Beer Geek Breakfast [Mikkeller]

Dziś kolejny hit z zagranicy. Słynny Beer Geek Breakfast z duńskiego Mikkeller’a. Nie muszę Wam chyba pisać, jaki jestem szczęśliwy?

piwo Beer Geek Breakfast Mikkeller

Pierwszy powód to wygrana Barcelony w Gran Derbi, brawo Leo. Drugi powód trzymam właśnie w ręku, jest to piwo, które zajmuje obecnie pierwsze (tak, pierwsze) miejsce na ratebeer.com w kategorii Stout. Drapię się po głowie i będzie to chyba pierwszy numer jeden jaki będę pił. Nie, jednak nie. Jak mogłem zapomnieć o Imperium Prunum, piwo dalej jest na pierwszym miejscu  w kategorii Porter Bałtycki. Wracając jednak do samego piwa. Beer Geek Breakfast to owsiany stout z dodatkiem wyśmienitej  kawy. Tak jest przynajmniej napisane na etykiecie. Jest tu też informacje, że kawy jest 1%. Nie jestem wielkim smakoszem kawy, pije ją sporadycznie. I bez niej mam dosyć wysokie ciśnienie, więc wolę jej unikać, zresztą, nie jest to też do końca mój smak. Inaczej jest w przypadku „kawowych” piw, te bardzo mi smakują. Wspomnę tylko o piwach z Browaru Deer Bear czy lokalnego Browaru Kormoran. Z tego powodu nie wahałem się przy zakupie tego piwa. Znaczy trochę się wahałem, bo z zagranicy, bo to w Euro, bo wysyłka. Szybka decyzja i zamówiłem je razem z KBS i jeszcze jednym piwem, które zostawiłem sobie na naprawdę specjalną okazje. Dzisiejszy mecz był wprawdzie wyjątkowy, ale nie aż tak.

Etykieta wygląda dosyć prosto. Piwo jest raczej śniadaniowe, więc na etykiecie widać stół wraz z kawą i szklanka piwa. Brakuje tylko owsianki. Kreska jest dosyć charakterystyczna dla Mikkeller’a. Widząc ich etykiety nie pomylicie ich z żadnym innym browarem. Ja widziałem je do tej pory tylko w google i już je poznaje, więc uwierzcie mi na słowo. Do śniadania daleko, kolacja już dawno zjedzona, więc ja wypiję sobie to piwo jako Beer Geek late night.

kolor piwa Beer Geek Breakfast Mikkeller

Kolor piwa zostawię na później. Muszę zacząć od piany, gdyż robi ona ogromne wrażenie. Pina nad pianami. Ma ona beżowy kolor z bardzo dużymi pęcherzami powietrza, wygląda to trochę jak styropian. Z czasem duży kożuch zaczyna powoli opadać. Bąbelki powietrza powoli pękają, raz jeden, potem drugi, aż się zapatrzyłem. Samo piwo ma ciemny kolor, prawie czarny. Na początku przelewania do szkła jest ono brązowe. Jednak jak zobaczycie je już w szkle, siedząc w lokalu, przy słabym świetle, stwierdzicie bez wątpienia, że jest czarne. Zresztą i tak będziecie się jarali pianą.

W aromacie jest trochę słodko z lekko kwaśnym finiszem. Liczyłem na intensywniejszy aromat, a tu tylko „trochę” i „lekko”. Biorę więc następny mocny wdech i tym razem zapach zaczyna mnie lekko palić w nozdrza. Poza tym dalej lekko i trochę. Nie dałem za wygrana i postanowiłem spróbować trzeci raz. Bez jakiegoś mega efektu, jednak wyczułem też palone słody.

Biorę pierwszego łyka, biorę drugiego łyka i mam wrażenie, że czuję kawę a nie piwo. Patrzę na butelkę i widzę na niej napis Beer, hmm, ciężko w to uwierzyć. Na pierwszym planie jest dużo gorzkiej czekolady, bardzo dużo. Oprócz tego spory kwaśny finisz. Piwo jest gładkie, nagazowanie jest bliskie zeru. Po trzecim łyku piwo zaczęło mnie lekko rozgrzewać. Ciało nie jet zbyt gęste, ale przez konkretny smak wydaje się być bardzo pełne. Po odstawieniu piwa na kilka chwil,  w gardle cały czas utrzymuje się smak dobrej, palonej kawy. Naprawdę, gdyby nie te procenty, to można by to piwo śmiało nazwać kawą. To takie piwo powinni zaserwować Tomkowi w The Brain. Chociaż nie, problemów z jego sklasyfikowanie nie było by żadnych. Kawa, kawa i jeszcze raz kawa. Pod koniec pojawiają się nuty czerwonych owoców. Bardzo lekko zaznaczone, ale są wyczuwalne.

STYL: Oatmeal Stout
EKSTRAKT: ?
ALKOHOL: 7.5%
SŁODY: jęczmienny, prażony jęczmień
CHMIEL: ?
DODATKI: płatki owsiane, kawa
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: ?
OCENA: 8/10

Piwo jest ułożone i harmonijne. Jest to bez wątpienia najbardziej kawowe piwo jakie do tej pory piłem. W dużym skrócie jest to dobra, czarna kawa z procentami. Daję 8. Jak to, taka wysoka nota i tylko osiem? Piwo jest bardzo dobre, ale niczym mnie nie zaskoczyło. Od początku, do samego końca jest identyczne, trochę monotonnie. Jeśli uważasz, że piwa to nie filmy akcji i lubisz kawowe Stouty, to polecam. Ja piwa spróbowałem, oceniłem, odhaczyłem je na swojej liście i raczej do niego już nie wrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *