2028 Space Odyssey [Browar Raduga]

Sztosy nie muszą być drogie. Czy aby na pewno? Jednym z piw które potwierdza tą tezę jest 2028 Space Odyssey z Browaru Raduga. Tylko, czy to na pewni sztos, czy tylko dobre piwo?

2028 Space Odyssey - Browar Raduga

Browar Raduga po raz drugi wziął się za RISa. W pierwszym podejściu był bardzo dobrze. Piwo Potiomkin z 24 Plato zebrało bardzo dobre recenzje. Tym razem ekipa z Radugo podniosła jeszcze poprzeczkę, serwując nam piwo z 28 plato. Czy będzie lepiej? Z pierwszych opinii jakie obiegły internet można sądzić, że się udało.

Nazwa nawiązuje do filmu 2001: Space Odyssey. Rok 2001 zmieniono na 2028, co miało podkreślić wysoki ekstrakt piwa. Tak z ciekawostek dodam, że nazwa piwa została wyłoniona na zasadzie konkursy na facebook’u. Etykieta też nawiązuje do nazwy, mamy kosmos, planetę i statek kosmiczny. Browar Raduga tworzył do niedawna etykiety z kanciastymi figurami, fajnie one wyglądały. Już przy ostatni piwie jakie miałem przyjemność pić było widać zmianę. Czy na lepsze? To już musicie ocenić sami, dla mnie projekty etykiet dalej robią robotę. A minus na pewno fakt, że etykiety nie odchodzą już tak łatwo i butelek nie można wykorzystać w domowym piwowarstwie. Zresztą, piwo wyszło w 330 mililitrach, a ja takich butelek nie zbieram. Idę po otwieracz i zaczynam degustację.

piwo 2028 Space Odyssey - Browar Raduga

Jak najlepiej określić kolor? Czarne niczym kosmos. Albo jak czarne dziury Hawkinga. Nieprzejrzyste. Na krótko pojawia się beżowa piana. Opada szybko, niczym kometa.

Aromat jest bardzo przyjemny. Raczej słodki, czuć śliwkę i rodzynki. Jest też szlachetny alkohol. Trochę czekolady. Paloność. Całość jest intensywna, ale nie nachalna.

Biorę pierwszego łyka i jest bardzo dobrze. W ustach zbiera się sporo słodyczy, jednak szybko do głosu dochodzi gorzki smak. Po drugim łyku czuć, że pochodzi od śliwki i rodzynek. Tym razem odczucie gorzkiego smaku jest jeszcze większe. Biorę kolejnego łyka i efekt jest taki sam. Słodko-gorzka podróż. Uwielbiam takie połączenia. Piwo jest nisko nasycone z konkretnym ciałem. Raczej degustacyjne. Biorę kolejnego łyka i jestem zachwycone tą pełnią smaku. Jest bogato i konkretnie. Piwo jest gęste, czuć to z każdym łykiem. Spływa wolno po gardle. Trochę jak likier. Widać też jak piana zostawia ładny lacing na szkle. A alkohol? Jest jedynie na etykiecie. Im dalej w butelkę, tym bardziej mam wrażenie, że słodki smak zaczyna górować. Nic nie jest tu jednak przesłodzone. Wytrawna słodycz suszonej śliwki, tak bym określił ten smak.

STYL: Russian Imperial Stout
EKSTRAKT: 28,0% wag.
ALKOHOL: 12,5 %
SŁODY: jęczmienny, pszeniczny, jęczmień palony
CHMIEL: Magnum
DODATKI: –
DROŻDŻE: US-05
IBU: 80
DATA SPOŻYCIA/WARKA: 01.02.2019
OCENA: 9/10

Jest kosmos. Konkretny smak, idealny balans między słodyczą a gorzkim smakiem. Naprawdę warto. Szczególnie, jeśli przypomnę sobie cenę. Piwo nie kosztuje więcej niż 20 złotych. Jeśli zobaczycie je jeszcze gdzieś w sklepie to kupujcie ile się da. Pijcie, leżakujcie, nawet do 2018 roku. Dziś daję 9.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *