Cracker [whisker.beer / Deer Bear]

Piłem już wersję Crackera wzbogaconą o aromaty, dziś pora na podstawową wersję. Jest podobno dużo lepsza od swojego ulepszonego poprzednika. Z tego właśnie powodu zostawiłem ją sobie na później.

piwo Cracker whisker.beer Deer Bear

A więc było tak. Piwowarzy z Torunia uwarzyli potężnego imperialnego kawowego Stouta. Połowę piwa rozlali bezpośrednio do butelek i nazwali ją Cracker. Druga część piwa została wzbogacona o naturalne aromaty i zabutelkowana. Piwo nazwano Nutckracker, ze względu na orzechowe aromaty. Jego recenzję znajdziecie tutaj. Piwo wypadło naprawdę dobrze, ale było ciut przy słodkie. W planach miałem degustację obu piw, jednego po drugim. Z racji tego, że zaczynam zazwyczaj od piw gorszych, nas początku byłoby to słodsze. Po tak mocnej dawce słodkiego aromatu, ciężko byłoby wyczuć aromat Cracker’a. Nad jakością kawy czuwali specjaliści z Fonte, nie chciałem aby coś mi umknęło. Postanowiłem więc przełożyć degustację na następny dzień. I tak sobie przekładałem i przekładałem, aż do dnia dzisiejszego.

O etykiecie i innych rzeczach związanych z piwem, nie będę się zbytnio rozpisywał. Zrobiłem to już przy recenzji Nutcracker’a. Na etykiecie widzimy te same rysunkowe postacie. Czerwone oczy, agresywna postawa, szykuję się na mocne uderzenie. Na boku etykiety znajduje się wskaźnik sztosowności i wynosi on 5 na 5. Nie no, teraz to już musi być konkretnie. Piwo jest dostępne w mniejszych butelkach o pojemności 330 mililitrów, co by nas te 10% alko za mocno nie ścięło. Zamiast ścięcia powinien być kop, w składzie mamy przecież kawę. Teraz się tak zastanawiam, jest godzina 22:00 więc kawa może znaczyć problemy z zaśnięciem. A co tam, idę po otwieracz.

kolor Cracker whisker.beer Deer Bear

Kolor jest czarny, prawie nieprzejrzysty. Ostatnio często piszę „czarny, nieprzejrzysty”. Co do brązowego koloru i jego odcieni można znaleźć jakieś inne określenia: mahoń, heban, herbaciany. Na szczęście czarny jest czarny, więc przekaz jest prosty. Piwowarstwo jest raczej męską domeną, dlatego żeby sobie uprościć nazewnictwo wprowadzona skalę EBC i SRM określającą barwę piwa. Piana jest dosyć spora, beżowa (na to chyba nie ma skali?). Opadła zanim skończyłem robić zdjęcia.

Już przy nalewaniu piwa czuć  było potęgę jego aromatu. Imperial w nazwie nie jest tu ot tak. W aromacie czuć kawę i czekoladę. Kawa jest palona, lekko kwaśna. Czekolada słodka, ale nie przesłodzona. Jest też trochę palonosci. Kilka głębszych wdechów i czuję ogólnie słodzoną kawę.

Po pierwszym łyku czuję lekko kwaśny smak kawy. Dobrej kawy. Naprawdę, w rankingu moich kawowych piw Cracker ląduje na drugim miejscu. Zaraz za „I’m so Horny” z Pinty. Piwo grzeje już od pierwszego łyku, moc jest konkretna. W drugim łyku dochodzi paloność, czuję ciemny charakter piwa. Po kilu łykach w tle pojawia się lekka słodycz. Nie psuje ona całości i nie wpływa znacząco na piwo. Powiem tak, łyżeczki cukru zostało idealnie dopasowane. Nie czuć też tych 10% alkoholu. Fakt, piwo rozgrzewa, ale robi to w bardzo przyjemny sposób. Co do goryczki, to jest lekka, kawowa. Dobrze wkomponowuje się w całość.

STYL: Imperial Coffee Milk Stout
EKSTRAKT: 25,0% wag.
ALKOHOL: 10,0%
SŁODY: jęczmienne (plizneński, monachijski, wędzony, czekoladowy, jasny, karmelowy, palony) pszeniczny
CHMIEL: Magnum, Sybilla
DODATKI: kawa, laktoza, cukier
DROŻDŻE: Safale US-05
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 03.01.2019
OCENA: 9/10

Pamiętam jak 2 lata temu byłem w Toruniu i w jednym z barów zapytałem o dobre lokalne piwo. Barman tylko pokręcił głową mówiąc, że nic dobrego tu nie warzą. W ciągu tych dwóch lat sytuacja diametralnie się zmieniła. Piłem już kilka piw z Deer Bear’a i wszystkie trzymają poziom. Żałuję, że piwo zostało rozlane i część wyszła z aromatem. Według mnie więcej butelek Crackera równa się więcej stosowności. Dużo kawy, czekolady, sporo ciała. Piwo trafia w moje gusta. Daję 9.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *