Biohazard Imperial [Browar Hopkins]

Pora na wędzonkę, pora na whiskey, pora na piwo Imperial Biohazard z Browaru Hopkins.

piwo imperial Biohazard

Cytując klasyk Whiskey moja żono, Browar Hopkins uwarzył piwo ze sporym udziałem słodu Château Whisky w zasypie. Połączenia Whiskey i piwa należą do moich ulubionych. Dotyczy to zarówno beczki, jak i samego słodu. Tak, jestem fanem wędzonki i torfu. Nie każdemu te smaki podchodzą i szanuję browary, które wydają torfowe piwa. Mój numer jeden to bez wątpienia Szpunt i ich ekstremalna wersja Night Wolf’a. Piwo z browaru Hopkins jest już na rynku do ponad roku. Chociaż nie do końca. Patrząc na inne recenzje, jak choćby Piwnego Brodacza ekstrakt poszedł zdecydowanie w górę. w końcu teraz mamy do czynienia w wersja imperialną. Zmieniły się też chmiele. Trochę dziwi mnie fakt, że browar wydaje piwo o zdecydowanie innych parametrach i nie zmienia jego nazwy. Przedrostka Imperial nie ma a etykiecie.

Pomysł na etykiety browaru Hopkins nie za bardzo mi się podoba. Logo pod kątem, w kontrze nazwa browaru. Powtórzę po raz kolejny, etykiety nie są najważniejsze jeśli chodzi o ocenę piwa. Ja jednak zawsze będę je oceniał, jestem wzrokowcem. Więc tak, klimat zdecydowanie nawiązuje do nazwy. Mamy beczkę z wydostają się z niej cieczą.Całość jest dosyć czytelna, chociaż czcionka jest za mała, jak na moje oko. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w Browarze Wąsosz.

piwo imperial Biohazard

Piwo ma ciemnobrązowy kolor. Na pewno nie jest to czerń, w szkle widać sporo przebłysków. Piwo Imperial Biohazard nie sprawia wrażenia zbyt gęstego, wygląda dosyć wodniście jak na 25 Plato. Piana, która na początku jest dosyć obfita, szybko znika i redukuje się do małego kożucha.

Pierwszy wdech i …. o, tak. Wędzone piwa to moja bajka. A piwo Imperial Biohazard w aromacie jest mega wędzone. Czuję dużo dumy, w tle jest trochę słodyczy oraz paloności. Powiedzieć, że całość jest intensywna, to za mało. Czuję się jakbym całą noc  siedział przy samym ognisku, a rano obwąchał swoje ubrania.

W smaku na pierwszym planie czuję słodycz, lekko paloną, w tle pojawia się posmak whiskey. Piwo nie jest zbyt treściwe, wygląd nie kłamał. W drugim łyku pojawiło się coraz więcej palonych nut. Oprócz tego do głosu doszła goryczka, która nadaje smaczku całej tej słodyczy. W smaku zaczyna dominować gorzka nuta kawy, wędzonka gdzieś ulatuje, a szkoda.  Może po prostu się do niej przyzwyczaiłem? Jak to w prawilnych wędzonkach bywa, nuty apteczne też dają o sobie znać. Piwo Imperial Biohazard nie podejdzie każdemu, moja żona po samym powąchaniu powiedziała, że tego nie da się wypić. Smak jest bardzo intensywny a alkohol dobrze ułożony, ba, nawet zadziwiająco dobrze, nic tutaj nie grzeje. Gdyby było ciut więcej ciała byłoby to bardzo dobre piwo,  tak jest „tylko” dobre.

STYL: Imperial Whisky Porter
EKSTRAKT: 25,0% wag.
ALKOHOL: 10.5%
SŁODY: Château Whisky®, Caraspecial I
CHMIEL: Flyer, Soveregin
DODATKI: cukier, płatki jęczmienne, płatki dębowe (mocno opiekane)
DROŻDŻE: Safale US-05
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 09.03.2018
OCENA: 9/10

Bardzo dobre piwo. Fani torfu, musicie go spróbować. Posmak wędzonki zostaje w ustach na długi czas po skończeniu butelki. Daję 9 i nie będę się więcej rozpisywał. Gdyby było więcej ciała, może dałbym 10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *