Atomowy Morświn [Browar Golem]

Na początek tygodnia wybrałem nieźle zakręcone piwo, Atomowy Morświn z Browaru Golem.

Atomowy Morświn - Browar Golem piwo

Dlaczego zakręcone? W składzie znajdują się elementy z dwóch różnych kontynentów. Mamy norweskie drożdże, amerykańskie chmiele i europejskie słody, a całość to polski pomysł. Cechą szczególną drożdży Kveik jest ich wysoka temperatura fermentacji, nawet do 40 stopni. Muszę pomyśleć o tych drożdżach, patrząc na wysokość temperatury w mojej piwnicy. Browar Golem zbierał bardzo dobre recenzje, jeśli chodzi o ciemne piwa, ciekawe jak wypadną w lżejszych produkcjach?

Nazwa piwa na początku skojarzyła mi się z popularną pastą o piwoszach neofitach. Na etykiecie widzę postać uśmiechniętego morświna (nie, to nie jest skrót od świnki morskiej), który został wysadzony w powietrze przez atomowy wybuch szyszek chmielu. How cool is that? Atomowy to zapewne nawiązanie do niecodziennej mieszani składników. Projekt graficzny jest prosty, zabawny i czytelny. Przechodzę do sedna i przelewam trunek do szkła.

Atomowy Morświn - Browar Golem piwo

Piwo kolorem przypomina mi grejpfruta. Są miejsca pomarańczowe oraz znacznie ciemniejsze, podchodzące pod czerwono-różowy odcień. Piwo jest nieprzejrzyste, mętne, a piana wygląda … bardzo normalnie. Jest ona biała i dosyć szybko opada. Nie przypomina mi atomowego grzyba.

W aromacie czuję musującego szampana, a czerwone owoce w tle są bardzo dobrze wyczuwalne. Przy drugim wdechu jest już więcej zielonej cebulki i cytryny. Ogólnie: jest bardzo orzeźwiająco i ciekawie. Sporo rożnych zapachów łączy się w jedną całość, żaden z nich nie dominuje.

Jeśli chodzi o smak, to na początku jest jeszcze większy misz-masz, trochę chaotyczny. Ja wyczułem tylko tego szampana i trawiastą goryczkę. Piwo jest na pewno pełne i orzeźwiające, goryczka jest niska, ale wyczuwalna. Bez niej byłoby trochę jednoliniowo. Niezłe wrażenie zrobiło na mnie ciało, jest soczyste. Oj, jak dobrze spływa ono po moim gardle w ten upalny dzień. Piwo nie jest słodkie, idzie w kierunku wytrawnego, chociaż momentami jest lekko mdłe. Nie ma żadnego efektu wow. Czuję cytrusy wymieszane z jakimiś przyprawami, lekko szczypiącymi w język i gardło. Goryczka zmienia się w ziołową, trochę trawiastą. Alkoholu nie czuć wcale. Wprawdzie dzieje się tutaj sporo, ale smaki nie są za intensywne. Przez co kubki smakowe nie mają żadnych szczególnych doznań. Ogólnie piwo jest dziwne i … smaczne.

STYL: Kveik Farmhouse India Pale Ale
EKSTRAKT: 15,5% wag.
ALKOHOL: 6,5 %
SŁODY: pilzneński, pszeniczny, monachijski
CHMIEL: Eureka, Columbus, Polaris
DODATKI: 
DROŻDŻE: Voss Kveik
IBU: ?
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 11.2017
OCENA: 7/10

Gdyby smak był bardziej intensywniejszy byłoby bardzo dobre piwo. A tak jest tylko dobre i soczyste, przez co jest bardzo pijalne. Niecodzienny smak i duże orzeźwienie, daję 7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *