Eisbock Grand Prix [Browar PINTA]

Za oknem robi się cieplej, ale u mnie zgoszczą dziś lodowe klimaty. Wszystko za sprawą Eisbock Grand Prix z Browaru PINTA.

Eisbock Grand Prix - Browar PINTA

Piwo zostało uwarzone według receptury Artura Pasiecznego (nie mylić z Andrzejem), zwycięzcy  5 edycji WKPD. Czym właściwie jest Eisbock? Znający język niemiecki wiedzą już, że chodzi o lodowego Koźlaka. Proces wygląda mniej więcej tak, warzymy podstawę, czyli Koźlaka i wymrażamy go w celu zwiększenia zawartości alkoholu, gęstości i smaku piwa. Alkohol nie powinien być wyczuwalny w żadnym piwie (nie licząc tych Biedronkowych), więc należy wymrażać piwa z głową, aby alkoholu było dużo i jednocześnie nie był zbyt nachalny. A co do Koźlaka, to nie jest to mój ulubiony styl, nie przepadam za chlebem w płynie. Zobaczymy jak będzie z wersją wymrożoną.

Etykieta prezentuje się zacnie. Widzę na niej kozła stojącego na oblodzonym górskim szczycie, Eis – lód, Bock – koziół. W piwnym kalambury ten styl był by chyba jedynym z najłatwiejszych do odgadnięcia. Warto też wspomnieć, że górski szczyt stworzony jest z liter, które tworzą wyraz Warszawa. Doceniam takie projekty. Kolory też trzymają się zimowej aury, jest sporo zimnych niebieskich barw. Trzeba przyznać, mróz bije od tej butelki i to bardzo mocno. Czcionka też przypadła mi do gustu. Na etykiecie widać też loga PSPD, WFP i WKPD. Piwo zostało uwarzone w browarze „Na Jurze” i jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów. Czas sprawdzić jak smakuje mrożony kozioł.

piwo Eisbock Grand Prix - Browar PINTA

Na początku piwo wyglądało na czarne, pomyślałem sobie, standard, nuda. Jednak kiedy wziąłem szkło do ręki zauważyłem mocny ciemno-czerwony kolor. Piwo wygląda jak rubin w płynie, może taki ciemniejszy rubin. Jeśli chodzi o przejrzystość to tak pół na pół. Coś tam widać, ale słabo, jak jazda we mgle. Akurat z mgłą piwo ma mało wspólnego, gdyż jest klarowne. Piana ładna, dosyć długo się utrzymuje. Biały kolor, wygląda to trochę jak nasza flaga.

Biorę głęboki wdech i … niepotrzebnie się tak mocno zaciągałem. Aromat jest bardzo intensywny. Czuje w nim głównie chleb. A konkretnie to chleb biały, krojony, z mocno przypieczoną skórką. Ten, za którym przed długim weekendem ustawiają się długie kolejki. Na finiszu czuję lekko alkoholowe nuty. Fajnie grzeją w nos.

Pierwszy łyk to mało doznań smakowych, na początku piwo pokazuje swoje ciało. Całość wolno spływa po gardle, piwo jest treściwe. Alkohol od razu rozgrzewa przełyk, nie czuć go w smaku, czuć jedynie jego rozgrzewające właściwości. Kiedy piwo spłynie już po gardle, w buzi pojawia się spora dawka chleba. Może nawet bardziej grzanek, gdyż smak pieczonej skórki jest teraz bardzo wyraźny. Przy drugim łyku czuję dodatkowo sporą słodycz, nie jest ona jednak zalepiająca. Czuję głównie karmel. Pojawia się też więcej alkoholu, tym razem już w smaku. Piwo jest mocno słodowe, smak słodu wypełnia całe podniebienie. Z czasem w tej słodyczy zacząłem wyczuwać czerwone owoce: suszone śliwki i rodzynki. Znakomite uzupełnienie całości. Wszystkie te smaki są bardzo wyraziste, nie trzeba się zbytnio wytężać, aby je poczuć. Wymrażanie nie poszło na marne. W piwie nie ma praktycznie żadnej goryczki, staram się ją wyczuć od kilku łyków i nic. W kontrze słodu jest tylko rozgrzewający alkohol. Piwo jest dobre do powolnego sączenia.

STYL: Eisbock
EKSTRAKT: 27,0% wag.
ALKOHOL: 11.2%
SŁODY: jęczmienne: Weyermann monachijski typ II, wiedeński, Vikingmalt monachijski typ I, karmelowy 300, Chateau Crystal
CHMIEL: Marynka, Perle
DODATKI:
DROŻDŻE: Fermentis Saflager W-34/70
IBU: 31
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 30.0.2020
OCENA: 8/10

Jest konkret. Piwo jest pełne, oleiste, a w smaku bardzo intensywne. Dominuje w nim słodycz, goryczka została w domu. Alkoholu mogło być mniej, ale piwo ma 11,2%, więc jak na akie parametry nie jest źle. Mogłem je jeszcze zostawić na jakiś czas w piwnicy, dziś oceniam je na 8.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *