dodałem je na ostatnie 36 godzin na cichą. Już przy zlewaniu piwa do butelek czuć było intensywny zapach bergamotki i tropikalnych owoców, mam nadzieję, że nigdzie nie uleciał.

Pomysł na etykietę i nazwę był prosty. Herr Batta kojarzy się trochę z językiem niemieckim, z którym obcuję na co dzień 😉 W tle umieściłem liście świeżej herbaty, W założeniu etykieta ma kolorystycznie nawiązywać do popularnej marki Lipton. Przez liście wyszło bardziej zielono niż żółto, ale bez nich etykieta wyglądałaby zdecydowanie gorzej. Piwo stało 25 dni w piwnicy, więc jest to idealny czas, aby jest spróbować.

piwo z herbatą

Miało być w stylu NEIPA, miało być mętnie i tak jest. Piwo jest zdecydowanie mętne i zamglone, nie tylko w szkle, ale i przy przelewaniu. W kolorze widzę ciemny bursztyn. Nagazowanie też wyszło, w szkle tworzy się spora biała piana, która dosyć długo utrzymuje się na powierzchni. Musze przyznać, że wygląda bardzo soczyście.

Aromat jest bardzo intensywny. Nie trzeba się zbyt mocno zaciągać, aby poczuć bergamotkę oraz owoce tropikalne. Z owoców czuję głownie mango, mandarynki i brzoskwinię. Jest też lekko herbaciany finisz, podobny do Earl Grey.

Po pierwszym łyku czuję, że piwo jest gładkie, chociaż na końcu bąbelki gazu nieźle kłują w język. Piwo jest pełne, nie wyszło za wodniste, plusik. W smaku na finiszu pojawia się spora herbaciana goryczka w stylu Earl Grey. Na razie jest bardzo soczyście i świeżo. Po drugim łyku doszła goryczka charakterystyczna dla czarnej herbaty. Wokół tego kręci się sporo tropików, głównie pomarańcze i brzoskwinia. Do goryczki idzie się z czasem przyzwyczaić, momentami jest trochę ściągająca, jak przy zimnej herbacie. Alkohol jest oczywiście nie wyczuwalny. Wyszło dobrze, świeżo, aromatycznie, soczyście z dobrą goryczką w stylu Earl Grey. Pierwsze piwo z którego jestem zadowolony, daję mu 8,5 😉 a jako bonus, film z warzenia:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *