Beer Geek Vanilla Maple Cocoa [Mikkeller]

Już sama nazwa piwa Beer Geek Vanilla Maple Cocoa z browaru Mikkeller brzmi zachęcająco. A to tylko nazwa, najlepsze czeka w środku.

Beer Geek Vanilla Maple Cocoa [Mikkeller]

Jakiś czas temu w Kopenhadze odbył się zlot piwnych Beer Geeków z całego świata. Dwa dni, setki ocenionych piw na untappd, wszystko organizowane przez browar Mikkeller. Przejrzałem sobie listę dostępnych piw i sam z chęcią udał bym się do Danii. Niestety, nie w tym roku (i pewnie nie w następnym). Postanowiłem jednak poczuć chociaż namiastkę festiwalu i udałem się do piwnicy w celu poszukania piwa z Mikkeller’a. Nie było za bardzo w czym wybierać (jakoś nie po drodze mi z tym browarem – w sensie z jego dostępnością, bo piwa to jak najbardziej) i wyciągnąłem puchę Beer Geek Vanilla Maple Cocoa. Sama nazwa przyspiesza już bicie mojego serca. Czy połączenie wanilii i syropu klonowego może się źle skończyć?

STYL: Imperial Oatmeal Stout
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 13.0%
SŁODY: ?
CHMIEL: ?
DODATKI: laktoza, kawa z klonem (1%), wanilia (0,5%), ziarna kakaowca (1%), syrop klonowy (0,7%)
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: ?

Na starcie uśmiech, Imperial Stout zawsze robi mi dzień. Ten ma w nazwie jeszcze owsiany, więc liczę na konkretne ciało. Piwo ma 13% alkoholu, lekko nie będzie, ale ma to być MBCC symulator, więc biorę te procenty na klatę 😉 wykaz składników pokazuje zapewne ich procentowy stosunek do zasypu? Gotowego piwa? Na puszce jest info coffee with maple. Zapewne jest to kawa z syropem klonowym, ale sporą popularnością cieszy się też woda klonowa. Na jej bazie przygotowuje się kawę. Nie wiem jaką opcję wybrał browar. Wiem jedno: poziom klonu w tym piwie, powinien dorównać jego ilości w lasach Kanady.

Etykieta wygląda ok. Znam ludzi, którym styl Mikkeler’a nie podchodzi, ale ja do nich nie należę. Bardzo podobają mi się kolory, dwa odcienie pomarańczy sprawiają, że puszkę widać już z daleka. Do tego widzę tu Beer Geeka wyglądającego z kufla piwa. Chyba jest to kufel? Kawa się tak nie pieni. Piwo jest dostępne w puszkach o pojemności 500 mililitrów i zostało uwarzone w browarze Lervig w Norwegii.

Beer Geek Vanilla Maple Cocoa [Mikkeller]

KOLOR
Piwo jest czarne niczym olej samochodowy, ale taki zużyty, nie ten z reklam tv. Gęstość jest raczej średnia. W szkle tworzy się niewielka beżowa piana, widzę w niej dużą ilość niewielkich pęcherzyków gazu.

AROMAT
Jest intensywny, wyraźny, średnio rozgrzewający. Bałem się zbyt dużej ilości alkoholu, ale wyszło dobrze. Czuję tu przede wszystkim kawę oraz wanilię. Do tego mała kostka czekolady, raczej w słodkim wydaniu. Z czasem aromat blednie. Na początku myślałem, że jest średnio, ale pod koniec jest go jeszcze mniej.

SMAK
Tu już rozgrzewanie jest dużo większe, ale i tak utrzymane jest w ryzach mojej tolerancji. W pierwszym łyku nie czuję zbyt dużego ciała. Wyczuwam za to bardzo dużo słodkich nut. Bez wątpienia rządzi tu syrop klonowy z fajną kawką w tle. Kolejny łyk jeszcze bardziej potęguje odczucie syropu. Na finiszu pojawia się lekka goryczka, chociaż jest to bardziej gorzka czekolada, niż goryczka znana z IPA. Ten element fajnie kontruje słodycz. Degustacji towarzyszy intensywne rozgrzewanie, tak wysoki alkohol musiał dać o sobie znać. Piwo pije się bardzo dobrze, ale ja lubię słodycz, ludzie z drugiej strony barykady mogą mieć z nim problem. Ja podkręcił bym nieco gęstość, ale z nią piw byłoby za ciężkie. Nuta kawy z czasem zyskuje na sile. Wszystkie elementy wymienione na etykiecie znalazłem. Szkoda, że całość sprawia nie do końca ułożone wrażenie. Przejście pomiędzy smakami nie jest zbyt płynne.

Beer Geek Vanilla Maple Cocoa [Mikkeller]
OCENA: 4,25/5,00

Bardzo intensywne, z dużym naciskiem na syrop klonowy. Alkohol jest wyczuwalny, ale nie pali. Warto dać mu kilka miesięcy i spróbować ponownie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o