Chcesz Ciasteczko? [Artezan / Lervig]

Chcesz Ciasteczko? Bo ja z chęcią. Szczególnie takie z malinami i procentami.

Piwo Chcesz Ciasteczko? Artezan / Lervig

Piwo zostało uwarzone pod koniec ubiegłego roku przez browar Artezan we współpracy z norweskim browarem Lervig. Jest to Imperialny Milk Stout wysłodzony na maksa, dodano do niego bowiem laktozę, wanilię, maliny … maliny mogą być słodkie i kwaśne, więc zapowiada się ciekawie. Oprócz tego mamy jeszcze ziarna kakaowca. Kakao, wspomnienie dzieciństwa, kiedy to w podstawówce do sali wjeżdżał garnek i każdy dostawał chochle kakao do swojego kubka. Tak jak już pisałem, będzie raczej słodko, ciekawe więc, jak piwo wypadnie na tle wiosennej wersji piwa RIS in Peace. Nie mam problemów ze zbyt dużą słodyczą w piwie, ale są pewne granice 😉

Etykieta wygląda bardzo schludnie. Szczególnie podoba mi się stonowana kolorystyka. Na środku etykiety widać ogromne, nadgryzione ciastko. Na ciastku znajduje się nazwa piwa, czcionka też pasuje do całości. W tle widać maliny, wystają one z gąszczu kształtów. Etykieta została zaprojektowana z pomysłem. Nie ma tutaj graficznych fajerwerków, ale wszystko do siebie pasuje. Oprócz dodatków nie znajdziecie tutaj innych informacji na temat składu piwa, szkoda. Może to kooperacyjna tajemnica dwóch browarów? Piwo można kupić w butelkach o pojemności 500 mililitrów. Dziwi mnie trochę krótki termin ważności, niecałe 9 miesięcy. O ile przy IPA można jeszcze przymknąć oko, o tyle Imperialny Stout z tak krótką datą wygląda dosyć dziwnie.

Piwo Chcesz Ciasteczko? Artezan / Lervig

W szkle piwo ma czarny kolor. Przy nalewaniu widać było brązowo-wiśniowe przebłyski. Jak widać na zdjęciu piana jest dosyć obfita. Jej kolor balansuje między beżem a brązem. Utrzymuje się ona dosyć długo i opada powoli oraz równomiernie zostawiając ślady na szkle.

Aromat jest bardzo intensywny i rozgrzewający. Czuję w nim głównie palone słody, kwaśne maliny oraz wanilię. Na finiszu dochodzi sporo słodyczy, może to laktoza? Przy kolejnych zaciągnięciach słodycz jest coraz większa. Alkohol też robi swoje i przyjemnie szczypie w nos.

W smaku dzieje się sporo. Piwo grzeje mocniej niż czerwcowe słońce, czuję to już na samym początku. Pierwszy łyk to spora dawka kawy, trunek jest słodki i mocny. W drugim łyku dochodzą maliny, wnoszą one sporo kwasu i nadają życia tej słodyczy. Wraz z kolejnymi łykami pojawia się coraz więcej mailn, są one wyczuwalne zaraz po nabraniu piwa do ust. Aftertaste to kakao, gorzkie, ale przy ogólnej słodyczy za bardzo tego nie czuć. Wanilie jest też wyczuwalna, ale chyba najsłabiej z całej trójki. Alkohol mógłby być ciut lepiej ułożony, chociaż daje on o sobie znać jedynie przez rozgrzewanie w przełyku. Nie czuję żadnych odrzucających alkoholowych nut. Piwo jest pełne, ale przy tym bardzo pijalne. Łagodnie spływa po moim gardle. Goryczka jest na niskim poziomie, podobnie jak nagazowanie. Maliny są raz słodkie, raz kwaśne, dodaje to piwu pewnego smaczku. Współpracę dwóch browarów uważam za udaną.

STYL: Imperial Milk Stout
EKSTRAKT: 28% wag.
ALKOHOL: 11.0%
SŁODY: jęczmienny, pszenny
CHMIEL: ?
DODATKI: maliny, laktoza, wanilia, ziarna kakaowca, płatki owsiane, cukier
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.08.2017
OCENA: 8/10

Ciekawa pozycja. Piwo jest bardzo pijalne, jak na 28 BLG. Sporo słodkiej kawy oraz malin. Daję 8.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *