Buried Alive [Brokreacja]

Piwo Buried Alive to jedna z dwóch wariacji Brokreacji na temat wędzonych stoutów.

piwo Buried Alive [Brokreacja]

Na starcie wspomniałem, że piwa są dwa. I jedno, i drugie reprezentuje styl Imperial Stout. Kolejną wspólną cechą jest wędzonka. Tutaj się na chwilę zatrzymam. Nuty wędzone, albo się je kocha, albo się ich nienawidzi. Ja należę bez wątpienia do tej pierwszej grupy. Do tej pory pamiętam smak takich piw, jak Night Wolf w wersji Extreme Peated, czy Imperial Biohazard z browaru Hopkins. Smak jest na tyle specyficzny, że jestem w stanie zrozumieć osoby, którym torf nie podchodzi. Na szczęście piw z torfową duszą jest sporo i znikają one dosyć szybko ze sklepowych półek. Ci co się znają, wiedzą co jest dobre. Jakie doznania przyniesie piwo Buried Alive? Na początek skład.

STYL: Peated Imperial Stout
EKSTRAKT: 24,0% wag.
ALKOHOL: 9.5%
SŁODY: pale ale, fawceet peated, caraaroma, carafa special typ III, chocolate wheat, special typ b
CHMIEL: Magnum
DODATKI: płatki drewna kasztanowego
DROŻDŻE: Safale US-05
IBU: 40
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 16.05.2018

Peated Imperial Stout brzmi dumnie, żeby tego nie skopali. W składzie widać słód Fawceet Peated, ciekawe jaki procent zasypu mu przypadł? Na uwagę zasługuje też fakt dodania do piwa płatków drewna kasztanowego.  Goryczka nie jest za wysoka, ciekawe jak przebije się przez torf?

opakowanie Buried Alive [Brokreacja]

Etykieta, a raczej opakowanie to mistrzostwo świata. Uwielbiam grafiki z etykiet browaru Brokreacja. Ta z Deep Dark Sea trafiła nawet do top 15 polskich etykiet. Filip Kuźniarz robi kawał dobrej roboty. Tekturowe opakowania stały się teraz modna. Pudełko nie ma wpływu na smak piwa, ale cieszy oczy. Na etykiecie widać twarz, której dolna część została pozbawiona skóry. Szkic wykonany jest perfekcyjnie, bardzo podoba mi się czarna kreska, raz gruba, raz cienka. Moją uwagę przykuła też historia bohatera zakopanego żywcem pod konkretną warstwą torfu. Czcionka tu pasuje, wszystkie informacje są bardzo dobrze widoczne. Piwo Buried Alive zostało uwarzone w browarze  Marysia w Szczyrzycu i jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów. Zauważyłem ostatnio, że taka pojemność bardziej mi pasuje. Zgrabna butelka, w sam raz na degustacje. Te większe, pół litrowe, trochę mnie męczą. Może to starość? 😉

piwo Buried Alive [Brokreacja]

Jeśli chodzi o kolor, to piwo jest czarne jak asfalt. Przy przelewaniu sprawia wrażenie bardzo gęstego. W szkle utworzyła się niska beżowa piana i bardzo szybko opadła zostawiając po sobie niewielki meszek na powierzchni.

Biorę pierwszy wdech i … wędzonka pełną gębą. Uwielbiam taki aromat! Przez wędzonkę przebija się konkretny aromat whisky. Oba zapachy są bardzo intensywne. Wokół nich wyczuwam słodycz. Nic tu nie grzeje, więc alkohol jest dobrze ułożony.

W smaku nie ma żadnego uderzenia wędzonki, jest to bardziej czekolada. Trunek nie odrzuca. Na początku czuć, że piwo jest bardzo nisko nagazowane, praktycznie na poziomie zerowym. Później powoli zaczyna się pojawiać wędzonka, jest ona lekka, dobrze wkomponowana w całość. Na finiszu czuję też trochę palonych nut. Piwo jest słodkie, znaczy nie jest to #teamsłodyczka, ale słodycz jest dosyć wyraźna i dobrze wyczuwalna. Po kilku głębszych łykach pojawiają się nuty apteczne. Gęstość jest raczej średnia, po tym co widziałem w szkle oczekiwałem trochę więcej. Wędzona jest bardzo wyraźna, ale palone nuty trzymają ją w ryzach. Bardzo dobrze ułożone piwo, brawo.

Buried Alive [Brokreacja]
OCENA: 8/10

Piwo Buried Alive jest bardzo dobrze ułożone. Trof jest tu na wyczuwalny, ale nie męczy, nie jest nachalny. Wszystko przez słodycz oraz inne smaki. Czy warto zacząć swoją przygodę z wędzonką od tego piwa? Na pewno warto jest spróbować, ja daję 8.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *