Baltic Pooka [Pracownia Piwa]

Ostatnie moje piwo w roku 2017. Czym to uczcić? Wybór padł na Baltic Pooka z Pracowni Piwa.

Baltic Pooka [Pracownia Piwa]

Może nie będzie to moje ostatnie piwo, ale w tym roku recenzji już nie będzie. Pora skupić się na świętach. W przyszłym tygodniu wrzucę jeszcze kilka postów, a ich tematyka pozostanie tajemnicą 😉 Poza tym przylatuje mój brat i pewnie razem spróbujemy kilku ciekawych pozycji. Rok chciałem zamknąć piwem … długo się nad tym nie zastanawiałem. Z brzegu zauważyłem piwo Baltic Pooka, które odstało już kilka dobrych miesięcy w mojej piwnicy i postanowiłem sprawdzić w jakiej jest formie. Aha, w sklepach pojawiło się ponownie kilka butelek. Nie wiem, czy to ta sama warka? Ale jeśli wypadnie dobrze to rozejrzę się za uzupełnieniem zapasów. O samym piwie było głośno już przed jego premierą. W klimat wprowadzi nas film, przygotowany specjalnie na tą okazję:

Czy muszę coś jeszcze dodawać? Profesjonalny montaż, dobra narracja. Nabrałem jeszcze większej ochoty na Baltic Pooka. Sprawdzę jeszcze skład:

STYL: Porter Bałtycki
EKSTRAKT: 20,0% wag.
ALKOHOL: 7.9%
SŁODY: jęczmienny
CHMIEL: ?
DODATKI: ?
DROŻDŻE: ?
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 17.05.2018

Zacznę od nazwy. Pooka, wg. irlandzkich legend, opisująca ducha przynoszącego dobry lub zły los. Potrafi ona przybierać dowolną postać, więc nikt nie wie jak ona wygląda. Piwo leżakowało dokładnie 5 miesięcy w beczkach po irlandzkim Whisky Jameson. Wartość ekstraktu jest odpowiednia, chociaż ja nie pogardził bym czymś w granicach 24 Plato.

Podobają mi się te etykiety z Pracowni Piwa, oj podobają. Widzę tu jelenia, który został dosyć pomysłowo wpleciony w leśny krajobraz. Niewielka ilość kolorów, dbałość o detale, wyraźna czcionka. Jeśli ktoś lubi minimalizm, to powinien wzorować się na tych etykietach. Piwo jest dostępne w butelkach o pojemności 330 mililitrów i zostało uwarzone w Pracowni Piwa.

Baltic Pooka [Pracownia Piwa]

Piwo jest praktycznie czarne, kolor pokrywa się z tym z nagrania. Przy przelewaniu do szkła widziałem sporo brązowych przebłysków. Piana jest beżowa, raczej średnia. Po jej opadnięciu pozostaje gruby kożuch przy samym szkle.

Aromat jest intensywny. Czuję w nim trochę czekolady oraz kawy, bez wątpienia rządzą tu ciemne nuty. Na finiszu pojawia się niewielkie rozgrzewanie oraz „beczkowy” klimat. Może też ciut wanilii? Słodycz na pierwszym planie, bez dwóch zdań.

Smak jest intensywniejszy. W pierwszym łyku czuję na początku mocne uderzenie gorzkiej kawy oraz czekolady. Zaraz po nich pojawia się whisky … bez torfu? Dziwne. Ja odbieram je jako rozgrzewanie oraz słodowy smak. Na końcu pojawia się paloność. Uff, mocne było to uderzenie gorzkich nut. Od razu czuć, że to Porter. Alkohol jest tu fajnym uzupełnieniem, chociaż jego poziom mógł by być ciut niższy. Nie porównuję go do wczorajszej degustacji piwa Spanish sQuad. W Baltic Pooka jest on o niebo lepiej ułożony, ale momentami szczypie lekko w przełyk. Długie leżakowanie w niskich temperaturach zrobiło swoje, piwo jest bardzo gładkie, prawie kremowe. Z czasem pojawia się coraz więcej nut wanilii. Nie obawiajcie się o słodycz, gorzki finisz i tak go zabija. Brak torfu wcale mi nie przeszkadza. Nie piłem zbyt wiele razy Jamesona, ale smak irlandzkiej whisky pozna tu chyba każdy. Po kilku minutach spędzonych z piwem, pojawia się tu również beczka. Nuty drewna wchodzą na końcu i łączą się z gorzkim smakiem. Piwo jest nisko nagazowane, to wzmacnia jego pijalność. kolejna pozycja z Pracowni Piwa, na którą warto zwrócić uwagę.

Baltic Pooka [Pracownia Piwa]
OCENA: 9/10

Porter Bałtycki połączony z duchem irlandziej whisky uzyskał nowe oblicze. Jest kawa, czekolada oraz rozgrzewanie. Bardzo dobre piwo, daję 9.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o