Hello Stranger [Browar Kingpin]

Z racji tego, że dziś zająłem się trochę własnym Milk Stoutem, o którym napiszę więcej za kilka tygodni, nabrałem ochoty na spróbowanie innego piwa w tym stylu. Wybór padł na nieznajomego, Hello Stranger z Browaru Kingpin.

piwo Hello Stranger Browar Kingpin

Hello Stranger to drugie piwo z serii Stories wyprodukowane przez Browar Kingpin. Zostało one wyprodukowane w Browarze Niechanowo. Piwa z nowej serii wyróżniają się przede wszystkim nowymi etykietami. Na etykiecie widzimy nieznajomego typa, który tajemniczo na nas spogląda, paląc przy tym jakieś tanie papierosy. Brązowe i białe kolory, które wielkiego szału nie robią. No ale nie etykieta ma grać tutaj pierwsze skrzypce.

kolor piwa Hello Stranger Browar Kingpin

Po przelaniu piwa do szkła widać, że ma ono niemal czarny kolor. Piana ma kolor kremowy, dosyć szybko znika.

W aromacie czuć lekką, gorzką kawę. Jeśli miał bym określić rodzaj, to poszedł bym w kierunku zbożowej. Może przez lekki kwas, który też jest wyczuwalny? Jak na Milk Stout’a to nie czuję zbyt wielkiej słodyczy. Jest za to sporo palności. Aromat piwa nie należy do najintensywniejszych. Pora sprawdzić jak będzie ze smakiem.

Pierwszy łyk i czuć spory miszmasz, ale żaden smak nie dominuje pozostałych. Po przełknięciu czuję gorzki posmak kawy. To on wypełnia podniebienie. Nie jest jednak zbyt intensywny. Do tego dochodzi spora paloność, którą czuć równie wyraźnie, czyli średnio. Na razie nie zapowiada się na jakąś smakową bombę. Piwo jest bardzo pijalne oraz gładkie. Niby jest tu trochę ciała, ale do mojego ideału trochę zabrakło. Mam wrażenie, że smaki się trochę rozmywają i zbyt szybko znikają. Jest sporo paloności i gorzkiego smaku. Słodycz? Może lekko zaznaczona. Fajnie, że goryczka jest na odpowiednim poziomie, bo gdyby była trochę wyższa, wyczuwał bym zapewne tylko ją.

STYL: Milk Stout
EKSTRAKT: 15,0% wag.
ALKOHOL: 5,3%
SŁODY: jęczmienne (pale ale, cafe light, special B, abbey, chocolate, black) pszeniczny jasny, palony jęczmień
CHMIEL: Amarillo, Fuggles, East Kent Goldings
DODATKI: laktoza
DROŻDŻE: Safale US-05
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 07.2017
OCENA: 5/10

Wypiłem, zapisałem i pewnie zapomnę. Tak wygląda moja przygoda z nieznajomym. Piwo nie jest złe, jest w nim sporo paloności i goryczki. Piłem jednak lepsze Milk Stouty i tego oceniam na pięć.

Podobne posty

Château 2017 Jak piwo Château zniosło próbę czasu? Pora sprawdzić jak smakuje jedna z czołowych pozycji Browaru Artezan. O samym piwie dużo pisał nie bę...
Rock of Ages Dziś na moim blogu debiutuje Browar Gentleman. Na pewno nie będzie spokojnie i niemrawo, a wszystko za sprawą piwa Rock of Ages. Browar Gen...
Towar Luksusowy Dziś mogę obiecać, że będzie luksusowo. A to za sprawą Browaru Zakładowego, który zaserwował nam Towar Luksusowy w postaci Tripel IPA. Przygotujcie si...
We’ve… Met Before? Piwo We’ve... Met Before?  to efekt współpracy dwóch brytyjskich browarów Verdant oraz Magic Rock. Kolejna świeża puszka z UK trafiła w moje ręce...

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o